Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
151 postów 2261 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Dziewczyny uciekają

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Publikuję mój niedawny post dla przedstawienia z drugiej strony problemu o którym mówi Krzysztof Szotowicz w poście „Czy potrafimy obronić nasze kobiety?”.

 Jeśli wyjadą najlepsze dziewczyny, nie będzie już dla kogo walczyć o Polskę, a więc i Polski nie będzie. Czyż da się fruwać  z podciętymi skrzydłami?

Z Krakowa na Zachód wyjechała rodzina – matka i dwie dorastające córki, a ojciec jeszcze pracujący ma dojechać. Matka też zdolna do pracy i wysoko wykwalifikowana. A nie mogą utrzymać rodziny. W milionach takich wyjazdów ostatnich czasów  to pewnie nic szczególnego, pewnie tysiące takich będzie, ale mnie to jakoś szczególnie ruszyło...

Bo to Kraków, stolica polskiej inteligencji, kultury i ducha. Dziś pustoszeje.

Bo to już autentyczna „górna półka”. Sama normalność. Oddech życia.

Przyjrzałem się im. Nie widać nic, o co by je można obwiniać. Przeciwnie – gdzie spojrzeć, to słowa uznania. Ot, chcą żyć jak należy. To je okradziono, to im zruinowano naturalne dla nich środowisko, że teraz muszą szukać ratunku u obcych.

To jest najprawdziwsza narodowa tragedia, że takie skarby zamiast być nagrodą i radością życia, źródłem najszlachetniejszych motywacji do działań ludzkich, religijnych i patriotycznych dla najlepszych z najlepszych synów naszej Ojczyzny, dziś muszą ją opuszczać w poszukiwaniu minimalnego poziomu godnego życia.

O ileż to ta Polska teraz uboższą została.

One sobie materialnie godne życie znajdą... (po pierwszych problemach językowych, szkolnych, czy zatrudnieniowych) – gorzej ze stroną duchową. Czyż mogą gdzieś odnaleźć dla siebie miejce, gdzie będą sobą i u siebie? Czy pójdzie za nimi cała ich tożsamość? Ile z niej tam, w obcej rzeczywistości się zakorzeni?

Ale co z chłopakami, znajomymi z dzieciństwa, a właściwie to miłościami dzieciństwa i pierwszej młodości? One może już mają inne nadzieje, ale co z nimi? Co z ich nadziejami? Dla kogo mają teraz wzrastać - starać się, organizować się, uczyć, walczyć i pracować, poświęcać się, budować ofiarność? Nikt lepszy im ich nie odebrał, nie więdzą więc gdzie zbłądzili, gdzie się poprawiać... Czyż da się być szczęśliwym, żyjąc na tożsamości alternatywnej? W świecie materii wszystko, lepiej lub gorzej, da się zastąpić, ale w sferze ducha? A bez ducha nic nie urośnie, bez ducha tylko rozpad, samozatracenie i śmierć.

Łatwo oczami wyobraźni zobaczyć te tłumy wzgardzonych, a może i złamanych serc. Iluż to z nich dotąd pracuje, buduje, przeorganizowuje się, doskonali, by odzyskać szanse? I co teraz – czy mają się poddać? Serce posłucha – to tylko rozum, a co z wolą, co z rozmachem do bycia wolnym, rozmachem do „wszystko móc”? Mająż teraz zadowolić się namiastką, szukając innej, czy zakonu?

W Polsce nasze dziewczyny, nasze miłości, nasze  małżeństwa są na całe życie. A to dlatego, że nasze dziewczyny to takie skarby, że już niczego nam w świecie szukać nie trzeba, bo wszystko mają. Kiedy nie trafimy w swoim wyborze, zostajemy filozofami, ale od nich nie odstępujemy. Kiedy trafimy, mamy wszystko, o czym moglibyśmy zamarzyć.

Na Zachodzie dziewczyny są wszystkie jednakowe. Zewnętrzna uroda, czy materialne do niej dodatki to wszystko pustota. Chłopak, który spróbuje z jedną, już szukać nie przestaje... i swojej nie znajduje. A obcej się nie uszanuje. Dziewczyna buduje sobie jakieś wirtualne wyobrażenie o sobie stojące głównie na opinii koleżanek i czyichś komplementach. To zniewala. Kieruje bardziej ku byciu zwierząciem stadnym, ku egoizmowi stadnemu, jak ku ludzkiej tożsamości, życiowej refleksji, perspektywie i ... odpowiedzialności.

Zachód to poziom życia – ale czy na długo? Zachodni poziom życia to pewna sztuczność, ale mocno obudowana stylem życia opartym o łatwe środki materialne płynące z kolonizacji krajów obcych (Polski też). Obudowana  poczuciem bezpieczeństwa stada owiec mającego dobrych pasterzy. To już ostatnio zostało zachwiane. Klasa średnia przestaje istnieć. Ginie jedność narodu. Rodzi się moralna przepaść między elitą a ludem... Lud Zachodu też staje w obliczu braku patriotycznych elit, choć im żydokomuna i hitlerowiec ich nie wymordowali – to oni sami „zastygli na swych drożdżach”. No bo po co im „drożdże”, jak dziewczyny mają łatwe?

 

Poziom życia jeśli jest traktowany jako minimum, jakie ludzie stawiają sami sobie jest ludzką wartością, ale poziom życia (jak na Zachodzie), jako minimum, jakiego oczekują od innych, czy państwa to już patologia, np. z  typowym faszyzmem socjalu na czyjś koszt (na pozór jako należnym, tylko że z pogrążąjącą w odczłowieczenie  ceną faszyzmu-liberalizmu, tego od liberalnej moralności, liberalnych zasad zasad, idiotyzmów liberalnej logiki, kłamstwa, mieszania dobra ze złem, a nawet życia do wyboru ze śmiercią).

Bo tak rozumiany poziom życia staje się wartością samą w sobie, czymś od życia wyizolowanym, usiłującym się wybić na ludzką wartość (choćby za wysoką cenę), a i tak nigdy nią nie będzie - zawsze będzie potrzebą (a ta już nie musi trzymać się natury, może być nawet potrzebą bestii w ludzkiej skórze..., i wysypka gotowa).

Poziom życia, gdy traktowany „po zachodniemu”, zabija miłość. Bo miłość to dawanie, a nie branie, oni zaś „poziom” rozumieją jako branie, a za tym i ich miłość braniem się staje. Niestety tak sobie przedefiniowali , że  tam jest ona prawem, zdobyczą, interesem, czyjąś powinnością (wychowawcy w przedszkolach pytają dzieci: „Za co kocham moją mamę?”, sugerują podejście materialne zamiast uczyć patrzeć na dobro, które trzeba chronić i któremu służyć... i czekać aż miłość przyjdzie sama). Niestety odeszli daleko od cywilizacji rzymsko-grecko-chrześcijańskiej ku ... pogaństwu. Zaślepieni patrzeniem na swoje prawa przeważnie nie zdają sobie sprawy, jakie barbarzyństwo odkopują...

