Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
171 postów 2470 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Hucpa dyskusji o Konstytucji i referendum w wersji Dudy.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Najpierw suwerenność Narodu, najpierw wolność Ojczyzny Narodu, najpierw władza Narodu, później Konstytucja Państwa. Prezydent Duda chce stawiać porządek rzeczy na głowie.

 Smakuje mi zawsze jeść strawy specjalne, smakowite i wyjątkowe. Pasuje mi dogadzanie swoim potrzebom wewnętrznym, chęciom, miłościom, gustom, w tym przelotnym apetytom między posiłkami. Mogę oblatywać wiele sklepów żeby dopiero tam stwierdzać na co mam ochotę. Dbam o siebie i o swoje sprawy.

Z kolei sklepikarz odwrotnie. On jest zainteresowany tym, żeby to jego towar uznać za pożądany i jak najszybciej go sprzedać. W praktyce wywiera presję od wejścia klienta do sklepu usiłując się stać jego „zaufanym doradcą”. On też dba o swoje sprawy.

Robi to również wtedy, kiedy jest osobą bliską dla klienta, gubiąc gdzieś sens życia i cechy ludzkie, w tym „sumienie zostawiając w domu” i zdradzając udzieloną mu łaskę zaufania. Dotyczy to i postawy chytrośći i względem domowników i siebie, samemu jedząc „choćby miało zaszkodzić ale tanie”, czy „w dobrej cenie”; wykorzystując „okazję kupna” w oderwaniu od „rozpoznania potrzeby” i „zaspokojenia potrzeby”, a więc w oderwaniu od rzeczywistości w której żyje i od prawdy tego po co żyje i to w sensie wyższym jak odzywianie się.

„Okazja kupna” jest „okazją do zaspokojenia potrzeby”, ale sprzedawcy. – Potrzeby własnej, czy potrzeby kupującego lub jego bliskich, już rzadko. - Zwykle w dużych rodzinach, ale już nie z kobietami w ciąży mającymi zachcianki i w ogóle nie z osobami wrażliwymi na potrzeby organizmu, osobami chcącymi pozostać w zdrowiu i dobrej kondycji.

„Okazja kupna” jest „okazją do zaspokojenia potrzeby”, ale sprzedawcy - przy okazji wyprzedaży przed końcem sezonu, wyprzedaży „po pożarze”, wyprzedaży póki trwa moda, póki sprzedawca jest „na topie”, przed upływem gwarancji czy okresu przydatności do spożycia. – Wtedy wszystko musi pójść.

Dotyczy to i wyprzedaży kradzionego zanim okradziony się nie zorientuje że okradzionym został, czy zanim osoba, której zaufał, a która dysponuje jego posiadaniem zdradzi i sama się  na nim uwłaszczy z zamiarem wyprzedaży i ucieczki – zwykle zresztą pod skrzydła możnych paserów.

Paserami oczywiście mogą być i korporacje prywatne ponadnarodowe, i organizacje ponadnarodowe, i państwa ościenne pozornie przyjazne, ale w rzeczywistości będące z nami w stanie fałszywego pokoju, wręcz kolonizatorskie względem nas, dokonujące faktycznego podboju terytorium naszego państwa na drodze ekonomiczno-gospodarczej z towarzyszącym temu sianiem demoralizacji i korupcji naszych władz państwowych a zwłaszcza partyjnych, czyniąc z nich swoich niejawnych namiestników.

 

Taką „okazja kupna”, która jest „okazją do zaspokojenia potrzeby”, ale potrzeby sprzedawcy są i wybory polityczne i ostatnia propozycja referendum związanego ze zmianą Konstytucji Państwa.

Duda, czy dokładniej to ci co za nim stoją, bo on sam to od początku tylko „mniejsze zło”, zgłaszając tą propozycję, z całą pewnością mają przygotowany już cały scenariusz przebiegu przygotowań dla tego referendum - dla uzyskania zaplanowanego wyniku. Chcą nam sprzedać to, co oni potrzebują nam sprzedać, choć to wcale nie to, czego dziś potrzebujemy.

Z naszego, normalnych obywateli, punktu widzenia ta propozycja referendum to może być tylko jałowizna („szag wpieriod i szag nazad”) – „rozpoznanie bojem” na ile można im się posunąć i odwrót, straszenie albo kuszenie), lub aktywność symulowana (czyli „szag wpieriod i dwa szaga nazad”) w rzeczywistości działanie zdradzieckie względem formalnie „swoich”.

Może to więc również taktyka wypuszczania fantomów, czy zasłony dymnej, zawołanie „popatrz ptaszek”, czy „łapaj złodzieja” – a więc temat zastępczy dla dyskusji publicznej. Temat mający na celu odciągnięcie uwagi społeczeństwa od szykowanych mu świństw, a przy tym podreperowanie opinii prezydenta jako tego „dobrego władcy” co to martwi się o przyszłość państwa.

Świństwa, które tutaj mają być kamuflowane to już świństwa wyraźnie płynące z najbliższego zaplecza „politycznego” Dudy, które dzięki tym taktykom pozostaje niejawne tym bardziej.

To niewątpliwie świństwa, które zgodnie z „zasadą mniejszego zła” mają być ujawnionymi dopiero wtedy, kiedy będzie już za późno żebyśmy mogli temu zapobiec, ujawnionymi kiedy „mniejsze zło” już będzie okrzepłym „większym złem”, a zajęte czym innym społeczeństwo okaże się niezdolnym, by temu „większemu złu” stawić czoła.

Będzie np. zajęte w swoim przekonaniu reorganizacją, ale w praktyce to naprawą systemu zgniłego u podstaw, zdemoralizowanego, czyli nienaprawialnego.

W tym przypadku nakłonienie Narodu, aby dał się wciągnąć w takie dyskusje o też działanie na rzecz jego demoralizacji.

Bo moralnym to jest robić to co powinno być zrobione, ale wtedy, kiedy to powinno być zrobione.

 

W sumie to jeżeli sama istota systemu pozostaje zachowana, to wszelkie w nim zmiany pozostaną tylko kosmetyką, hucpą. Bezczelnością i arogancją sprawujących władzę państwową i ich skrytych, zakulisowych mocodawców.

To, że jest to aktywność symulowana widać choćby po tym, że chodzi o konstytucję państwa, a referendum ma dotyczyć społeczeństwa. Ma dotyczyć samouwłaszczania się władzy państwowej ma własności narodu, którego państwo jest – Narodu Polskiego, narodu sprawującego władzę zwierzchnią nad władzami państwowymi.

