Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
151 postów 2261 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Kto jest suwerenem?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bloger nikander uważa że koniecznym jest: "Przewrócenie wyborcom, a nie jakiemuś bytowi chimerycznemu jak „na­ród” roli suwerena". http://nikander.neon24.pl/post/138894,face-lifting-konstytucji-rp

 Nie wolno tak mówić. Naród nie jest bytem chimerycznym. To nasi wrogowie chcą go takim widzieć i likwidować, zastępować na początek wyborcami, a docelowo oligarchią, a w szczególności korporacjami prywatnymi - z przekształcaniem państw w jakieś związki korporacji zarządzane jak firma nastawiona na zysk, a więc i bez patrzenia na kwestie sprawiedliwości, prawości i moralności, a i stosują to podejście do samych praw, choć formalnie to zmierzają do ładu praworządnego. - Do tego z „rynkami regulowanymi (w miejsce zniszczonego wolnego rynku, a nadto z „regulacjami” rozciąganymi ze sfery polityki i na całą sferę społeczną (choć to już przestawienie hierarchii wartosci typowe dla ideologii satanistycznej). Nadto np. z „depopulacją” (poprawnopolityczna nazwa ludobójstwa) wszystkich obywateli, którzy byliby nie dość dla „firmy” użyteczni – choćby przez zabiedzenie, a więc i przez pozbawienie ich warunków bytowych w których mogliby wychowywać dzieci.

To naród jest panem w swoim państwie. Naród Polski, kształtował się na kręgosłupie wartości chrześcijańskich od samego swojego początku (z rodów i plemion), bronił go przelewając krew i budował krwawizną, od ust sobie i dzieciom odejmował, aby jego dobro wspólne rosło. Był skuteczny dopóki mocno stał na gruncie tych wartości. I dotąd podstawą jego integrowania się wokół swoich świętości jest hasło: „Bóg, honor, Ojczyzna”.

Naród to przede wszystkim właściciel jego dóbr wspólnych, środków obrony, zasobów, rezerw i potencjałów, przestrzeni i rynków, w tym państwa jako zarządcy tą własnością narodu.

Obywatele też stanowią jedno z aktywów państwa, i tu mamy sprzeczność, bo to przecież obywatele są wyborcami.

Chcieć traktować wyborców jako suwerena, to robić siebie i ich uzurpatorami względem narodu, odbierać jemu funkcję suwerena, a w domyśle i rabować jego własność.

 

Taki stan rzeczy nigdy nie będzie zmierzał ku życiu i organizmu państwowego ani dobru wyborców i obywateli. Taka władza państwowa nigdy nie będzie legalna i od początku będzie podlegała kontestacji ze strony narodu.

Starczy popatrzeć co się dzieje. Już były jakieś próby zaproszenia "do powrotu" 3,3 mln Żydów (chyba jeszcze sprawa jest aktualna). Do tego w tej chwili nawet wojewodowie mogą nadawać obywatelstwo, nadto podstawą może być 2 lata pobytu, czy status uchodźcy. To, co się tu dzieje trzeba nazwać sabotażem, a nawet zdradą władz państwowych.

Nie dość że „naszych” – i to najbardziej świadomych i zdolnych do walk i poświęceń Polaków ostatnio wyemigrowało kilka milionów, głównie młodych i prężnych (i to się nie kończy. Gdyby nie wyjechali, byłby to trzon dla zdrowego Państwa, a tak zostali na emigrację wypchnięci przez wrogów Narodu Polskiego), to w każdej chwili , po cichutku może nam przyrosnąć np. ze 20 mln obywateli, zwłaszcza Ukraińców, co w praktyce ich banderowskich organizacji i stosowanych wymuszeń i gróźb zbrodni oznacza potencjalnych banderowców chcących sobie Polskę podporządkowywać, a zarazem wyborców. To zaś w połączeniu z patokracją w obozie rządzącym i patologiczną opozycją, zwłaszcza uliczną może dać im nawet większość umożliwiającą rządy.

A jakież to by mogły być rządy jak nie pasożytnicze i zmierzające do szybkiego zniszczenia resztek odpowiedzialnej polskiej organizacji państwowej i wszelkich zabezpieczeń wobec własności, wolności i życia Polaków?