Wychodzi na to, że żadna zachodnia dziewczyna nie jest dość wyjątkowa, by ją mianować swoją jedyną, by i ona czuła się tą szczególnie wyróżnioną i wywyższoną w godności, by już więcej nie chciała szukać, tylko doceniła swoje wybraństwo i to uznała za swój punkt wyjścia do budowy nowego świata, nowego początku, do uczestnictwa w Bożym cudzie życia. Przeciwnie – dobierają się w stadła małżeńskie (a często i w pozamałżeńskie brewerie), prowadzą życie „na poziomie”, uładzone i „kulturalne”, „poprawne” – w  gruncie rzeczy puste i coraz bardziej przegrane. I to bardziej jak sobie wyobrażają...

Czemu tak jest? Ano dlatego, że przestali być zdobywcami, konkwistadorami, zatracili marzenia, moralną ofertę, wszystko urealnili do poziomu swoich lęków, przycięli do wygody, spokoju i bezpieczeństwa. Zaniedbali nawet czujności, by nie utracić tego, co jeszcze mają jako własne... (a wyraźnie już widać, że faszyści (dziś w zmasowanym ataku, choć starczyłoby, że tylko lichwiarze) już im to odbiorą do spodu i urządzą bolszewizm. Po tym, co robią, już widać, że nie że wszystko w tym ich faszystowskim NWO będzie wspólne i wszyscy będą mogli sobie brać co zechcą, jak obiecywał komunizm, czy jak umożliwia socjal, tylko wszystkim co jeszcze mają, będą się musieli dzielić z każdym Z RACJI PRAW TYCH, KTÓRZY TEGO ZECHCĄ (a więc zniknie radość, bo już nikt niczym się nie nacieszy – a bez prawdziwej radości (ze spełniania dobrego, Bożego w każdym jego aspekcie dzieła) to już czeka nas tylko rozchichrana, tęczowa jałowość, a jeżeli zrywy i uniesienia, to tylko po to, żeby się szybciej ruinować i głębiej wpadać w samozatracenie.

W każdej zdrowej społeczności chłopaki strzegą swoich dziewczyn. Róbcie chłopaki wszystko, co w waszej mocy, żeby dziewczyny nie wyjeżdżały, a te, co wyjechały (choć to już trudniejsze), żeby wracały, żeby wiedziały, że mają do kogo wracać, żeby miały czym realnie gospodarować jak wrócą.

Tu idzie o życie – o wasze i nasze „być albo nie być”. Jeśli dojdzie do najgorszego, to tym, którzy zostaną w opustoszałym kraju, wszystko wokół będzie krzyczało, że fujary i nieudacznicy...

KOMENTARZE

  • Na każdego czas jego walki przychodzi
    Dyskusję pod tym postem na portalu Np.pl zakończyłem wierszem:

    Na każdego czas jego walki przychodzi, ale natury - tej od Boga, nikt ani nie zmieni, ani nie pogoni
    Z nią jest jak z wolą Bożą, tylko się nam z nią zgodzić. – Nie ona ma walczyć - to ją trzeba czcić i chronić.
    Walka najważniejsza, ale też nie wszyscy są do zmagań na polu walki stworzeni,
    Już przez naturę ukształtowani , czy przez wychowanie i ćwiczenia do niej przysposobieni.

    Najlepiej też gdy każdy dysponuje bronią sobie właściwą – dobrze gdy ją zna i ceni
    Wokół niej się skupia, jej wszystko oddaje. - Nie ją trzeba zmieniać - to dla niej świat trza zmienić.
    Dziewczęcą czystość, wrażliwość i delikatność trzeba uchronić od zmagań z prostakami, brutalami i chamami...
    A co mowa z tymi co nam grożą dzisiaj – z człowieczeństwa wyzbytymi, w ludzkiej skórze bestiami.

    Jestem daleki od tego, by twierdzić, że dziewczyny te, by walczyć, powinny zostać w kraju
    Post mój nie był do nich kierowany, a do chłopaków – to oni walczyć mają
    Dziewczyny w bezpiecznym miejscu spokojnie na ich przyszłe zwycięstwo poczekają
    Póki co niech jeszcze pięknieją, mądrzeją i w duchu dobrym, a polskim, dojrzewają.
  • Poziom zycia na zachodzie tak spada, ze juz lepiej nie wyjezdzac.
    "Najlepiej jest tam gdzie sie jest" ktos powiedzial.Przed 35 laty w USA polski emigrant jeszcze sie mogl zakotwiczyc.Kobiety znalazly domki do sprzatania , mezczyzni prace w fabryce.Teraz na 1 ogloszenie do sprzatania zglasza sie 500 amerykanow tu rodzonych a fabryki w Chinach.Domow tez sie nie buduje.Expertow od komputerow od groma.86 milionow Amerykanow w wieku produkcyjnym jest bez pracy choc jako bezrobotni nie figuruja.Bezrobotnymi sa jedynie ci co dostaja zasilek.Po roku zasilek sie konczy i przestaje sie byc bezrobotnym.Dlatego oficjalnie bezrobocie wynosi tylko 5% a powinno byc 40%.Jak w takiej sytuacji emigrant moze prace znalezsc? Wyjazd do pracy do USA obecnie to nie glupota to szalenstwo, samobojstwo.Najbiedniejsi ludzie w USA zyja na jajkach.W maju 12 jajek kosztowalo $1.00, obecnie $3.29.
  • @
    Na szczęście Baćka trzyma w ryzach swoje owieczki. Przyjdzie bieda to może i Polakom coś z Białorusi kapnie. Dobrzy, pracowici, "niepokręceni" jeszcze ludzie. Tym bardziej Polak będzie taka kobietę szanował.... no bo dobra i susza we własnej zagrodzie. Prawdziwy skarb. Tylko żeby jemu jako mężczyźnie, pomimo takich kłopotów, chociaż jeszcze trochę tej prawdziwej męskości odrobina została.
  • @Stara Baba 02:59:57
    Kresy to dusza Polski - zawsze rezerwuar. W końcu to dawna Lechia. I słyszałem, że z nostalgię wspominają życie w "polskich" czasach.
    Tylko że to nie to.
    Chodzi o te "nasze", "najlepsze", o "górną półkę", o "elitę". Jak wzmocnić męskość, męstwo, dzielność naszej młodzieży, żeby walczyła? Żeby nabrała odwagi, poczucia bycia i gospodarzem, i wojownikiem.
    Tu, problem, który ja stawiam łączy się z problemem, który stawia Krzysztof Szotowicz.
    Dziś walka o najlepsze dziewczyny łączy się z walką o Polskę. O Polskę na pewno nie tak szybko bogatą, ale piękną i własną.
    Polskę, w której to Polak jest Suwerenem, Polskę w której to Naród Polski decyduje o wszystkim, jest panem u siebie.
  • @miarka 06:14:33
    "Tylko że to nie to. Chodzi o te "nasze"...."

    No przecież swoim wpisem to robię. Baby są zawistne i zazdrosne.
    Nie biją się o to co posiadają i łatwo im przychodzi. Daj im w ich własnej kuchni trochę konkurencji to jej oczy wydrapią i znowu będą sobą. :-)
  • @miarka 06:14:33
    To gospodarzenie, to samorządność lokalna, narodowa.
    Po skutecznym bojkocie referendum przez internetowych liderów opinii, oddala się od Polaków ożywienie samorządności prawdą osobowych relacji z politycznymi przedstawicielami.