Tu cały zysk z tej dyskusji i tego referendum miałby być po stronie władzy wykonawczej. Ona się faktycznie samouwłaszcza, faktycznie wywłaszczając Naród z jego niezbywalnej władzy zwierzchniej nad władzami państwowymi – nadto za domniemaną zgodą Narodu, która w tej hucpie dyskusji o Konstytucji i późniejszym referendum uczestniczyć będzie.

Cała ta hucpa to próba doszycia narodowi jego „społecznej” głowy.

Nadto „społecznej” w sensie ideologicznie zmanipulowanej, w miejsce jego głowy ideowej, elity duchowej, oraz głęboko moralnej.

To próba ustanowienia systemu władzy odgórnej, władzy nie kontrolowanej, nie demokratycznej. Władzy wyzbytej elit duchowych, władzy zdolnej jedynie do rządów z mocy prawodawstwa oderwanego od realiów wartości narodu, prawodawstwa tyrańskiego, „drukowanego z powietrza” według własnego widzimisię. Prawodawstwa oderwanego od sprawiedliwości i jej wspólnotowych i ludzkich celów, prawodawstwa stanowionego z mocy bezprawia nieudolnie legalizowanego na „prawie kaduka”, prawa faszystowskiego, a nawet korporacjonistycznego – prawa nadludzi nad podludźmi, a nawet panów nad niewolnikami.

Tu zapisy konstytucyjne nie są w stanie nic zmienić bez zmiany całego systemu i jego kadr.

 

To hucpa, bo co z tego że niewolnicy będą mieli piękny system praw spisany w najpiękniejszej nawet Konstytucji, jak pozostaną tylko niewolnikami w rękach wrogów.

Co nam po młynie co będzie mielił najlepszą mąkę, jak w sklepach będziemy mieli to, co nam rzucą (i nawet nie napiszą że to GMO tak zmajstrowane, żebyśmy po 3-4 pokoleniach przestali istnieć zostawiając przestrzeń życiową dla kolonizatorów)?

Co nam po haśle: „obowiązkowe referendum pod każdym wnioskiem popartym przez milion Polaków” jak to może być np. milion banderowców, którym zdradzieccy wojewodowie przyznają  obywatelstwo polskie; jak tu nie ma nic o moralności Narodu Polskiego, o tym czy to będzie wniosek roszczeniowy, czy konstruktywny, dalekowzroczny czy ideologiczny; ani o zobowiązującym władze ustawodawcze wyniku? Albo po zapisie o „członkostwie Polski w UE i NATO” jak to miałoby faktycznie oznaczać zniewolenie - bo nawet nie zanosi się na zapisy o celu i okolicznościach w których należy obowiązkowo to członkostwo unieważnić.

Co nam po referendum jak ono ma sens wyłącznie w funkcjonujący jako moralny systemie politycznym, np demokracji faktycznej jako bezpośredniej, niefasadowej, służebnej obywatelom własnego Państwa, a nie „sojuszom waadzy”, i to w sytuacji, kiedy jeszcze prawodawców trzeba by pilnować?

 

Żeby pisać Konstytucję, to najpierw naród musi odzyskać suwerenną władzę. A tą akurat ma gwarantowaną mu w dotychczasowej Konstytucji. Już można zacząć od tego, żeby oczyścić państwo, odciąć jego wrogów wewnętrznych od zasilania materialnego i ideologicznego z zewnątrz granic państwa, i pozbawić jakichkolwiek możliwości szkodzenia nam. Dopiero wtedy - jako państwo w pełni własne -  możemy ustanowić go niepodległym zewnętrznie. A dopiero w trzecim kroku organizować moralny ład życia publicznego życia w państwie zwieńczony spisaniem Konstytucji.

Zaczynanie od pisania Konstytucji to idiotyzm, to próba nazwania pokojem sytuacji kiedy jest to pokój fałszywy, bo rządzi okupant, a wojna jeszcze trwa. To próba dziękowania Bogu za wolność kiedy wolności faktycznej nie ma – i z zewnątrz „stukają w ściany” i wewnątrz wciąż zainstalowani są zwolennicy naszego Polaków bytu w niewoli. Nawet w Sejmie, który miałby nam tą konstytucję uchwalać.

A co dopiero głosować za formą tej hucpy? Czy w rezultacie chcemy umierać na dżumę czy cholerę ukryte za formą pytania na pozór dającego dobry wybór? – Brrrrr

 ...głosować na „mniejsze zło”, choć to zawsze zło, choć to zawsze fałszywa alternatywa?

Czyż „Prezydent Mniejsze Zło” jest w stanie zaproponować coś dobrego? Czyż on po to był wybrany żeby rządził, czy po to, żeby zrobić porządek po poprzednikach i zwrócić zwierzchnią władzę w państwie Narodowi Polskiemu?

Gdyby był uczciwy to zwróciłby się o wsparcie jego inicjatywy do organizacji i ruchów autentycznie narodowych. Dbanie o praktyczną ralizację władzy Narodu Polskiego zwierzchniej nad władzami państwowymi to jego obowiązek jako Prezydenta. Najpierw powinien tu podjąć wspólne z nim działania dla jego zaktywizowania ku działalnościom władczym, kontrolnym i naprawczym państwa. Zwłaszcza dla określenia kierunku zmiany jego systemu sprawowania władzy, pryncypiów jej służebności i stanowienia oraz egzekwowania prawodawstwa. Dalej dla oczyszczenia państwa od jego wrogów, by wybronić niepodległość od nacisków i agresji, w tym ideologicznych z zewnątrz. I dopiero wtedy ogłosić potrzebę spisania Konstytucji.

 

Najpierw suwerenność Narodu, najpierw wolność Ojczyzny Narodu, najpierw władza Narodu, później Konstytucja Państwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Autor
    Zbytnio odrywa Pan swoje oczekiwania od rzeczywistości.

    Praca Prezydenta polega na ocenie zgodności ustaw z Konstytucją. Prezydent widzi anachroniczność tej Konstytucji. Zaprasza rodaków czy obywateli do opinii o oczekiwanych zmianach. Prawdopodobnie przed Referendum przedstawi propozycje do rozważenia Narodowej Radzie Rozwoju. A potem postawi kontrowersyjne kwestie do bezpośredniego rozstrzygnięcia przez większość obywateli.