 

Tu wręcz koniecznym jest ograniczenie liczby osób odpowiedzialnych za sprawy państwa już od udziału w wyborach do sprawdzonych jako godni zaufania Narodu Polskiego, uczciwych, mądrych i patriotycznych, stojących na gruncie służby wartościom ludzkim i narodowym, jako  bezdyskusyjni członkowie Narodu Polskiego, przede wszystkim od strony kultywowania ludzkich i narodowych wartości, bo też nie wszyscy.

 

Samo obywatelstwo ani czynnych, ani biernych praw wyborczych nie daje. Niestety praktyka jest inna. Jasne że tu będzie krzyk lewactwa, ale to trzeba wytrzymać choćby za cenę wyjścia z UE. W końcu starczy popatrzeć na dzieci – one ani czynnych, ani biernych praw wyborczych nie mają, a z pewnością niejeden nastolatek byłby lepszym, bardziej odpowiedzialnym posłem jak większość obecnych, a nawet głosować nie mogą. I dobrze - mają czas, niech jeszcze dojrzewają. Dokładnie tak samo trzeba traktować i innych nieodpowiedzialnych, znieprawionych i zdemoralizowanych. Nikt nie powie, że demokracja daje takim prawa wyborcze.

Demokracja to nie jest ustrój samozatraceńców, a sprawiedliwość wspólnotowa. Ma cztery filary - czery fundamentalne wartości demokratyczne. One nie są bytami samoistnymi, a zawsze występują razem i w harmonii: odpowiedzialność, wolność, równość i braterstwo. Nie wolno dać sobie narzucić ideologii masońskiej, że tylko trzy się liczą (bez odpowiedzialności). – Zwłaszcza wolność bez odpowiedzialności, a więc wyrastająca na pozycję wartości samej w sobie, to koszmar najszybciej prowadzący do zbrodni z jednej strony, a przekształnenie demokracji w totalitaryzm z drugiej strony.

 

Nieważne że życie Narodu ulega rozproszeniu wzmacnianemu przez brak zwartej organizacji na obczyźnie, że ulega osłabieniu godność i duma narodowa, tak że wielu podlega wynarodowieniu i nie znajduje sensu w podtrzymywaniu polskiej tożsamości, a w końcu pod naciskiem mody „świata” w miejsce jednoczącego życia wspólnoty wchodzi demoralizująca indywidualizacja postaw, a to, co naprawdę wspólne i trzeźwe jest nam wmawiane że powinno być sprawą prywatną. Jednak to wcale nie znaczy ze jesteśmy tu gorsi od innych, ale też nie o porównania tu chodzi.

Nie wolno niszczyć narodu, na rzecz wyborców, bo wyborcy to obywatele, a więc ogół społeczeństwa, to również elementy pasożytnicze i marginesowe notorycznie uchylające się od zintegrowania z narodem we wspólnym duchu, w jego kulturze i systemie wartości. To również elementy napływowe, często od setek lat niezintegrowane, a okazjonalnie nawet wrogie państwu polskiemu i Polakom. Uczynienie z nich wszystkich a więc takimi jacy są obywateli to sabotaż państwa. Rzecz w tym, że oni w znacznej czesci nie zasługują nawet na tolerancje, bo nie okazują się być dobrymi ludźmi, a co mowa o równouprawnieniu, które juz  koniecznie wymaga zmierzania do wspólnych z Narodem Polskim celów i to na drodze co prawda innej jak on, ale z zachowaniem tych samych co nasze wartości. Bez tego „nie ostoi się dom skłócony”.

Nie wolno niszczyć narodu, bo bez oparcia się o jego spójny system wartości i Konstytucja, i tworzone prawodawstwo, ani praktyka wykonawcza prawodawstwa, ani sądownicza nie będą miały kręgosłupa, a cała faktyczna władza w państwie i faktyczne źródło praw i obowiązków będą spoczywały w rękach tajnego, zakulisowego, czy zafasadowego, a nawet spiskowego układu trzymającego władzę „za wszelką cenę”, uzurpatorskiego, niemoralnego i zbrodniczego działającego wyłącznie we własnym interesie.

 A spójny system wartości Naród Polski ma. On się nie zmienia – jeszcze się doszlifował od czasów największej chwały, nie zatracił ciągłości, bo świadomości raz zdobytej nie da się cofnąć. Kulturę Polską też ma. Co prawda wrogowie Polski narzucają nam swoją antykulturę i swoje ideologie, ale z tego idzie się łatwo otrząsnąć. Nic mu nie brakuje, żeby w pełni wrócić do funkcji suwerena w swoim Państwie oprócz przełamania bierności i częstej niewiary w możliwości zjednoczenia się i pokonania naszych wciąż aktywnych wrogów.