    Nie powiększy się niestety przedmiot i sens domowej edukacji obywatelskiej, Nie powiększy się niestety, sens wychowania do praktykowania Polskości.

    Zwyciężyły Jaśki, każdy przy swoim sznurze.
  • olać ten kraj
    kazdy ma prawo do życia a adoptować sie w nowym środowisko wcale nie jest tak trudno.
  • @staszek kieliszek 02:43:57
    Ameryka to nie tylko zachód a polacy to nie tylko sprzątaczki i robotnicy fabryczni.
  • Piękna, powiedziałbym poetycka, obrona
    k...wa,

    z dziewczynami jest taki problem od zarania dziejów,
    że każda "chce żyć jak należy"

    ale to się skończy, bowiem niebawem będzie dostępne i "wirtualne kochanie się", i dzieci z fabryki.
  • @miarka 06:14:33
    "Dziś walka o najlepsze dziewczyny łączy się z walką o Polskę. O Polskę na pewno nie tak szybko bogatą, ale piękną i własną."

    Ale żeś się Pan rozpisał....
    To oczywiste, że ludzie uciekają jak im państwo zabiera ponad 80% dochodów...
    Na Zachodzie jest może trochę mniej niż 80%, ale i tak powyżej 50%. I też się stacza, tylko, że wolniej.

    Dlaczego tak jest? Bo komunizm nie umarł - on mutuje. Ludzie są już tak ogłupieni, że nawet nie wierzą jak mówię im o tych 80%. Jak mówię co zrobić, to martwią się czy to będzie dobre dla... budżetu.

    Pozostaje pytanie: kto stoi za tym komunizmem?
  • @Andrzej Madej 08:19:01
    "Zwyciężyły Jaśki, każdy przy swoim sznurze."

    Pije Pan do mnie? Czy z tym sznurem to "żaluzja" dla "seryjnego"?
  • @Jasiek 11:05:24
    Bez urazy ...
    Z Jaśkiem to aluzja do Wyspiańskiego.
    Podkrakowska - Młodo - Polska. Bardzo młodo ...
  • @Andrzej Madej 11:18:42
    Wiedziałem, że spalę ale.... aluzja może mieć wiele znaczeń.

    Tak czy siak- ponad 80% jarzma podatkowego to za dużo. I dlatego dziouchy i chopy spierniczają gdzie mogą.

    Ukłony
  • @ireneusz 09:59:34
    "olać ten kraj
    kazdy ma prawo do życia a adoptować sie w nowym środowisko wcale nie jest tak trudno."

    To nie takie proste - inne kraje też się staczają (duraczenie działa) a będą jeszcze szybciej (inwazja islamu) naprawić możemy tylko własny. Tak więc olewania nie zalecam.
  • Autor
    Niech Polacy dalej sluchaja: Sendeckiego-Hadacza,Michnika,Wildsztajna,Urbana,Sakiewicza a zadnego Polaka nie zostanie miedzy Bugiem a Odra.
  • @Jasiek 12:04:13
    Młodość się lubi wyszaleć.
    Wrócą, jak nie zniszczymy gniazda histerycznym krakaniem.
  • @Jasiek 12:11:47
    przeżyliśmy inwazje katolicyzmu, przeżyjemy i inwazję islamu. Swojego życia drugi raz nie przeżyjemy, dlatego kazdy ma prawo olać ten kraj i to jest jedyna recepta na godne życie.
  • stolica Norwegii material z 2013
    Służby miejskie zanotowały miało miejsce 85 napaści seksualnych i gwałtów. W 82 przypadkach ofiary podały, że osoby miały „nie europejski wygląd”. Wszystkie ofiary to rodowite Norweżki (europejki)


    https://www.youtube.com/watch?v=SBLx0zuXB_I
  • @ireneusz 13:22:44
    W realu za takie słowa, to już bym Pana nie wpuścił do domu ...
    Takie to prawo.
  • @kfakfa 14:12:17
    Polska kraj jednorodny etnicznie i nikt nie gwałci polskich kobiet.
  • W Polsce najlepiej
    Dziękuję za piękne rozwinięcie mojego wątku. Widzę że mamy dość zbieżne spojrzenie na rzeczywistość. A dziewczyny uciekają, bo jak każda kobieta szukają poczucia bezpieczeństwa. U nas bieda taka, że mężczyzna sam nie da rady utrzymać rodziny. Dobrze jak potrafi utrzymać sam siebie. Gdzież tam do wyśnionych warunków zjednoczonej europy. Tylko w marzeniach jeszcze kołacze się wizja spełnienia marzeń - tam za zachodnią granicą. Więc jadą i dziewczyny i chłopaki. Czy spełnią tam swoje marzenia? W większości wypadków czeka ich taki sam znój jak w Polsce, może tylko okraszony dobrą opieką lekarską, wczasami na wyspach i dobrym samochodem. Jednak w swoim odczuciu zawsze będą tam kimś niższym. Czy warto?
    Moim zdaniem zupełnie nie warto i to z zupełnie innego powodu. Jak wiadomo finanse światowe balansują nad przepaścią i w każdej (tak, w Każdej) chwili może nastąpić załamanie na miarę kryzysu z lat 20 ubiegłego wieku, z drugiej strony widoczne są przygotowania i opinii publicznej i wojska do dużej wojny. Prawdopodobieństwo zdarzenia każdego z tych przypadków razem czy z osobna jest całkiem spore. W każdym z tych przypadków los takich imigrantów jak Polacy będzie bardziej niż opłakany. Tym bardziej, że ktoś wpycha tam tysiące innych imigrantów o całkiem innej niż europejska kulturze. Ludzie zachodu już nie potrafią istnieć bez wspomagania obecnej cywilizacji. Bez prądu i paliwa cały ten system runie. W takich czasach Polska będzie (no dobrze, może być) oazą w morzu nieszczęścia w której da się żyć.
    Więc niech lepiej te Polki co uciekają, zacisną zęby i zostaną tutaj jeszcze trochę - choćby na walizkach.
  • @Stara Baba 06:46:24
    "Daj im w ich własnej kuchni trochę konkurencji ..."