    Ja zamierzam wykorzystać to zaproszenie do debaty konstytucyjnej, dla rzecznictwa wolności gospodarczej, solidarności międzypokoleniowej, samorządności i subsydiarności. Wszystkie te wartości są obecnie zagrożone przez łatwość, z jaką centrale polityczne lub ekonomiczne, mogą wykorzystać cyfrowe technologie, do programowania i sterowania naszym życiem.

    Zagrożenie dla rodziny, dla własności prywatnej, dla samodzielności gospodarczej - rośnie.
    Z Unią czy bez Unii.
  • @Andrzej Madej 21:11:55
    "Zbytnio odrywa Pan swoje oczekiwania od rzeczywistości".

    Przeciwnie. Ja je dokładnie widzę na tle rzeczywistości w której żyjemy. Tylko że ja ją widzę inaczej jak Pan. Powyżej to dokładnie tłumaczę, np.:

    "Z naszego, normalnych obywateli, punktu widzenia ta propozycja referendum to może być tylko jałowizna („szag wpieriod i szag nazad”) – „rozpoznanie bojem” na ile można im się posunąć i odwrót, straszenie albo kuszenie), lub aktywność symulowana (czyli „szag wpieriod i dwa szaga nazad”) w rzeczywistości działanie zdradzieckie względem formalnie „swoich”.


    "Ja zamierzam wykorzystać to zaproszenie do debaty konstytucyjnej, dla rzecznictwa wolności gospodarczej, solidarności międzypokoleniowej, samorządności i subsydiarności".

    W stanie wojennym popularna była pieśń: "Musimy siać". Siać choć grunta nasze marne, choć na tego i tamtego brak, a nawet "nie wiedząc gdzie i kto pozbiera plony, w dożynki czyj radosny zabrzmi śpiew".

    Piękna pieśń, mocna religijnie, z Bogiem to ma sens.
    To co Pan pisze z taką postawą mi się kojarzy, więc się wcale się Panu nie dziwię.
    Jednak nadzieję pokładaną w Panu łatwo pomylić z optymizmem i chciejstwem, łatwo komuś przypisać swoje własne dobre intencje. Naiwnością jest tu oczekiwać, że to byłoby robione z Bogiem, a już na pewno nie z tym, jak my Go rozumiemy.


    W początkach swojego blogowania długo byłem wielkim zwolennikiem PiS. Wszystko co się działo nie tak uznawałem za dobre, czy lekceważyłem i zgrabnie tłumaczyłem, że to na pewno jest "po to i po to", ale w końcu zacząłem być i wobec nich sceptyczny, bo raczej się specjalnie nie poprawiali, a wiele było wskazówek, że grają z PO w jednej drużynie.
    Przyszedł Smoleńsk i uznałem, że musiałem się pomylić. Znowu z rok byłem "po ich stronie", i znów uznałem, że to to samo "dobry glina-zły glina" co PO.
    Teraz widzę, że cała "zmowa okrągłostołowa" to antypolacy, zdrajcy, że za Cejrowskim trzeba im powiedzieć "wszyscy won" i jeszcze rozliczyć, i to z rodzinami, i z wszelkimi paserami tego co na Polsce narabowali i naniszczyli.

    Co nam z tego, że pięknie opracujemy sprawy "wolności gospodarczej, solidarności międzypokoleniowej, samorządności i subsydiarności" jak to bez nas nikomu się nie przyda.
    To nie zboże, że każdy kto przeżyje czasy zawieruchy będzie mógł zrobić z niego dobry użytek (wtedy chyba jeszcze nie było GMO).


    Najpierw trzeba Polskę obronić od jej wrogów, najpierw obudzić do aktywności Naród Polski, abyśmy przetrwali czasy zawieruchy, które przyszły, zachowując naszą polską tożsamość, godność i moralność, swoje bycie sobą i u siebie.
    W tym o czym Pan mówi to nam się trzeba zorganizować ale na poziomie narodowym, a nie jakimś państwowo-unijnym, patologicznie i demoralizatorsko a w "narracji rzeczywistości przez prawo zniekształconym".

    Ten "dożynkowy śpiew radości" w tej rzeczywistości do którego nas chce prowadzić Duda to na pewno nie byłby śpiew nas - Polaków, a tych, co się na terenie Polski by urządzili naszym kosztem.

    To by nie była praca dla Polski, a kolaboracja z okupantem.
  • Autor
    "Smakuje mi zawsze jeść strawy specjalne, smakowite i wyjątkowe. "

    Ja ktoś jest niepoprawnym łasuchem i snobem, to i sklepikarze często się na takiej osobie dorabiają. Potrawy zdrowe i odżywcze dla ciała nie muszą być wyjątkowe. Do sklepu wchodzi się z wcześniej przygotowaną listą i nie o pustym żołądku. Sklepikarze nie lubią ludzi rozsądnych i takich, którzy sami decydują o tym, co jest im do życia niezbędne. Sklepikarze przestają wtedy pełnić rolę doradców i koncentrują się na dostarczeniu towaru, którego kupującemu potrzeba.

    "Smakuje mi zawsze jeść strawy......" Jaki obcy język zepsuł tak naszą rodzimą mowę?
  • @AgnieszkaS 01:51:43
    Nic obcego.
    "SJP: strawa
    dawniej:
    1. pokarm, pożywienie, jedzenie; jadło;"

    Nie takie to dawniej - skoro tak mi się skojarzyło, to umysł jeszcze pracuje i na tym języku rzadko używanym.
  • @miarka 02:01:14
    Nie o to mi chodziło. Smakuje mi zawsze (co?) wyjątkowa strawa.
  • @miarka 23:12:46
    Nie sądzi Pan, że przez globalizację w sieci wiedzy, wszyscy stajemy się kresowianami ?
    https://www.youtube.com/watch?v=9o7xE94bdlY
  • @AgnieszkaS 02:58:06
    Widzę że mamy inne podejście do zakupów. Ja jakiś plan zakupów też mam. Chodzi mi o to, że w jego ramach też jeszcze jest spora przestrzeń wyboru. - Między podobnymi artykułami wybór tego, który w moim wyobrażeniu będzie mi bardziej smakował jako już gotowe danie, pokarm, pożywienie, jedzenie, jadło, strawa ...