 

Domyślać się można iż nikanderowi  chodzi o to, że jak wybieram kogoś to i mam nad nim władzę zwierzchnią jako suweren. Tylko że to jest niedozwolony skrót myślowy, gwałt na narodzie w jednej strony, a otwarcie wrót do nieodpowiedzialności własnej i władz państwowych, pogoń za interesami doraźnymi, „tu i teraz”, gotowość chodzenia na kompromisy z władzą – tak jak to z zasady robią organizacje i ruchy obywatelskie, do tego fikcja kontroli władzy i mediów (nie tylko od strony merytorycznej, ale i moralnej). To skrót myślowy, który bezmyślnie przeskakuje nad narodem, nie patrząc na to że bez niego jako stojącego na straży swojego systemu wartości i jego nieustającej ofiarności i nieustannej gotowości do walki o święte sprawy nie ma mowy o sprawnym funkcjonowaniu państwa. Wrogowie nasi do tego dążą, a jeszcze im pomagać to coś głęboko nie tak.

Nie wolno nam w ogóle nic kombinować z Konstytucją. Jest zła, bo nie respektuje w pełni suwerennej władzy Narodu Polskiego jako władzy zwierzchniej nad władzami państwowymi. Ze zmianą Konstytucji trzeba wytrzymać aż Naród się zorganizuje na życie, na dobrą przyszłość, aż rozwiną się mocne organizacje i ruchy narodowe – ściśle Narodu Polskiego. Bez tego wszystko to jałowizna, ruchy pozorne, a nawet przekręty.  Rzecz w tym, że ogółowi obywateli, czy wyborców nie można przypisać intencji dalekowzrocznych, więc z całą pewnością można powiedzieć, że co najmnie znaczna ich liczba pójdzie na układy i kompromisy z oligarchią. A to już będzie i pogodzenie się z praktykowaną przez najgorszych przekrętów - korporacjonistów-syjonistów-globalistów zasadą prywatyzacji zysków a uspołecznianiu strat i kosztow. Tym sposobem wszystko co jest wytworzone jest zawłaszczane przez „wybranych”, a długami jest obciążane państwo. To niby ogół obywateli, ale ci co wchodzą w układ kiedy patrzą na to indywidualistycznie, korzyści swoje widzą, zaś ogół ich nie będzie obchodził.

Skutkiem tego im więcej wytwarzamy, im więcej ofiar jako społeczeństwo ponosimy, tym większe długi nam zostają. Starczy popatrzeć na firmy zachodnie – im się w Polsce bardziej opłaca jak na Zachodzie. Czyli z nas zdzierają więcej jak ze swoich krajów. Jednak to my jesteśmy 4-5 razy biedniejsi w zarobkach, a ceny w sklepach nawet wyższe jak na Zachodzie, zaś jakość produktów bywa niższa – np, leki i proszki do prania. Inny przekręt, który się tutaj ujawnia to ceny – one są w tym przypadku oderwane od rzeczywistości – tak jak banksterskie pieniądze drukowane z powietrza celem bandyckiej zmowy przeciwko tym co nie mają faktycznej wolności wyboru.

 

Przyszłościowo to parlament powinien pozostać dwuizbowy, ale z podziałem na izbę społeczną i izbę wyższą – narodową (Narodu Polskiego).

KOMENTARZE

  • II Rzeczpospolita
    Przewodnictwo Narodu Polskiego wobec Państwa, esencjonalnie ujawniło się w trakcie II Wojny Światowej. Do 1 lipca 1945, poza formalnymi władzami rządowymi w Londynie, działało w Polsce przedstawicielstwo polityczne narodu. Samorozwiązanie tej Rady Jedności Narodowej, było kluczowym wskazaniem dla Polaków i powinno było traktowane jako koniec II Rzeczpospolitej.

    Obecnie polityki historyczne zacierają znaczenie tej dramatycznej decyzji.