    O czym Ty mówisz? Ta "kuchnia" to jej królestwo, chcesz go jej odbierać?
    Chcesz narzucać żonie niepewność, zagrożenie, konkurencję, kiedy ona jest już U SIEBIE? Ba, kiedy jest SOBĄ, a więc i w pełni swojej TOŻSAMOŚCI?
    Promujesz destrukcyjną, wywrotową i satanistyczną religię świata? Herezję względem świętej wiary naszych Ojców?
    Idziesz za papieżem Franciszkiem, który głosi otwieranie rodzin i nie tylko, kiedy występuje przeciw "zamkniętej parze, zamkniętej rodzinie, zamkniętej parafii, zamkniętej ojczyźnie"?
    Gdzie indziej już mówiłem na ten temat:
    "... to grzech i głupota, ale tego, kto to krytykuje.
    Jak otworzymy parę to będzie trójkąt, albo inne zboczenie.
    Jak rodzinę to będzie zanik dobrego wychowania i pasożytnicza komuna.
    Jak parafię to ekumeniczne multi-kulti i zanik cywilizacji wyższej - naszej cywilizacji łacińskiej, zwanej też zachodnią, w tym naszego Kościoła.
    Jak Ojczyznę, to wynarodowimy i wywłaszczymy, a nawet oddamy w niewolę siebie i swoje potomstwo.
    Po takich otwarciach to już nieuniknione.
    Nasza tożsamość to są realia, to pierwsza prawda, której trzeba bronić.
    Do tego ten idiotyczny pomysł z przyjmowaniem rodziny uchodźców przez każdą parafię. Na zachodzie parafie z biedy są likwidowane, a kościoły sprzedawane lub wynajmowane do celów niecnych. Na utrzymanie księdza ich nie stać, a co mowa na utrzymanie kilkuosobowej rodziny. Przecież tu chodzi o uchodźców obcych cywilizacyjnie, niezdolnych do tego, żeby się zasymilować i utrzymać samodzielnie. Pomoc im, to rezygnacja z pomocy dla wielu rodzin własnych, potrzebjących pomocy, a rokujących, że się odnajdą w życiu naszej wspólnoty, tak dla ich dobra, jak i dobra wspólnoty.Można z nich zrobić tylko "choinkę", by im dogadzać, ich rozpiszczać, a nawet (raz do roku) wymyć nogi żeby pokazać jak bardzo chce się mieć z nimi wspólnotę.
    Tylko w czym, jak samo bycie uchodźcą jeszcze nie gwarantuje, że ten ktoś jest dobrym człowiekiem, człowiekiem, który będzie respektował ład naszego życia publicznego, a więc mimo swoich odmienności zasługiwał na naszą tolerancję i prawa obywatelskie.
    To co zapowiada Franciszek już jest nadużyciem, wręcz kradzieżą i aktem pychy wobec wiernych którzy na to łożą. Przyjęcie takiej rodziny do Watykanu (nawet dwóch) i zalecanie tego wszystkim to sianie destrukcji i sabotaż. To szkodzenie zwłaszcza tym "najlepszym katolikom", ufnym, że jak "głowa Kościoła" tak mówi, to tak trzeba, którzy "podejmą ten "dobry" zwyczaj (zapominając przy tym, że jest taki "dobry zwyczaj - nie pożyczaj" - a tu by się trzeba zadłużać)".

    I nie otwierania na konkurencję nam trzeba, ale PANOWANIA U SIEBIE, a otwierania się NA RYWALIZACJĘ W DOBRU, a ZAMYKANIA SIĘ NA WSZYSTKICH ZŁYCH, A WIĘC WROGÓW, którzy chcą burzyć ład naszego życia, odbierać nam naszą własność, nasz spokój... - w tym te "konkurentki".
  • @miarka 19:31:22
    "Promujesz destrukcyjną, wywrotową i satanistyczną religię świata? Herezję względem świętej wiary naszych Ojców?"

    Hahahahhaaaaa....., gamoń.
  • @Andrzej Madej 08:19:01
    "To gospodarzenie, to samorządność lokalna, narodowa".

    Nie, nie tylko. To jeszcze bardziej organizacje i ruchy obywatelskie obywateli narodowości polskiej, skupiające więc Suwerenów, panów w całym Państwie będącym ich własnością i dobrem wspólnym. Skupiające tych najbardziej w Narodzie odpowiedzialnych - pracowitych i waleczny, zdolnych do ofiar i poświęceń, nawet ofiary krwi, czyli życia.
    Samorządy to dopiero później, kiedy Polska będzie znów nasza.
    W tym stanie rzeczy, jaki mamy, skupianie się na władzy samorządów może być zdradą, kolaboracją z wrogiem, który chce nas zniszczyć, chce nam odebrać wszystko co mamy, a nas zniewolić, WROGIEM KTÓRY DZIAŁA Z POZIOMU WYŻSZEGO JAK SAMORZĄDY, BO DZIAŁA Z POZIOMU UZURPATORSKIEGO WZGLĘDEM WŁADZY NASZEJ, WŁADZY SUWERENA.

    Żałujesz że "oddala się od Polaków ożywienie samorządności prawdą osobowych relacji z politycznymi przedstawicielami".
    Nie żałuj. Nie czas na to. Najpierw trzeba odzyskać Polskę. Najpierw zaprowadzić w niej sprawiedliwość, czyli NASZE ramy dla prawa, czyli służebność NASZYM wartościom, czyli wartościom ludzkim, narodowym i rodzinnym, wartościom związanym z naszą tożsamością, z naszym mocnym staniem na TEJ ZIEMI.
  • @ireneusz 09:59:34
    "olać ten kraj
    kazdy ma prawo do życia a adoptować sie w nowym środowisko wcale nie jest tak trudno"

    To co Ty tu robisz? Tu się spotykają ci, którym na tym kraju zależy.

    Po drugie to kłamstwem jest, że "kazdy ma prawo do życia". Prawa to nadajemy sobie nawzajem sami w ramach naszych umów wzajemnych. Powielasz destrukcyjną bzdurę destrukcyjnej, faszystowskiej ONZ.

    "adoptować sie w nowym środowisku"
    ...dla jednych łatwiej, dla innych trudniej, ale nie o to tu chodzi, tylko o to, żeby być panem w środowisku w którym żyjemy, a nie wiecznym przybłędą i niewolnikiem.
  • @interesariusz z PL 10:09:52
    "z dziewczynami jest taki problem od zarania dziejów,
    że każda "chce żyć jak należy""

    Aż tak bardzo to bym tego nie uogólniał, bo wiele jest takich, które tu widzą poziom materialny w pierwszym rzędzie, ale i wiele tych, co widzą w pierwszym rzędzie poziom moralny.
    To na tych drugich nam zależy, to one mają być "Matkami Polkami".

    "ale to się skończy, bowiem niebawem będzie dostępne i "wirtualne kochanie się", i dzieci z fabryki".

    To jest to przed czym mamy się bronić. Opanowanie swoich popędów i emocji to pierwszy warunek dobrego wychowania. To zaś, co mogą zaoferować te "wirtualne kochania" to tylko stymulacja zmysłów. To zaś tylko forma autoerotyzmu, masturbacji, czy homoseksualizmu i z miłością nie ma absoltnie nic wspólnego. To ma w intencji nas zniewalać.

    Z kolei te "dzieci z fabryk" to chore fantazje sadystów. Pary homoseksualne, którym oddano dzieci na wychowanie pokazują o co tu chodzi - o wychowanie "nowego człowieka" pod ich degenerackie zachcianki. Również cała ta bzdura "in vitro" to tylko zbrodniczy, ludobójczy eksperyment, a dzieci z tego są od razu obciążone najpoważniejszymi wadami genetycznymi.
  • @Jasiek 11:03:40
    "Pozostaje pytanie: kto stoi za tym komunizmem?"

    Komunizm, podobnie jak socjalizm, czy liberalizm to części faszyzmu - związku korporacji prywatnych i państwa. To wszystko wciąż mutuje - sam komunizm bardziej w kierunku korporacjonizmu państwowego, zaś liberalizm w kierunku korporacjonizmu-syjonizmu-globalizmu z korporacjami prywatnymi w centrum.