    I tu nie chodzi o jakiś wybór racjonalny, żeby mi sprzedawca mógł doradzić pod mój gust, a raczej o moją wolność wyboru, o zdanie się na mój organizm, który w wolności wyboru dokonuje selekcji według sobie znanych kryteriów.

    Sprzedawca jest jak racjonalny hodowca zwierząt, który im dostarcza pożywienia o odpowiednim składzie kalorii, witamin czy mikroelementów, żeby mieć z tego swoje użytkowe wskaźniki,, a do tego szybko i tanio.
    U mnie ważniejsze są konsystencje, świeżość i soczystość, kruchość, twardość, harmonie składników potrawy, bukiety aromatów, kolory...
    Cały proces późniejszego trawienia zaczyna się już w chwili doboru jego składników.

    Dopiero w wolności i suwerenności dokonuję autentycznie swojego wyboru, swojego wyboru związanego z jakimiś osobistymi skojarzeniami, emocjami, sentymentami, może "jak u mamy", czy "jak gdzieś w gościnie", albo "jak pamiętam z młodości", łączy się ze szczególnymi wyróżnieniami, szczególnym towarzystwem, melodią - nie wiem ... A jak ja nie wiem, to skąd ma wiedzieć sprzedawca
    Jestem tu raczej jak ta kura, co nawet jak wejdzie nogami na kupkę ziarna i może sobie dziobać gdzie chce, a trafi na dobre ziarno, to jeszcze grzebie łapą i wybiera to, co w jej ocenie będzie specjalne, smakowitsze.

    Ja potrzebuję wolności wyboru jak najszerszej - sprzedawca z kolei chciałby mi ją zawęzić i to do tego co ma w ofercie. Dla niego to interes, materia - dla mnie cele życiowe poprzedzone sprawnym funkcjonowaniem organizmu.
    Stąd i dogadzanie swojemu organizmowi, aby on, a dokładniej to moja dusza dokonała wyboru tego, czego potrzebuje, bo ja, czyli duch nie znam się na tych szczegółach. Dla mnie liczy się ze smakuje, a "Smakuje mi zawsze jeść strawy specjalne, smakowite i wyjątkowe. " :-)


    I to wszystko ma odniesienie i do oferty politycznej. Polityka musi służyć moim potrzebom duchowym, w niczym nie może upośledzać czy ograniczać mojego powołania do wolności.

    Sprzedawca oferty politycznej nie może mi się narzucać, nie może mi zawężać wyboru do tego co ma.
    Nie może być moim doradcą; nie może mnie zastępować w moich wyborach; nie może mnie przymuszać do służenia jemu; wychowywać mnie czy moje dzieci na jakieś stwory zuniformizowane, ujednolicone żeby nas mógł traktować hurtowo; tresować pod jego wygody; oszukiwać mnie że robi coś dla mojego dobra; zastępować mnie w czynnościach które nie tylko sam mogę wykonać, ale które są moim przywilejem, moją sprawą osobistą; podkreślają moją wyjątkowość i moją zdolność do współdziałania z wyjątkowością osób które kocham; wyrażają moją ludzką godność ...

    Żaden sprzedawca łaski nie robi - polityczny też. On nie musi być za mnie odpowiedzialny, nie musi działać dla mojego dobra.

    On ma sfery swoich wobec mnie obowiązków i je musi wypełniać. Za to otrzymuje swoją zapłatę.

    Premier na swoim biurku powinien mieć cały czas widzianą tabliczkę: "Obywatel polski - mój pan", prezydent: "Naród Polski - mój pan", sędzia: "Naród Polski - mój pan", poseł: "Wyborca polski - mój pan", sklepikarz w widocznym dla siebie miejscu: "Klient - mój pan".
  • @miarka 06:37:37
    " Sprzedawca oferty politycznej nie może mi się narzucać, nie może mi zawężać wyboru do tego co ma. "

    To zdanie było prawdziwe w czasach wertykalnego realizowania polityk społecznych. W czasach horyzontalnego realizowania polityk społecznych, na przykład dla obyczaju symultanicznych mistrzostw Polski, sprawy współpracy dla wspólnego dobra nie są już tak proste. Wymagają wcześniejszego przyjmowania standardów. Na przykład językowych: junior - senior - nestor.

    I dlatego debata konstytucyjna jest konieczna.
  • @Andrzej Madej 05:44:31
    "Nie sądzi Pan, że przez globalizację w sieci wiedzy, wszyscy stajemy się kresowianami ?"

    Kresy to serce i dusza Polski, to wielka, niezagojona rana.
    Rozumiem że przez globalizacją, sprowadzanie całego naszego człowieczeństwa do sfery interesów i wyrozumowanych, wyrachowanych zimnych postaw zostajemy wywłaszczeni z tego co dla nas najważniejsze, z całej tożsamości, z tego po co żyjemy, z całej smakowitości i radości życia.

    Tak, patrząc na Kresowian mamy szczególną motywację, aby rękami i nogami bronić się przed globalizmem.

    Wiedza to tylko część prawdy - sama wiedza, zubaża nasze człowieczeństwo, pozbawia nas naszej wyjątkowości, naszych walorów duchowych. Jest anonimowa, jest nieożywioną formą prawa.
    Żeby z wiedzy był użytek musi łączyć się z prawdą a więc i jej odniesieniami - ludzką duchowością i ludzkimi wartościami, ideami i celami; muszą towarzyszyć jej uczucia - a więc znów mamy skojarzenie z Kresami.

    Kresy + sieć wiedzy? - Tak, z tego może coś być.

    Tylko po co tutaj ta globalizacja, a więc i biurokracja; i pasożytnictwo; i koncentracja władzy; i kryzys nieustający; i bez państw i narodów, ale z szowinizmami ideologicznymi; i władzą ponad prawem i ponad kontrolą; i zniewolenie; i postępująca demoralizacja.
    Gdy rozum śpi, rodzą się upiory.
    - Z jednej strony fortuny hurtowników, a z drugiej coraz to gorsze choroby i wymieranie zniewolonej ludzkości - a demony ludobójczej depopulacji raz spuszczone ze smyczy już by szalały i szalały...
    Wiedza by może i rosła, tylko jej sieć by demony rwały.

    I ten świat zaślepiony, co nie tylko nie zmierza do naprawy naszej krzywdy to jeszcze zmierza przez globalizację do mnożenia Kresów i Wołyniów, Smoleńsków i Katyniów.