    Tymczasem klarowność rodowodu politycznego naszego państwa, pozwoliłaby na odpowiedzialne budowanie relacji Polaków z narodami współtworzącymi Rzeczpospolitą, w Europie bez administracyjnych granic.
  • """" Naród Polski, kształtował się na kręgosłupie wartości chrześcijańskich od samego swojego początku (z rodów i plemion),
    bronił go przelewając krew i budował krwawizną, od ust sobie i dzieciom odejmował, aby jego dobro wspólne rosło. """

    Pojecie "naród " oznaczało wyłącznie stan szlachecki.
    Rzesze mieszczan i chłopstwa nie należały do "narodu".
    Używając współczesnych pojęć system polityczny Rzeczpospolitej z okresu do 1795 można określić jako państwo partyjne .
    Oczywiście jedyna partia rządząca- szlachta była wewnętrznie zróżnicowana majątkowo i wyznaniowo, jednak w stosunku do większości społeczeństwa broniła "boskiego" porządku pan-niewolnik.

    Wszystkim entuzjastom odbudowywania majestatu Korony i Litwy proponuję wcześniejsze przeanalizowanie , czy bedą "panami" czy " niewolnikami".
  • @Zbigniew Jacniacki 08:38:17
    Suwerenem nie jest cały naród.
    Suwerenem jest Naród Głosujący (oczywiście przy założeniu, że pomysłowi kreatorzy od cyferek i układania pytań w referendum trzymają ręce z daleka od urny).

    To, że SLD doszło do władzy w 1991 r., jest bezpośrednią pochodną tzw. nieaktywnego "polactwa", które w 60% nie wzięło udziału w głosowaniu.

    Wskutek tego wśród tych 40% aktywnych Polaków było aż 25% zwolenników SLD. Tak po prawdzie: tylko 10% ówczesnych uprawnionych do głosu Polaków.

    Z obecnym PIS-em jest podobnie.
    Broń obosieczna.
    Niegłosujący głosu nie mają.
  • @Andrzej Madej 08:19:59
    "Do 1 lipca 1945, poza formalnymi władzami rządowymi w Londynie, działało w Polsce przedstawicielstwo polityczne narodu. Samorozwiązanie tej Rady Jedności Narodowej, było kluczowym wskazaniem dla Polaków i powinno było traktowane jako koniec II Rzeczpospolitej.
    Obecnie polityki historyczne zacierają znaczenie tej dramatycznej decyzji".

    Te "polityki historyczne", to zbrodnicza antypolityka od początku, nadto satanizm w sensie zamiaru budowy na kłamstwie. Trzeba karnie i z najwyższą surowością ścigać zdrajców, którzy podejmują tematykę wrogich Polsce i Polakom "polityk historycznych" oraz np. towarzyszącej im "pedagogiki wstydu", oraz penalizację władz politycznych za to, że nie ścigają z całą surowością również za granicą wszelkich propagandzistów wrogich nam, a zniekształcających naszą historię.

    A Narodowi koniecznie trzeba przywrócić jego miejsce. Rady Jedności Narodowej musi wrócić.


    "Tymczasem klarowność rodowodu politycznego naszego państwa, pozwoliłaby na odpowiedzialne budowanie relacji Polaków z narodami współtworzącymi Rzeczpospolitą..."

    Oczywiście. Tak było i tak musi pozostać. Oparcie się o wiodącą siłę Narodu Polskiego, jego kultury i ład życia publicznego oparty o jego spójny system wartości jest najlepszy i dla tych narodów składowych.


    "... w Europie bez administracyjnych granic".

    To "administracyjnych" rozumiem jako sztucznych, bo jednak naturalnych to trzeba bronić. Nie odpowiadamy bowiem za patologie szerzące się w innych krajach, np. ideologie i pasożytnictwo wspierane korupcją i prawnictwem w miejsce naszych wartości - zwłaszcza sprawiedliwości, prawości i moralności.

    To, czym dysponują wciąż wrogie nam państwa w sensie materialnym jest w stanie i przy braku nie dbania o obronę granic faktycznie robi z Polski kolonie obcych państw, a zwłaszcza ponadpaństwowych korporacji prywatnych.