    Spotkałem się ostatnio z sugestią, że powinno się tu pisać „korporacje "komunofaszystowskie"”

    Odpowiedziałem, że:
    "Owszem, z punktu widzenia komunizmu, czy ich wspólnego źródła w marksiźmie, bizantyniźmie i protestantyźmie można tak pisać. Tylko że to nie wszystko, bo faszyzmem w praktyce są też np. socjalizm, czy liberalizm. Socjalizm to reakcja na komunizm i alternatywa dla kapitalizmu, który zwalczyć miały pierwsze formy faszyzmu . Z kolei liberalizm to reakcja na socjalizm i zarazem ideologia przejściowa do tego już najbardziej zbrodniczego z faszyzmów: korporacjonizmu-syjonizmu-globalizmu.
    Do tego antyfaszyzm. To też faszyzm. Każda ideologia poprzedzona przedrostkiem "anty-" jest faszyzmem (głośne ideologie antysemityzmu i antyantysemityzmu też). To "anty-" oznacza zawsze: "To, przeciw czemu występujemy jest złe, ale my jesteśmy silniejsi i to przezwyciężymy siłą. Będziemy gorsi jak ci źli. Ustanowimy w ten sposób ustrój, który da na wyjściu niezagrożone życie dla dobrych. Cel uświęca środki. Liczy się skuteczność. My tu zastąpimy Boga").
    One wszystkie mają wspólną czapkę faszyzmu, czapkę bycia "nadczłowiekiem", czapkę "równania w dół" (np. "inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią"), czapkę z emblematem szatana, nieprzyjaciela człowieka jako takiego.
    Dlatego też zawsze powinniśmy pisać tu faszyzm, a jedynie przy patrzeniu na aspekty szczegółowe doprecyzowywać, o jaki konkretnie rodzaj tej najbardziej zbrodniczej z ideologii chodzi".

    "To oczywiste, że ludzie uciekają jak im państwo zabiera ponad 80% dochodów...
    Na Zachodzie jest może trochę mniej niż 80%, ale i tak powyżej 50%. I też się stacza, tylko, że wolniej".

    Nie, nie dlatego uciekają. Uciekają dlatego, że UCIEKAJĄ Z KRAJU TE PIENIĄDZE Z PODATKÓW. Nie wszystkie, ale na tyle, aby powodować śmiertelną chorobę ekonomii i gospodarki.

    A to jest kwestia zdrady "naszych reprezentantów".
    Kwestia oddania as przez nich w faszystowskie łapska korporacji prywatnych i ich wynalazków dla naszego wywłaszczenia i zniewolenia - zwłaszcza piramidy Ponziego, Konsensusu Waszyngtońskiego, mechanizmów prywatyzacji zysków, a uspołeczniania strat, religii globalnego ocieplenia, umów ponadnarodowych o wolnym handlu, prawach autorskich itd. Nawet knują już podatek globalny i totalne wyludnienie ziemi - rzędu 90% populacji...

    I nie chodzi tylko o to, że znikają środki płatnicze, tylko że w przepastnych gardzielach korporacji znika wszelka własność, a narodom świata dodatkowo wmawiane jest, że to one tu jeszcze mają względem tych prywatnych korporacji, zwłaszcza komercyjnych, lichwiarskich banków długi.

    Uznanie wszelkiej lichwy, odsetek ponad rzeczywiste koszty funkcjonowania banków musi być uznane za zbrodnię, a jej skutki za nielegalne i podlegające zadośćuczynieniu pokrzywdzonym z mocą wsteczną.
  • @Andrzej Madej 12:20:12
    "Młodość się lubi wyszaleć.
    Wrócą, jak nie zniszczymy gniazda histerycznym krakaniem".

    "Miło poszaleć, gdy w porę". Problem, że "w tym szaleństwie jest metoda", metoda manipulatorska naszych wrogów, by siać demoralizację. Za tym już idą uzależnienia i zniewolenia zarówno duchowe, jak i cielesne, czy materialne.
    Takie rzeczy mają skutki nieodwracalne. I niech nikt się nie łudzi, że Bóg to wyleczy.
    Może, ale ludzkiej wolnej woli nie złamie. Nie po to nam ją dał. A my z kolei rzadko przyjmujemy oferowane nam przez niego uwolnienia, bo to ... wymaga zmiany trybu życia. Nasza zniewolona, chora na lewactwo logika by chciała, byśmy zachowywali złudne "wolności do swawoli" i prawdziwą wolność jednocześnie.

    Z zasady więc albo już szczezną na tej emigracji, albo wrócą śmiertelnie poranieni. Prawdziwą , moralną polskość obronią nieliczni - i to głównie ci, co z nią wyjeżdżali i nieprzerwanie kultywowali.

    Dlatego bronić ich trzba przed wyjazdem. Bronić i dobrze wychowywać. Dobrze wychowywać zresztą wszystkie dzieci, a nawet już podejmować reedukację moralną dorosłych, bo zły przykład jest bardzo destrukcyjny.
  • @Krzysztof Szotowicz 16:36:28
    "Tylko w marzeniach jeszcze kołacze się wizja spełnienia marzeń - tam za zachodnią granicą. Więc jadą i dziewczyny i chłopaki. Czy spełnią tam swoje marzenia? W większości wypadków czeka ich taki sam znój jak w Polsce, może tylko okraszony dobrą opieką lekarską, wczasami na wyspach i dobrym samochodem. Jednak w swoim odczuciu zawsze będą tam kimś niższym. Czy warto? "

    Tak, najbardziej o te marzenia chodzi. Gorzej że to nie marzenia a mżonki - bo marzenia jednak mają zakorzenienie w prawdzie świata realnego - starczy iść za ciągiem duchowym. Tymczasem zwykle te wybory emigracyjne to mają motywację: "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma". A jak już nastąpi tak motywowany wyjazd to zaraz ginie i poczucie tożsamości i dezintegruje sie ich duchowość.

    "Ludzie zachodu już nie potrafią istnieć bez wspomagania obecnej cywilizacji. Bez prądu i paliwa cały ten system runie"

    Oczywiście, ale również bez kłamstw, kradzieży, uzależnień i zniewoleń - bez "praw do zwichrowanej logiki" - z łączeniem sprzeczności i oczekiwaniem życia w takim środowisku jednocześnie.

    Przy życiu z kradzieży jakim jest socjal i system podatkowy, czy na kredyt (póki jest czym za niego ręczyć), to jeszcze jakoś biegnie siłą rozpędu, ale już byle kamyk na drodze spowoduje, że to runie.

    "Więc niech lepiej te Polki co uciekają, zacisną zęby i zostaną tutaj jeszcze trochę - choćby na walizkach".

    Oczywiście: "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej".
  • @Stara Baba 19:45:41
    ""Promujesz destrukcyjną, wywrotową i satanistyczną religię świata? Herezję względem świętej wiary naszych Ojców?"

    Hahahahhaaaaa....., gamoń".

    To nie było osobiste :-)
  • @miarka 20:56:47
    Dziękuję za bardzo wyczerpującą odpowiedź, ale...