    Czemu nie widzi idiotyzmów w stwierdzeniach, ze przez globalizm będzie lepiej i nowocześniej?
    Komu? Wszystkim? Cudem?
    Czemu nie widzi, że to ta sama patokracja co doprowadziła świat do przepaści miała by obsługiwać ten nowy?
  • @miarka 07:36:24
    Wpiszmy do Konstytucji rację stanu Rzeczpospolitej:
    "Solidarny rozwój wiedzy".

    Odzyskamy prawa oświatowe dla rodziny i określimy cel gospodarki opartej na wiedzy.
  • @Andrzej Madej 06:56:20
    "To zdanie było prawdziwe w czasach wertykalnego realizowania polityk społecznych. W czasach horyzontalnego realizowania polityk społecznych, na przykład dla obyczaju symultanicznych mistrzostw Polski, sprawy współpracy dla wspólnego dobra nie są już tak proste. Wymagają wcześniejszego przyjmowania standardów. Na przykład językowych: junior - senior - nestor".

    Widzę tu jakiś błąd. Jeśli będę miał przestrzeń wyboru zawężoną do spraw wygodnych sprzedawcy, w tym sprzedawcy polityki, to będę niedożywiony, niesprawny, nie wykorzystujący swojego potencjału, chory i z czasem coraz bardziej odczłowieczony.

    To że polityka próbuje zagospodarować przestrzeń wertykalną społeczności to z pewnością jest patologia.

    Hierarchia jest dobra na czasy wojny, gdzie potrzeba szybkiego działania wymusza z góry ustalone zasady służebności i posłuszeństwa. Do tego szkoła, gdzie musi być posłuszeństwo ucznia nauczycielowi, zakład pracy - pracownika przełożonemu, czy dzieci ojcu, np. juniorów seniorowi. Relacja senior-nestor już może być raz horyzontalna, raz wertykalna.

    Typowym dla społeczności jest funkcjonowanie w ramach wolności, miłości i pokoju.
    Za tym idą jedynie wertykalizmy wartości.
    Oczywiście dla polityki odniesieniem wertykalnym jest dobro wspólne narodu którego państwo jest - sama wspólnota pozostaje w relacji horyzontalnej. Nie ma "sprzedawcy polityki".


    "I dlatego debata konstytucyjna jest konieczna".

    Nie można pozwolić żeby polityka nam organizowała życie społeczne i osobiste. Nie jest od tego. Pośredników nam nie trzeba - dogadać się musimy sami.
    To tylko pozór, zdradziecko nam przez komunę wpojone złudzenie, że będziemy mieli korzyść jak państwo coś za nas załatwi.
    Państwo nic nie ma. Żeby zadziałało musi obrabować tych z nas, którzy coś mają. Z tego samemu przejeść 50-80% środków. Mało tego - będzie popełniało błędy, a kosztami obciążało nas. Będzie podnajmowało korporacje prywatne, a tym jeszcze nadawało przywilej uwłaszczania się na planowanym zysku niezależnie od efektów jakie będą związane z ich działaniami - pozywanie państw za prawodawstwo, prawo do zysku w umowie CETA, szczepionki bez odszkodowań za powikłania, do tego obowiązkowe, zasada "prywatyzacji zysków, a uspołeczniania strat i kosztów".
  • @Andrzej Madej 08:23:11
    "Wpiszmy do Konstytucji rację stanu Rzeczpospolitej:
    "Solidarny rozwój wiedzy"."

    Prawodawstwo nie działa automatycznie - chyba że ku krzywdzeniu słabszych kiedy jest patologiczne.

    Hasło "Solidarny rozwój wiedzy" ma sens tylko w społecznościach zamkniętych. Zadziała w rodzinie, spółdzielni, narodzie. Państwo to społeczeństwo zawierające elementy marginesowe i niezintegrowane - w nim to nie zadziała.
  • @miarka 08:44:08
    Ale Pan jest za cnotami, przykładami, hierarchią !
  • @miarka 08:34:21
    Cyfrowa rewolucja gigantycznie przyśpieszyła horyzontalne relacje. Jeżeli państwo nie pomoże w sprawiedliwym wykorzystaniu ich infrastruktury komunikacyjnej, oligarchowie zrobią to przeciwko sprawiedliwości.
    Coś jak z prywatnymi mostami dla Pana Starosty.

    Dlatego trzeba nazwać sektor dobroczynności i bronić równości praw w jego wykorzystywaniu. Konstytucją.
    Inaczej, centralne sterowanie wejdzie w naród, jak nóż w masło.
  • @Andrzej Madej 09:56:25
    "Cyfrowa rewolucja gigantycznie przyśpieszyła horyzontalne relacje. Jeżeli państwo nie pomoże w sprawiedliwym wykorzystaniu ich infrastruktury komunikacyjnej, oligarchowie zrobią to przeciwko sprawiedliwości".

    No dobrze - przyspieszyła horyzontalne relacje, czyli osłabiła nasze wspólnoty, zniszczyła faktyczną demokrację, która patrząc od strony i duchowości i człowieczeństwa i moralności jest sprawiedliwością wspólnotową.

    Nie dość więc że władza narodu zwierzchnia jest zapisana w Konstytucji, to jest zapisana i demokracja. I co? Pomaga zapis konstytucyjny?
    Jest szansa, że władze państwowe wyegzekwują to co już mamy zapisane?
    No bo przecież jakby wyegzekwowały to już byśmy byli w domu.

    A jak już uważają, że Konstytucja ich nie obowiązuje, to czemu jeszcze nie drukują pieniędzy na potrzeby deficytu, tylko płacą za to samo grube pieniądze bankom prywatnym, ponadnarodowym - jeszcze pasą oligarchię przez którą Państwo ma największe problemy?


    No i jeszcze jedno? Jakie mamy szanse, że "Prezydent Mniejsze Zło" stanie do boju przeciw oligarchii? Skoro nawet nawet Sorosa nie ma siły pogonić, to z Rotszyldem sobie poradzi?
    Z Morawieckim i Szydło w rządzie? Ze zwalczanymi organizacjami i ruchami narodowymi. Nawet Kukiz15? Z Episkopatem, który "wtrącił się do polityki", tylko "pomylił" (ciekawe na czyje zlecenie) nacjonalizm z szowinizmem i potępił nacjonalizm, a szowinizmu nie ruszył? Z zapisem, że prawodawstwo unijne jest ważniejsze jak krajowe? Z zapisem, że korporacje prywatne mogą skarżyć ustawy państwowe, które im zaniżają zyski?