    Te "administracyjne" jako sztuczne trzeba zwalczać, bo to również cała sfera rynku regulowanego w miejsce wolnego rynku;
    - za czym idzie faktyczna oligarchia w miejsce demokracji;
    - i faktyczny korporacjonizm-syjonizm-globalizm (z wewnętrznymi ideologiami zwłaszcza satanizmu i faszyzmu, komunizmu i socjalizmu) w miejsce kapitalizmu;
    - nadto likwidacja klasy średniej- ostoi demokracji i kapitalizmu, ostoi pracy społecznie użytecznej jako pierwszoplanowej intencji każdej przedsiębiorczości, (a nie z pierwszoplanowego, niosącego wszelkie patologie kryterium zysku);
    - za czym idzie i przekształcenie demokracji jako sprawiedliwości wspólnotowej zbudowanej na filarach odpowiedzialności, wolności, równości i braterstwa w faktyczne niewolnictwo, nieodpowiedzialność, przywileje i "prawa", oraz rozdęty do patologii indywidualizmu liberalizm.
  • @Zbigniew Jacniacki 08:38:17
    "Pojecie "naród " oznaczało wyłącznie stan szlachecki".

    Zgoda, trzeba jednak pamiętać że i sołtysi byli zobowiązani do obrony Ojczyzny, i o Sarmatach, którzy wszyscy byli szlachcicami, niezależnie od tego, czy zajmowali się walką w obronie Ojczyzny, czy orką.


    "Rzesze mieszczan i chłopstwa nie należały do "narodu"".

    Prawda, jednak pewne możliwości awansu społecznego wciąż miały. I w Polsce z tego korzystały jak nigdzie na świecie. W rezultacie w Polsce było ponad 10 % szlachty, kiedy w krajach Zachodu była to ilość rzędu procenta.


    "Używając współczesnych pojęć system polityczny Rzeczpospolitej z okresu do 1795 można określić jako państwo partyjne".

    To naciąganie. Już wtedy funkcjonowało pojęcie partii jako grupy najemnych polityków na usługach oligarchii, albo bandy zbrojnej zdolnej do swoich grabieży i zbrodni, a zachowania bezkarności.
    Dzisiaj "państwo partyjne" oznacza nawiązanie do tych właśnie patologii.

    Natomiast jeśli się przyjmie że polityka to roztropna troska o dobro wspólne narodu, to właśnie szlachta stanowiła taką prawdziwie "partię polityczną" ze wszechmiar odpowiedzialną, ofiarną i dalekowzroczną jako prawdziwa, duchowa elita narodowa.


    "Oczywiście jedyna partia rządząca- szlachta była wewnętrznie zróżnicowana majątkowo i wyznaniowo, jednak w stosunku do większości społeczeństwa broniła "boskiego" porządku pan-niewolnik".

    Owszem, był i taki okres - można to było widzieć między zniesieniem liberum veto a rozbiorami, czyli w czasach kiedy to Żydzi powszechnie zarządzali majątkami magnaterii i zdzierali z chłopa i najemnika skórę, częściowo i pod rozbiorami, kiedy tu mieli jeszcze błogosławieństwo zaborców, ale ogólnie to społeczeństwo miało możliwości awansu.


    "Wszystkim entuzjastom odbudowywania majestatu Korony i Litwy proponuję wcześniejsze przeanalizowanie , czy bedą "panami" czy " niewolnikami"."

    A ja tu dodam, przestrogę dla tych, co pozostają w bierności względem uprawiania polityki, czy popierają poprawność polityczną UE lub korporacjonizm, syjonizm czy globalizm, banksterstwo czy prawnictwo, czy w rezultacie tego będą oni "panami" czy " niewolnikami".
  • @maharaja 11:26:31...Suwerenem nie jest cały naród....
    Co we współczesnym świecie oznacza pojęcie "suweren" ?
    Prawo wydawania wyroków śmierci ?
    Prawo do kreowania waluty ?
    Prawo do....?

    Podobnie, co we współczesnym świecie oznacza pojęcie "naród" ?

    Definicja z Konstytucji RP jest kwestionowana, a na jej miejsce umiejący posługiwać się klawiaturą wpisują zdania według własnych przekonań religijnych lub genetycznych.

    Czy można próbować budować jakąkolwiek rzecz, gdy fundament konstrukcji jest różnie rozumiany ?

    W praktyce okazuje się, że można....
    Mając pakiet kontrolny w "narodzie głosującym"( dobre Twoje określenie) 10 - 20 %-, można eksploatować mieszkańców Polski ...