    Nie doczekałem się odpowiedzi, kto Pani zdaniem stoi za komunizmem (faszyzmem)

    To że pieniądze z Polski uciekają to fakt. To trzeba zatrzymać. Ale czy zabieranie ludziom ponad 80% dochodów nie jest właśnie faszyzmem?
    (tzn za Mussolinim, że wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu). Kto normalny chciałby żyć w takim kraju? Przecież odbieranie ludziom ponad 80% dochodu to już jest ten poziom od którego od państwa należałoby się domagać nie tylko bezpłatnej edukacji, służby zdrowia, bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego ale też... bezpłatnych mieszkań i samochodów.... Czyż nie? Tego przynajmniej wymagałaby uczciwość ze strony państwa. Ale, że jest to tak samo realne jak śnieg w lipcu w Warszawie, to ludzie będą wyjeżdżać nawet jak pieniądze przestaną wyciekać.
    Ale w pewnym stopniu Pani uwaga jest bardzo na miejscu. Dla mnie receptą byłoby tu znacjonalizowanie banków, prowadzenie suwerennej polityki monetarnej, wprowadzenie podatku obrotowego zamiast CIT, i wyjście z UE i podpisanie z nią umów stowarzyszeniowych wzorem Norwegii, oczywiście uwzględniających polskie uwarunkowania. Wtedy nie będziemy musieli oddawać im (za Rzeczpospolita) 75% VAT.
    Ale jak sama Pani widzi - w tym temacie nie obejdzie się bez ostrej lustracji... także dziennikarzy i instytucji.
    A jak już się to wszystko zrobi to można zlikwidować PIT, ZUS i wprowadzić ustawę Wilczka w jej pierwotnym brzmieniu.
    Wtedy pieniądze przestaną wyciekać, a obciążenie spadnie do wysokości 30-35%, co i tak, pomimo spadku z ponad 80%, byłoby trudnym do zniesienia socjalizmem.
    Ogromną zaletą takich reform byłoby natomiast to, że to wystarczy w zasadzie zrobić na papierze i w Sejmie, a obywatelom nie trzeba byłoby wciskać kitów o "zaciskaniu pasa". Oni te reformy odczuliby bardzo szybko. A w budżecie pojawiłby się może dodatkowo... bilion złotych.

    Serdeczności

    Takie trzy
  • @Jasiek 22:30:17
    Najpierw zwrot grzecznościowy. Mój nick jest "miarka", od "przebrała się miarka", ale jestem mężczyzną, więc jeżeli już to Pan.

    Dalej: "kto moim zdaniem stoi za komunizmem (faszyzmem)".

    Tego to nie wiemy. U Orwella Wielki Brat był postacią wyimaginowaną.

    U Mussoliniego to ZWIĄZEK - korporacji prywatnych i państwa.
    Widzimy jedynie, że to zmierza ku wszechwładzy korporacji prywatnych, zwłaszcza banksterstwa.

    " Przecież odbieranie ludziom ponad 80% dochodu to już jest ten poziom od którego od państwa należałoby się domagać nie tylko bezpłatnej edukacji, służby zdrowia, bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego ale też... bezpłatnych mieszkań i samochodów.... Czyż nie? Tego przynajmniej wymagałaby uczciwość ze strony państwa".

    To prawda, ale państwo (z udziałem agentów i zdrajców , naszych faktycznie samozwańczych przedstawicieli) jest zadłużone u tych korporacji prywatnych i wszystko co nam zabiera oddaje im, a one na pożyczają dalej, dalej z odsetkami, a do tego stawiają wciąż nowe warunki polityczne, czyli faktycznie rządzą. A przy tym mają kruczek prawny, żeby nie przedawnić naszych długów.

    Z kolei ci będący ich niewolnikami "nasi przedstawiciele demokratycznie wybrani" nigdy się nie odważą powiedzieć ani że te długi się przedawnili, ani że lichwa to zbrodnia, a te ich warunki i konsensusy to rozbójnicze wymuszenia , że ich ingerencje w życie naszego Państwa, zwłaszcza korupcja urzędników to przestępczość zorganizowana, szczególnie zbrodnicza działalność "wspólnie i w porozumieniu" i że należy ich aresztować, sądzić sprawiedliwie (nie według ich zamataczonego "prawa"), i z pewnością wieszać oraz pozbawiać majątku będącego i łupem, i narzędziem zbrodni, majątku tak ich, jak i całych korporacji prywatnych.

    Co do tych bezpłatnych rzeczy to tak - taką komunistyczną przyszłość szykują tym, którzy przeżyją depopulację, całej niewolniczej tłuszczy - poziom zwierzątek, czy roślinek, którym się należy, a należy się tyle, ile dostaną praw. Bo sprawiedliwości ani moralności nie planują
    Zresztą czy już dziś słyszał ktoś o moralnej korporacji prywatnej?

    Wszystkie Twoje pomysły są dobre, ale zaczęcie od sprawiedliwości, od skończenia z tą przepatologią korporacji prywatnych (również w mediach, co piszę gdzie indziej) lepsze i niesprzeczne.
  • @miarka 23:16:00
    "Wszystkie Twoje pomysły są dobre, ale zaczęcie od sprawiedliwości, od skończenia z tą przepatologią korporacji prywatnych (również w mediach, co piszę gdzie indziej) lepsze i niesprzeczne."

    Czyli w zasadzie Unia Kapitału i Pracy - pomysł propagowany tu przez Nikandera - moim zdaniem jest najlepszy. Ludzie będą czuli się odpowiedzialni za przedsiębiorstwo w którym pracują. To powinno wypalić. Ale jest to metoda na ułożenie sobie stosunku pracy. Tylko tyle.
    To nie jest lustracja, to nie jest polityka monetarna, to nie jest ustawa Wilczka itd...

    Jest dużo rzeczy do zrobienia. Projekty są też w wielu wypadkach gotowe. Trzeba tylko zamiast telewizora używać mózgu podczas wyborów i przypilnować liczenia głosów. I dziouchy uciekać przestaną.

    Ps.

    Czyli jednak nie "miarka" tylko "miarek" ;-)

    Jasiek jestem :-)

    Ukłony
  • @Jasiek 00:00:48
    "Czyli jednak nie "miarka" tylko "miarek" ;-)"

    Można i tak powiedzieć. Jak już "miarka przekroczona", to "miarek", co zaczyna od sprawiedliwości, bo walczy o właściwą miarkę - już taką, żeby się jej wszyscy trzymali :-)
    W każdym razie miarkę przypomina :-) ;-).-).

    "Jest dużo rzeczy do zrobienia".
    Tak. I od razu wszystko, co dotyczy sprawiedliwości. Odpowiedzialność o której mówi Nikander to też element sprawiedliwości...
    A "liczenie głosów" to tylko element wyborów.
    Sprawiedliwość zaczyna się tu od całej prawdy o kandydatów, od lojalności mediów względem Narodu, od pozbawienia głosu wszystkich, którzy Narodu nie reprezentują i od ustalenia między kim mamy wybierać.
    Nadto potrzebna jest sprawiedliwość w możliwości zaprezentowania opinii publicznej tak swojego charakteru i kwalifikacji, celów ideowych, sposobów zaprowadzania sprawiedliwości, w tym odzyskiwania wolności, suwerenności i własności, jak i preferencji ściśle politycznych co do przyszłego ładu życia publicznego i relacji międzynarodowych dla zapewnienia prawdziwego pokoju.
  • @Stara Baba 19:45:41
    świętej wiary naszych Ojców - aleś ty glupi, wiara naszych ojców były gaje dębowe a nie czarne pedofile.
  • @miarka 20:00:36
    wiecznym przybłędą i niewolnikiem - aleś ty głupi, niewolniku.
  • @ireneusz 01:17:34
    Nie ma wolności bez odpowiedzialności. Odpowiedzialność jest tam, gdzie jest się sobą i u siebie, a więc w swojej tożsamości, np. narodowej.
    Bez prawdziwej wspólnoty i własności, które to ona gwarantuje (nie mylić z posiadaniem, a więc dobrami materialnymi nastawionymi na zyski i zaspokajanie potrzeb bieżących) jest się przybłędą.