    Listę o której pisałem w notce:
    "Najpierw suwerenność Narodu, najpierw wolność Ojczyzny Narodu, najpierw władza Narodu, później Konstytucja Państwa"
    ... trzeba jeszcze poprzedzić poprzedzić koniecznością wymiany prezydenta na zdecydowanego wzmacniać siły narodowe i walczyć przeciw oligarchii.
  • @miarka 11:39:19
    Dotkną Pan kluczowego pytania: czy demokracja po Gutenbergu przetrwa. To temat rzeka, teraz tylko przypomnę, że zmiana demokracji z modelu przed Gutenbergiem na model Gutenberga, trwała ok 300 lat. Po drodze owocując Lutrem.

    Dotykałem tego zagadnienia m.inn. na Neonie, rozważając przedmiot i zakres oddziaływania (demokracji) bezpośredniej.

    Generalne widzę, że obecnie wykorzystanie cyfrowych technologii komunikacyjnych systematycznie degeneruje kulturę życia publicznego. Niektórzy blokują rozważania nad tym problemem, by nie podcinać gałęzi na której siedzą, inni upraszczają rozumowanie okrzykiem wszyscy won.

    Wydaje się, że rzecz warto rozważyć systematycznie.
    Czy Prezydent będzie dobrym Chorążym dla takiej pracy ?
    A zna Pan lepszy adres ?
  • @Andrzej Madej 13:13:30
    "Czy Prezydent będzie dobrym Chorążym dla takiej pracy ?
    A zna Pan lepszy adres ?"

    Oczywiście, że "Prezydent będzie dobrym Chorążym dla takiej pracy".
    Problem że nie ten, nie "Mniejsze Zło".
    Jego rola to zrobić porządek po poprzednikach taki, aby jego następca, Dobry Prezydent mógł robić prawdziwie dobre zmiany mając zabezpieczone tyły; będąc pewnym że nie będą go atakowali wrogowie wewnętrzni - pogrobowcy dawnego systemu; będąc pewnym że ma wsparcie moralnych moralnością z najwyższej półki sił Narodu Polskiego.

    On w ogóle żeby być użytecznym dla Narodu Polskiego, dla jego idei, czyli wartości musi odciąć się od wszelkich doradców spoza niego.
    Nie może aspirować do roli przywódcy zmian (a to zaczął robić i to nie zabezpieczywszy tyłów, ani nawet nie uwiarygodniwszy się że chce czegoś dla Narodu Polskiego dalekowzrocznie dobrego), a starać się zostać przedstawicielem Narodu realizującego swoją funkcję i przeprowadzającego zmiany.
    Jemu nie wolno inicjować zmian - to Naród musi go wyprzedzać.
  • @miarka 16:22:13
    Ostatnim razem, jak Wielki Przywódca Polaków, chciał inicjować zmiany Konstytucji, to mu polityczni przedstawiciele narodu gromko odpowiedzieli:
    POBŁOGOSŁAW - POBŁOGOSŁAW ...
  • @Andrzej Madej 04:59:10
    "Ostatnim razem, jak Wielki Przywódca Polaków, chciał inicjować zmiany Konstytucji, to mu polityczni przedstawiciele narodu gromko odpowiedzieli:
    POBŁOGOSŁAW - POBŁOGOSŁAW ...".

    Czyli co? - Duda to przywódca Polaków?
    Jaja se Pan robi?

    To się nazywa myślenie życzeniowe, chciejskie, magiczne. To nie ma nic wspólnego z logiką, z rzeczywistością, z prawdą.

    Czytał Pan ostatni komentarz nikandera?
    Powtórzę:
    "...W naszej obecnej konstytucji tkwi jak przysłowiowa drzaga w żydowskiej dupie zapis, że (art 227) że NBP ma wyłączne prawo emisji pieniądza bez względu na jego formę (pieniądz elektroniczny, znaki pieniężne). Natomiast art. 4 ustawy o NBP ogranicza to prawo jedynie do emisji znaków pieniężnych.
    Emisja powinna wyrównywać spadek wartości waluty na skutek inflacji oraz niedobór środków pieniężnych na wykup wzrosti PKB. Dokładnie rozpisane jest to w mojek książce.
    Bankceria idzie w kierunku usunięcia art 227 z naszej Konstytucji aby "nie śmierdziało".
    nadużycie link skomentuj
    nikander 17.05.2017 10:18:06"

    Jak ktoś jeszcze miał wątpliwości po co Duda inicjuje zmianę Konstytucji (zamiast - w tym przypadku - Ustawy o NBP), to teraz już nikt nie powinien mieć.

    Teraz to się jeszcze trzeba zastanawiać, czy Duda myśli po polsku.

    A Pan tu śmie sugerować że to przywódca Polaków?


    Miał być mniejszym złem. - Teraz jest już tylko złem. Wrogiem, który zmierza do tego, żeby nas zniszczyć do spodu.
    Teraz już go nawet tolerować nie wolno. Dialogu z nim nawet prowadzić nie wolno bo on już ma klapki ustawione i zmierza tylko do tego aby nas oszwabić, aby wyłudzać naszą zgodę na to, co dla nas tragicznie złe, aby autoryzować naszą zgodę na zbrodnie które na Narodzie Polskim w ostatnim czasie dokonały i dokonują w warunkach zdrady władz państwowych.
  • @miarka 13:02:01
    Chyba źle Pan zrozumiał moją uwagę o Wielkim Przywódcy Polaków. Chodziło mi o przemówienie Jana Pawła II w Sejmie 11 czerwca 1999. To był zaczyn do nowej Konstytucji.

    Nie czytuję i nie komentuję Nikandera. Nie chcę się narażać na impertynencje.

    Widać, pozostaniemy z różnymi opiniami na temat sensu udziału w debacie konstytucyjnej.

    Pozdrawiam
    AM
  • @Andrzej Madej 14:53:07
    "Chyba źle Pan zrozumiał moją uwagę o Wielkim Przywódcy Polaków. Chodziło mi o przemówienie Jana Pawła II w Sejmie 11 czerwca 1999".

    Zgadza się, nawet nie skojarzyłem. Dla mnie JP II był bardziej Rzymianinem niż Polakiem (tak zresztą komentowano od razu jego wybór na papieża).