    A reszta ?
    Reszta jest sama sobie winna..., ale winę zrzuca na wszystkie ciemne siły świata i wszechświata.
  • @miarka 11:38:51
    Witam. Do notki odniosę się później. A tak na gorąco to mam pytanie: kto głosuje: - wyborcy czy naród?
    Prosze nie abstrachować od kontekstu sytuacyjnego.
    Pozdrawiam
  • @nikander 17:08:49
    I tak będzie szerzej :-)

    Oczywiście, że bezpośrednio to głosują wyborcy.
    Problem, że oni są tylko posiadaczami praw wyborczych. Własność z tytułu której podejmowane są decyzje polityczne należy jednak do narodu. To on jest właścicielem swoich dóbr wspólnych, w tym państwa. Właścicielem pierwotnym, a więc Suwerenem.

    Wyborcy jako posiadacze (praw wyborczych) nigdy nie powinni decydować za właściciela, czyli Suwerena.
    Owszem, jako upoważnieni głosują jak chcą. Niestety ten stan rzeczy rodzi patologie, bo głosują tak, aby to im było lepiej, patrzą zwykle pod kątem "co ja z tego będą miał", interesownie, nawet sprzedajnie, idą na lep "obiecanek cacanek a głupiemu radość", dopuszczają wybory "mniejszego zła".

    I tu jest wielki problem, bo bardzo często głosują za siebie, w swoim imieniu, a nie za Suwerena a więc zmierzając do tego, aby tak głosować, jakby to on zagłosował.
    Ten stan rzeczy jest patologiczny, bo wśród ogółu uprawnionych dziś wyborców jest potężne zróżnicowanie zwłaszcza co do wartości wspólnotowych.
    Taki ogół bardziej chce brać od państwa, jak być na jego rzecz ofiarnym i poświęcać się na jego rzecz - służyć jego wartościom i celom dalekowzrocznym. Raczej woli patrzeć na swój koniec nosa, na potrzeby bieżące.

    I nie ma w systemie prawa, ani w ogóle takich możliwości, aby zagwarantować że tak jak dzisiaj są wyłaniani wyborcy będą odpowiedzialni w swoich decyzjach, a ich wybory przełożą się na bezpieczny i dobry stan państwa w przyszłości. Tu trzeba dobrego pomyślunku, może nawet prób, aby to zmienić na sensowne.

    Nie ma nawet metody, aby przy tak szerokim uprawnieniu wyborców wyegzekwować, aby nikt nie głosował na wrogów państwa (bo ci im coś atrakcyjnego obiecują. A to przecież zdrada państwa tych obiecujących sankcjonowana tymi wyborami.
    To już jest samozatraceńcze dla całego społeczeństwa, a zwłaszcza dla samego narodu, który w warunkach faktycznego sprawowania władzy przez wrogów państwa będzie pierwszoplanowo niszczony, będzie usilnie propagowana i nawet wymuszana jego demoralizacja i pozbawianie go posiadania, a nawet własności, z pozbawianiem go warunków do życia i wychowania potomstwa.
    Na pewno nie wolno pozwolić na dalsze trwanie tej patologii wyborczej, że wyborcy mogą mieć intencję szkodzenia państwu.


    Przed nami, głównie niekwestionowanymi członkami Narodu Polskiego, duża praca aby sformułować jasne kryteria, którymi będzie się kierował ustawodawca i będą się kierowały komisje wyborcze w kwestii i nadawania uprawnień wyborczych.
    Podobnie zresztą sprawa dotyczy i biernych praw wyborczych. Nie może być rejestrowane żadne ugrupowanie jako polityczne, kiedy ono faktycznie politycznym nie jest, kiedy nie deklaruje i nie praktykuje swojej służebności na rzecz dobra wspólnego Narodu Polskiego.

    No i jeszcze kwestia list wyborczych. One nie mogą być partyjne. Partie i tak będą miały możliwości wspierania swoich kandydatów w czasie kampanii wyborczej. Kandydatów powinny wystawiać wyłącznie organizacje i ruchy narodowe (nie społeczne, nie obywatelskie, bo te nie rokują stania na gruncie spójnego systemu wartości).

    Dlatego podkreślę, że bezpośrednio głosują wyborcy, ale pośredni efekt powinien być taki, jakby głosował sam naród, a i to nie w całości, a tylko ci którzy rokują iż wybory będą odpowiedzialne, mądre i dalekowzroczne dla państwa w pierwszej kolejności.
  • @miarka 18:23:20...Wyborcy jako posiadacze (praw wyborczych) nigdy nie powinni decydować za właściciela, czyli Suwerena......
    Czekam z zainteresowaniem na szczegółowy opis , kim jest Suweren.
    Bo z Twoich rozważań wynika, że nie są to wyborcy...
  • @miarka 18:23:20
    Zgoda, ale o tym jest w rozdziale 2 System państwa – naprawa polityki wspomnianej broszurki.