    Kto Tobie takiego siana w głowie narobił, że nie chcesz być "sobą i u siebie", tylko wiecznym przybłędą i niewolnikiem ?

    Nie chcesz za nikogo i za nic odpowiadać?
  • @ireneusz 01:16:07
    Stara Baba tu z pewnością dołoży swoje. Ja tu od razu zauważę, że "wiara naszych ojców były gaje dębowe a nie czarne pedofile" to była tylko dotąd, dokąd nie poznali Bożego Objawienia.
    Polacy nie wierzą w demony związane z przyrodą, nie obłaskawiają ich w kultach pogańskich itd.
    Tego dziedzictwa zrzekli się nasi ojcowie niemal 1050 lat temu, więc powinieneś wiedzieć, że to nie nasza wiara.

    Za to widzę, że wierzysz w lewackie kłamstwa bezbożników, którzy oszczerczo zarzucają księżom katolickim pedofilię.
    Tylko ci, co sami mają takie problemy skłonni są tu do rzucania takich kalumni.
    Księża katoliccy niemal wzorcowo pokazują tu światu drogę czystości seksualnej przez kultywowanie celibatu.
    Zwłaszcza kapłanom innych wyznań, którzy takiej przysięgi nie składają.
    To, że coś takiego może się księdzu katolickiemu zdarzyć, pokazuje tylko, o ileż częściej takie rzeczy zdarzają się w innych religiach.
  • @ireneusz 01:16:07
    Następny gamoń. Czep się tego kto to napisał.
  • @miarka 19:49:56
    ""To gospodarzenie, to samorządność lokalna, narodowa".

    Nie, nie tylko. To jeszcze bardziej organizacje i ruchy obywatelskie obywateli narodowości polskiej, skupiające więc Suwerenów, panów w całym Państwie będącym ich własnością i dobrem wspólnym. Skupiające tych najbardziej w Narodzie odpowiedzialnych - pracowitych i waleczny, zdolnych do ofiar i poświęceń, nawet ofiary krwi, czyli życia.
    Samorządy to dopiero później, kiedy Polska będzie znów nasza."
    ______________________________

    Taki podział mógł wystarczać, gdy okresy naszego pracowania / odpoczywania, porządkowane był systematycznym czasem Chronos. Dziś nasza równoczesna multilokalność zmusza nas porządkiem czasu Kairos do takiej dynamiki uczestnictwa, że nasza podmiotowość staje się zbyt słaba dla budowania zaufania. To defekt nie tyle mulikulti (bo to jedynie akademicki bonton) co multitożsamości. Przepełnienia pamięci ponad miarę ludzkiej wolności.

    Dziś zatem przestrzeń solidarności musi być dużo skromniejsza. Myślę, że dla integracji wystarcza rodzinny dom. Wzmocniony cyfrowymi bibliotekami tożsamości i interaktywnymi mediami.

    Do tej przestrzeni gospodarzenia najbliżej jest lokalnym wspólnotom. Zorientowanym na samodzielność domu, na jego zdolność formowania w postawie pracodzielności, jego zdolność do pracy solidarnej, w uczeniu, w leczeniu, w bezpieczeństwie.

    Myślę, że relacje narodowe, wzajemna troska o to wszystko co człowiekowi ułatwia spotkania z drugim człowiekiem, ujawnią się poprzez nowe formy usług dla potrzeb społecznych (usługi społeczne). Trochę od tyłu, wobec doświadczeń państw epoki Gutenberga, ale też na serio.

    Czy nie grozi nam przy tym wytracenie własności ?
    A czy wobec takiej centralizacji zarządzania infrastrukturą gospodarczą, własność chroni jeszcze wolność ?
    Czy nie staje się jedynie posiadaniem ?
  • @miarka 21:16:56
    "Młodość lubi się wyszaleć ..."

    Ciekawość w globalnym społeczeństwie sieci wiedzy nie może być traktowana jako pierwszy stopień do piekła. Jasne, że trzeba uważać na owoce z drzew zakazanych, ale podróże kształcą.
  • @Andrzej Madej 07:09:19
    Bardzo ciekawe i inspirujące te uwagi.
    “Dziś nasza równoczesna multilokalność zmusza nas porządkiem czasu Kairos do takiej dynamiki uczestnictwa, że nasza podmiotowość staje się zbyt słaba dla budowania zaufania”.

    To zdanie, to akurat guzik prawda. Nie ma obiektywnego powodu, żeby nas zmuszać do tego uczestnictwa. To okazje i konieczności wykreowane sztuczmie, by nas wciągać w pułapki. To usiłują robić i przeważnie z dobrym skutkiem robią oszuści, zdrajcy, wrodzy agenci, samozwańcy na szczytach władzy i mediów, wyszkoleni na Zachodzie na specjalnych kursach dobrze operują czasem Kairos. Tak, oni tym ustawianiem nas, który to czas – Chronos, czas teraźniejszy, trzeźwy i realny czy czas Kairos jest tym, którym mamy się kierować.

    Media 24 godziny na dobę podgrzewają emocje. Po co? Bo emocje jek już naprawdę silne, przerastają same uczucia, zagłuszają ducha ludzkiego i jego nakierowanie na przyszłość. Za to emocje nadmierne łatwo dają się przekierowywać. Dziś mnie emocjonalnie zdrażni Kwiatkowski, jutro łatwo dam się podpuścić do ataku na
    Malinowskiego.

    Głośne ostatnio się zrobiło przemówienie kardynała Wyszyńskiego w tym temacie. Wcale nie musimy zbawiać świata, ani żyć jego problemami. Mamy swoje priorytety – tu zwłaszcza podmiotowość.

    Bardzo łatwo rozregulować ten czas Kairos, zwłaszcza jak się jest na pozycji przyjaciela, autorytetu, dziennikarza, czy “demokratycznie wybranego” przedstawiciela Narodu.

    Np. oszukują nas mówiąc o czymś, że jest “oczekiwanym i pożądanym”, dobru (typu dotacje unijne, choć trzeba wchodzić w zniewalające zobowiązania, trzeba do nich brać zabójcze pożyczki na koszty własne i zamówienia z nimi związane lokować za granicą) mówią, że to konieczność, nowoczesność, że postęp, że zmiana. - I od razu to dyskontują - składają nam obiecanki, cacanki, obietnice wyborcze, czy temu poddobne - bez pokrycia, czy “życzliwe podpowiedzi”: “żyjcie, używajcie “tu i teraz””, “róbta co chceta”. Zaczyna się wszędobylskie życie na kredyt... i podcinanie nam gałęzi na której siedzimy.