    Żeby duchowym Wielkim Przywódcy Polaków nazwał Pan kardynała Wyszyńskiego, to bym się zgodził.


    "To był zaczyn do nowej Konstytucji".

    I to był błąd, że to było wygłoszone w Sejmie, czyli do władz państwowych. Przecież to bzdura, żeby władze państwowe (takie jakie były) pisały sobie konstytucję. To tak, jakby apelował do lisa, żeby pisał regulamin kurnika.

    Konstytucję to może pisać tylko naród. Tylko Naród może nadać ducha i celów literze zapisów prawnych. To on musi być inicjatorem, stróżem wykonawstwa i odbiorcą wyników.
    To naród jest właścicielem państwa i władzą zwierzchnią nad władzami państwowymi.


    Jakby JP II był rzeczywiście życzliwy dla Narodu Polskiego, to powinien się spotkać bezpośrednio z jego autentycznymi elitami duchowymi. Wtedy z pewnością by było i o Duchu i o nacjonaliźmie, i o wolności, i o odpowiedzialności, i o dobru wspólnym i o własności.

    A 18 lat temu to było tych elit duchowych sporo więcej jak dzisiaj - i nadzieje jeszcze były, i emigracji milionami nie było, i zalewu Ukraińcami/banderowcami nie było i Unia jeszcze była atrakcyjna, i Kościół był mocniejszy, i takiej demoralizacji społeczeństwa jak dzisiaj nie było, i moderniści-masoni/iluminaci, i sataniści/szowiniści ideologiczni, i korporacjoniści-syjoniści-globaliści nie byli w tak zaawansowanej ofensywie jak dzisiaj. A i on sam rozróżniał nacjonalizm od szowinizmu.

    Jego apel był źle zaadresowany, to i dobrych skutków nie było. Okazja została zmarnowana i szło ku coraz gorszemu. Dziś już nawet w Episkopacie Polski doszli do głosu biskupi, którzy nie rozróżniają, którzy potępili nacjonalizm, którzy Narodowi Polskiemu życzliwi nie są, którzy Polaków nie reprezentują, którzy Kościół przenoszą w próżnie, w abstrakcję, w niebyt - a wraz z Kościołem i Polskę.


    "Widać, pozostaniemy z różnymi opiniami na temat sensu udziału w debacie konstytucyjnej".

    :-)
  • Istniejąca dla Polaków Konstytucja to nic innego jak Konsituta-Prosituta, nic nie warta.
    Władza w Polsce wg konstituty może być sprawowana przez przedstawicieli lub bezpośrednio - niestety referenda nic nie znaczą dla administratorów kraju.
    Jest zakaz tortur - a czym innym jak nie torturami jest życie ok 3 mln Polaków poniżej minimum biologicznego. GUS juz podawał tego typu dane wcześniej.
    Bezpłatna opieka zdrowotna wg prostituty to stanie w kolejkach, limity przyjęć, upozorowane leczenie, Ledwo zaczęli "leczyć" tych bez opłaconych składek.
    A przymus szczepień? Prosituta twierdzi, że nikt nie może być poddany eksperymentom medycznym wbrew własnej woli. Sanepidy i niektórzy wojewodowie maja to gdzieś i dręczą administarcyjnie tych co sie
    "uchylają".
    Wg konstituty przepisy te stosuje sie bezpośrednio.
    No ale w Polsce obowiązuje INTERPRETACJA Tuty a nie prawo literalne. To cos na wzór Rabinistycznej interpretacji Talmudu. Obywatel ma rację jak uzyska wyrok sądu i potrafi wprowadzić go w życie. Same prawo literalne to tylko WYTYCZNE dla administratorów kraju.
  • @Andron 16:26:57
    "Istniejąca dla Polaków Konstytucja to nic innego jak Konsituta-Prosituta, nic nie warta".

    Oczywiście. Czy będzie ta, czy inna to i tak dla systemu jako układu trzymającego władzę znaczenia nie ma.
    Tam gdzie da im furtkę dla krzywdzenia tych, co nie dadzą rady się obronić, rządząca patokracja zrobi to z czystym "sumieniem" (którego nie używa, albo w najlepszym wypadku "zostawia w domu").
    Tam, gdzie będzie jednoznaczna, to albo podmieni definicje słów, albo pozostawi zapis martwym. Kiedy Rzym upadał, było już mnóstwo takiej "martwej litery prawa".


    "A przymus szczepień? Prosituta twierdzi, że nikt nie może być poddany eksperymentom medycznym wbrew własnej woli. Sanepidy i niektórzy wojewodowie maja to gdzieś i dręczą administarcyjnie tych co sie
    "uchylają"".

    Przymus to nie tylko gwałt na obywatelu, który ma zagwarantowana od Boga wolność z racji powołania. To ta sama wolność, która pozwoliła część swoich zasobów skierować ku dobru wspólnemu państwa i część swojej władzy udzielić władzy państwowej dla bieżącego zarządu tym dobrem wspólnym.
    Przymus ustanawiany na obywatelu przez władze państwowe, to więc tyle co wypowiedzenie lojalności suwerenowi, wywłaszczenie go i zniewolenie go - wszystko naraz. To ustanowienie tyranii.
    To obalenie Konstytucji we wszystkich najważniejszych punktach - zwłaszcza i demokracji, i władzy narodu.
    To zamach stanu z uwłaszczeniem się na państwie i zniewoleniem obywateli.

    Tu przypomnieć trzeba, że zaczynając swoje urzędowanie Duda podpisał Ustawę o przymusowych szczepieniach dziewcząt szczepionką na pozór przeciwko rakowi szyjki macicy, szczepionką praktycznie zbędną i nigdzie nie obowiązkową, a za to grożącą gigantycznymi powikłaniami, autyzmem, śmiercią, a także powodującą bezpłodność.
    To przymusowo dokonywane ludobójstwo Narodu Polskiego.
    I to jeszcze obowiązuje, a on nam chce "poprawiać" konstytucję państwa. Bezczelny hucpiarz. Zbrodniczy tupeciarz.


    "To cos na wzór Rabinistycznej interpretacji Talmudu. Obywatel ma rację jak uzyska wyrok sądu i potrafi wprowadzić go w życie. Same prawo literalne to tylko WYTYCZNE dla administratorów kraju".