    Pozdrawiam
  • @Zbigniew Jacniacki 18:51:44
    "Czekam z zainteresowaniem na szczegółowy opis , kim jest Suweren.
    Bo z Twoich rozważań wynika, że nie są to wyborcy..."

    To jest proste: wyborcy to ludzie uprawnieni przez władze państwowe, a w swoim trzonie obywatele, którym obywatelstwo też przyznają te władze według prawodawstwa, które same uchwalają.
    Razem to patologia gruntująca patologię. Razem to władze państwowe zmierzają do tego, aby pełnić rolę suwerena z pomniejszaniem roli narodu.

    Natomiast naród nie potrzebuje tu jakiejś łaski władz państwowych, bo to on jest właścicielem swoich dóbr wspólnych w tym państwa i suwerenem - władzą zwierzchnią nad władzami państwowymi.
    Jeżeli kogoś niegodnego by uczestniczyć w życiu politycznym sam naród wykluczy z możliwości udziału w wyborach to jest to jego sprawa, a nie władz państwowych.

    Podkreślam: Suweren to nie tylko ten co dokonuje wyborów władz państwowych, ale i władza zwierzchnia nad władzami państwowymi.

    Patologia traktowania ogółu wyborców jako suwerena prowadzi w konsekwencji do likwidacji władzy zwierzchniej nad władzami państwowymi, a także do zainstalowania całej ideologii prawnictwa i narracji rzeczywistości przez prawo, które same władze państwowe sobie uchwalają jakie chcą, czy jakie chcą ich ukryci sponsorzy.
    Za tym już idzie totalitaryzm.
  • @nikander 19:02:29
    Co do broszurki to już sobie zapisałem ale jest tak obszerna że jeszcze nie czytałem. W każdym razie cieszy mnie że jesteśmy zgodni.
  • @miarka 19:44:34
    Ok. Wiem już, ze według Ciebie wyborcy polscy to nie naród.
    Ale w dalszym ciągu nie odpowiadasz, co według Ciebie jest narodem...
    Ktoś, kto jest właścicielem dóbr wspólnych...?
    Ale kto nim jest w rzeczywistości?

    Czekam z zainteresowaniem na określenie parametrów narodów, w tym także polskiego.
  • @Zbigniew Jacniacki 20:21:37
    "Ale w dalszym ciągu nie odpowiadasz, co według Ciebie jest narodem...
    Ktoś, kto jest właścicielem dóbr wspólnych...?
    Ale kto nim jest w rzeczywistości?".

    Przede wszystkim naród to wspólnota o ciągłości duchowej i historycznej
    - tych co byli przed nami, którzy ten naród organizowali na gruncie wspólnej kultury i wspólnych wartości, bronili i gromadzili dobro wspólne, tym państwo, a umierając zostawiali go dobrym i bezpiecznym miejscem następnym pokoleniom.
    - Dalej nas, czyli tych, co odziedziczyli dobra wspólne narodu, powinni dobrze dbać o swoje dziedzictwo narodowe, a umierając pozostawiać go w nie gorszym stanie jak sami otrzymaliśmy swojemu potomstwu,
    - a więc i następnym pokoleniom, które przyjdą po nich.
    Naród to nie tylko związek krwi. Może być poszerzany o wyrzekających się innej przynależności narodowej, zwykle po okresie próby lojalności kilku pokoleń, ale tylko po świadomej i dobrowolnej zgodzie naszej (czy ogólniej części narodu aktualnie żyjącej - nie starczy żadna decyzja administracyjna).
    To sam naród określa kto do niego należy w rzeczywistości.


    "Czekam z zainteresowaniem na określenie parametrów narodów, w tym także polskiego".

    Z tej odpowiedzi to się chyba wymigam, bo trzeba by robić żmudne zestawienia, a więc to już nie będzie na ramy notki. W każdym razie będzie wiele społeczności, które chcą żeby je uważać za narody, a nimi nie są.
  • @miarka 21:04:37...To sam naród określa kto do niego należy w rzeczywistości....
    W jaki techniczny sposób?