    Przecież jak czas przyszły o który mamy się martwić jest teraz, to niepotrzebna nam żadna odpowiedzialność, żadna dalekowzroczność, żadne rezerwy, żadne przygotowania do obrony przed wrogiem, bo i jego w tych okolicznościach nawet być nie może.

    Nawet można tu przewidzieć przyszłość, bo jeżeli czas przyszły jest teraz, to teraz jest i czas naszego umierania !!!!!!! To tylko kwestia, aż to ktoś oficjalnie zauważy.


    “ ... że nasza podmiotowość staje się zbyt słaba dla budowania zaufania”.

    A ta zasada wiele tłumaczy. Być podmiotem to być stroną władczą, odpowiedzialną. A odpowiedzialną to zwłaszcza zorientowaną na życie i przyszłość. Jak nas zmanipulują do myślenia o szczegółach życia “tu i teraz”, czyli faktycznego bezmyślenia, to rezygnacja z podmiotowości i wchodzenie w bierność, konsumpcję “praw”, czy innego socjalu, to nie tylko zatracamy podmiotowość, ale i ludzką godność i wchodzimy w różne formy samozatracenia.

    Bez zaufania nie ma relacji, nie ma zrozumienia dla tożsamości tak swojej jak tożsamości drugiej strony relacji. Zaufanie wymaga trwania w swojej tożsamości.

    “To defekt nie tyle mulikulti (bo to jedynie akademicki bonton) co multitożsamości. Przepełnienia pamięci ponad miarę ludzkiej wolności”.

    Nie można lekceważyć multikulti, bo ono wymusza wchodzenie przez nas w przepotężne relacje. Żeby się obronić przed utratą jednoznacznej tożsamości trzeba staczać wielkie walki, by w przyspieszonym tempie swoją tożsamość tak wzmocnić, by była jak struna w instrumencie muzycznym - wielostrunowym. Instrumencie na którym raz gramy na strunie rodziny, raz małżeństwa, raz organizacji społecznej, raz politycznej, a raz obywatelskiej, raz wspólnoty sąsiedzkiej itd., a raz akordy. Jednak przykład instrumentu pokazuje, że multitożsamość nie jest tożsamością miękką, rozmytą. Jeśli gdzieś mamy zaszłe słabości, mamy teraz potrzebę pilnie to wzmocnić. Jeśli atakują nas poprawnopolityczną demoralizacją, zwłaszcza przez gender, musimy się pilnie wzmocnić. Jeżeli mamy problemy ze zdradą naszych przedstawicieli do władz państwowich, to musimy to pilnie załatwić zaczynając od przywrócenia sprawiedliwości. Pilnie, bo wróg najgorszy, a żądny krwi – wróg nasze cywilizacji w ogóle już stoi u bram.

    W zetknięciu z kulturą niższą mamy problem, który grozi nam unicestwieniem.

    Niższa kultura oznacza niższość w kwestiach duchowych – w całym naszym człowieczeństwie, ludzkich uczuciach, ludzkich wartościach i to w nieprzypadkowym ich uporządkowaniu. To nam daje przewagę, ale to funkcjonuje w naszym zamkniętym cywilizacyjnie świecie, zaś dla wyjścia na zawnątrz wymaga i wzmocnienia się i czasu.

    Za to cywilizacje niższe bazują głównie na emocjach i potrzebach, na barbarzyństwie, chamstwie i brutalnej sile – przemocy, terrorze i zbrodni. Nadto we wszelkiej niemoralności według naszych kryteriów. Inne normy moralne stosują do siebie, a inne do nas.

    Dla przykładu nas uznają za stworzenia niższe, co mają im służyć. Bez skrupułów włączają motywy religijne do planów swojej globalnej dominacji. To się wyraża w ich szybkości mobilizacyjnej do ekspansywnych wojen, do tworzenia organizacji politycznych wyłączonych spod kontroli sumienia i moralności, dopuszczające kierowanie się kłamsteami, oszustwami, manipulacjami, by do niekorzystnych dla siebie decyzji nama wić innych – zwłaszcza z pozycji przyjaciół – oczywiście fałszywych. Za tym oczywiście idzie i pokój – oczywiście fałszywy, gorszy, bardzie destrukcyjny i głebszy, a nadto paraliżujące możliwości mobilizacyjne – gorszy jak otwarta wojna.

    Oczywiście musimy odzyskać podmiotowość. Rzeczy i sprawy nie mogą być ważniejsze od nas.
    Przede wszystkim to jako podmioty polityki jesteśmy suwerenem, władzą prawdziwą, panem w Państwie.
    Niestety wielu przyjęło tu narrację komuny: władza to milicjant, a obywatel to ten przez niego legitymowany. Władza jeszcze wyższa to już sfera niedostępna.
    Tu trzeba najpierw popracować, żeby obywatel wiedział, że to on jest władzą i panem, a policjant i urzędnik jego pracownikiem i ma mu służyć.

    “Przepełnienie pamięci ponad miarę ludzkiej wolności...” przez multitożsamość.

    I co, mamy się z tym godzić? Żeby myślenie o sprawach innych ludzi gdzieśtam w świecie odwodziło nas od mocnego stania na gruncie własne tożsamości, własnego bycia sobą i u siebie?

    Nie dość, że tracić tożsamość to jeszcze wolność?

    Dalej, z tą skromniejszością i zamykaniem w domu, to już się zupełnie nie zgadzam.

    Również te troski o własność uważam za płone. Silne społeczeństwo obywatelski, mocne obywatelskie organizacje i ruchy to gwarancja odzyskania władzy przez Naród. A to on stoi na straży własności. To bez silnego Narodu mamy przekwalifikowywanie własności w posiadanie, po czym trwonienie go i wchodzenie w zniewolenia.
  • @Andrzej Madej 07:15:07
    ""Młodość lubi się wyszaleć ..."..."

    Ciekawość w globalnym społeczeństwie sieci wiedzy jednak może być traktowana jako pierwszy stopień do piekła.

    Nie jesteśmy nauczeni selekcjonować wiedzę do nas napływającą. Umysł z początku chłonie wszystko, ale w końcu już odmawia przyswajania wiedzy z którą wcześnie nie miał problemów. Jeszcze gorzej w kwestii życia emocjonalnego. Powoduje rozstrojenie tak silne, że nie rozróżniamy potrzeb i wartości, czyli tego co dla nas od tego, co od nas.
    A już najgorzej jest z wychowanie, z szacunkiem, czcią, powagą i świętościami - z życiem duchowym.
    Tu nowa wiedza "z ciekawości" bywa jak biblijne "młode wino, co rozrywa stare bukłaki". Niszczy, a nie daje czegoś konstruktywnego. Z takich "podróży" wracamy jako duchowe wraki.
    A jeszcze jest zły przykład. Np. narkotyk może uzależniać po 10 zażyciach, ale są i takie, co robią to po jednym spróbowaniu "z ciekawości". A sprawy czystości i cnoty. Też je się traci po pierwszym razie...

    Jasne, że trzeba uważać na owoce z drzew zakazanych, ale żeby "podróże wykształciły", trzeba być wcześniej dobrze wychowanym. - W domu rodzinnym, bo tylko takie wychowanie jest bezinteresowne, a więc i życzliwe i najlepsze, na jakie stać wychowawców i od razu powiązane ze stroną duchową.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930