    To jest właśnie istota tej hucpy. Podwójne standardy moralne i obłuda w interpretacji że coś jest dla naszego dobra kiedy to jest faktycznie przeciwko nam.

    Dopóki się nie zorganizujemy jako Naród Polski i nie ustanowimy ładu życia publicznego moralnością według zasad moralności "z najwyższej półki" i powszechnie obowiązujących i praktyczne stosowanych w i intencji życia w ludzkiej godności, człowieczeństwie dojrzałym, oraz trwałym dążeniu do wolności od wrogów wewnętrznych, a pokoju ze wszystkimi ludźmi na zewnątrz naszych wspólnot, to żadne konstytucje w niczym nas nie obronią, nic nam nie zagwarantują.

    Mało tego - ci "administratorzy kraju" będą tylko uzurpatorami, tyranami, a nadto zdrajcami knującymi spiski przeciwko nam z siłami nam wrogimi, zwłaszcza siłami zdolnymi do manipulacji międzynarodową opinią publiczną w ich interesie.

    To atak na nasze zdrowie i życie, na zniszczenie nas. To zło. Tolerowanie tego to już kolaboracja.
    Jakże tu się nie dziwić temu, że są jeszcze tacy, co chcą tu z Dudą iść jeszcze dalej i "dialogować" o poprawianiu czegokolwiek w Państwie; że są jeszcze tacy naiwni, iż liczą że zapisy w konstytucji im coś zagwarantują w sytuacji kiedy trwa patologiczny system prawodawstwa i władzy, a wszystko jest wspierane manipulacją i kłamstwem, a nawet przemocą.
  • @miarka 17:49:43
    Obawiam się, ze cokolwiek można zmienić, jeśli społeczeństwo uświadomi sobie, że ma władzę i będzie zjednoczone i aktywne.
    Ale dziś wystarczy dać łapówkę w postaci +500, zaśpiewać parę razy o patriotyzmie i już ludzie zneutralizowani. W kwestiach zasadniczych nie ma zmian, wręcz przeciwnie, jest gorzej (poza sprawą nachodźców i ekonomią). Obce wojska już wprowadzone, niedługo GMO pełna siłą.
    Administratorów (tymczasowych) trzeba traktować jak swego rodzaju dawnych prezesów spółdzielni mieszkaniowych. To wrogowie co jakiś czas dający łapówkę w postaci obniżki czynszu albo wyremontowaniem chodnika, gdy tymczasem sprawy zasadnicze są poza zasiegiem mieszkańców.

    Jak na razie nie widać skutecznego oporu społeczeństwa. A władza jak to władza robi tyle na ile pozwalają im podwładni. I z tego punku widzenia postępują prawidłowo. Doją ile się da.
  • @Andron 14:23:11
    Właśnie o to chodzi. Komuna nas bardzo zdemoralizowała. Wszechwładny prezes, wszechwładny sekretarz. Wiara, że "władza da".

    Tu również pasuje mój komentarz, który właśnie napisałem na innym blogu do zwolennika likwidacji ZUS-u i włączenia się w zmienianie Konstytucji Państwa.

    "@Jasiek 08:57:37
    Mniej dawać z siebie a więcej z tego mieć w przekonaniu, że ktoś za nas coś załatwi to postawa oddawania temu komuś władzy nad sobą.
    To naiwność w liczeniu że "władza da", albo że "władza jest dobra", czy "władzy trzeba zaufać", a nawet "władzę trzeba kochać". To naiwność w liczeniu, że będzie ona moralna i naszej wolnej woli nie zgwałci, że naszych perspektyw życiowych jako osób w ich tożsamości, jako rodzin i narodu nas nie pozbawi. Zwłaszcza ten "nakaz miłości" którym taka władza zwykła wprowadzać swoje satanistyczne cele jest najgłębszym zniewoleniem duchowym.
    Tak się kończył "Rok 1984" Orwella, taka była istota "Zgwałcenia muzyką" opisywana w mojej notce.

    I odwrotnie. - Podjęcie trudów, ofiar, walk i wyrzeczeń aby samemu odpowiadać za efekty swojej działalności i samoorganizacji swojej społeczności, a z pewnością i przelewanie krwi, bo przecież wolność tego wymaga, bo wolności nikt nikomu nie daje, bo wolność stracić łatwo, ale odzyskać trudno. Chodzi o to aby samemu sobie stawiać zadania i ponosić konsekwencje za błędy, ale swoje, a to i odzyskanie wolności, i suwerennej władzy narodu i niepodległości państwa.
    To i przyznanie wolności temu komuś lub czemuś "w kim lub czym położy się nadzieję" w zamian za "należną michę" i "prawa socjalne", ale kosztem zniewolenia siebie, no i kosztem własnej rezygnacji z własności, aby zadowolić się posiadaniem tego co "władza da".


    Tak Twoje podejście do ZUS, jak i do zmiany Konstytucji to żądanie "więcej beztroski i praw dla niewolników". To magiczne myślenie o polityce, władzy i prawodawstwie, które jakoby mogą coś załatwić , że można nastawić szafę grającą i już będzie płynęła z niej sama słodycz.

    Danie się zbałamucić cwaniaczkowi udającemu "przywódcę narodu", a faktycznie reprezentującemu jego wrogów, że możliwe jest takie ustawienie "szafy grającej", aby już nam grała to, co chcemy - to jest właśnie wybór drogi niewolników.
    To oddanie władzy nad sobą - i to swoim wrogom najgorszym.

    Nie wystarczy mieszać napoju w szklance, żeby był słodki - trzeba jeszcze wsypać do niej cukier. A ten tutaj to ofiarność, pot i krew własne - często nie po to abyśmy to my mieli lepiej, ale dopiero nasze dzieci czy prawnuki.
    Pojmie to niewolnik?

    Jak można ufać takiemu "przywódcy narodu", który pierwszym podpisem pozbawił zdolności rozrodu nasze dziewczęta wprowadzając obowiązkowe ich szczepienia ludobójczą szczepionką?
    Jak można ufać władzy, która nie jest pod pełną kontrolą naszego narodu i w pełnej służebności naszemu narodowi, Narodowi Polskiemu, jedynemu właścicielowi swojego Państwa, swojego dobra wspólnego?
    Pojmie to niewolnik?
    nadużycie link skomentuj usuń
    miarka 18.05.2017 15:06:25"
    http://nikander.neon24.pl/post/138486,nowa-konstytucja-najpierw-facelifting

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930