    Znam literaturę n.t. narodu.
    Duch narodu, głos narodu, posłannictwo narodu...itd.itp.
    Kiedyś byłem nawet wiceprezesem Stronnictwa Narodowego.
    Ale zawsze miałem problem z kolegami , którzy unikali precyzyjnego w sensie użytecznym prawnie i politycznie określenia tej wspólnoty "duch i dziejów".
    Jakiego okresu dziejów? Ducha jakiego bóstwa?
    Teraz uważam, że oni nie unikali odpowiedzi, lecz , ze jej po prostu nie znali.

    Napisałeś, że częścią narodu jest współcześnie żyjąca grupa ludzi...,dbająca o dobro wspólne.

    Kim są ci ludzie? Jakimi kryteriami prawnymi ich opisać, aby mogli sprawować funkcję właścicielską w państwie?

    Ps.
    Uważam, że podstawową sprawą przy tworzeniu nowej konstytucji jest określenie , kto jest właścicielem państwa.
    Czy ma to być ponownie subiektywna grupa nazywająca się naród lub awangarda narodu?

    Według mnie prawo własności państwa należy do wszystkich podatników RP z wyłączeniem tych , którzy w trybie administracyjnym zadeklarują, że nie są Polakami.
    Duchowe, religijne, genetyczne kryteria komplikują sprawę w stopniu uniemożliwiającym efektywne wykorzystanie dóbr wspólnych.
    Sami przez swoje lenistwo lub niechlujstwo pojęciowe tworzymy przestrzeń dla niedomówień prawnych, które skutecznie zagospodarowują kościoły , korporacje i agentury mniejszości narodowych.

    Jeżeli w nowej konstytucji nie zostanie zapisane, że współwłaścicielami państwa są Polacy proporcjonalnie do ich ogólnej liczby , to znowu będziemy narzekać , że banksterzy, watykańczycy, syjoniści , masoni , postkomuniści, postnaziści itd.itp. zawłaszczają korzyści a nam zostawiają tylko koszty funkcjonowania państwa.
    I ani słowa nie powiemy , że sami sobie zgotowaliśmy ten los...
  • @Zbigniew Jacniacki 09:41:45
    „To sam naród określa kto do niego należy w rzeczywistości....
    W jaki techniczny sposób?

    Ja tych czasów nie pamiętam. – Niestety stało na tym, że to „się wiedziało”, i chyba tak dalej stoi. Tak dokładniej to trzeba by pogrzebać w historii, ale mam przekonanie, że na poziomie lokalnym - przez opinię powszechnie uznawanych elit, a formalnym, z rejestrami - to już odpowiednie rady narodowe.

    „… zawsze miałem problem z kolegami , którzy unikali precyzyjnego w sensie użytecznym prawnie i politycznie określenia tej wspólnoty "duch i dziejów".
    Jakiego okresu dziejów? Ducha jakiego bóstwa?”

    Duch niekoniecznie dotyczy bóstwa – jest i duch człowieka, są i duchy dobre i złe i demony. Dotyczy i osoby, i wspólnoty czy społeczności i kultury.
    Duch ma to do siebie, że go się nie lokalizuje czasowo – jest na całej drodze którą przebywamy taki sam. Jest w szczególności związany z celem do którego zmierzamy. Już w chwili kiedy wyruszamy w drogę widzimy okiem ducha swój cel, a duch nas prowadzi – w tym przypadku duch tego celu, który staje się naszym duchem – wspólnym duchem tych, którzy wyruszają w tą drogę. Duch dziejów, kiedy patrzymy wstecz to pamięć i historyczna, i tożsamości, i pewne powtarzalne schematy logiczne – zwłaszcza nauczki które już dostawaliśmy - w praktyce przestrogi i umotywowane uprzedzenia, ale i logiczne schematy prowadzące do zwycięstw naszego ducha, naszej jedności, organizacji i wspólnych czynów – a są one zawsze, kiedy to nasz dobry duch nas prowadzi.

    Oczywiście duch bóstwa też tu wchodzi w rachubę. - W skali priorytetów: człowiek indywidualny, wspólnota ludzka (tu naród i jego system wartości), kultura ludzka, Bóg, pierwszeństwo mają sprawy Boże, co w praktyce wyraża przestroga, że cel nie uświęca środków.


    „Napisałeś, że częścią narodu jest współcześnie żyjąca grupa ludzi...,dbająca o dobro wspólne.
    Kim są ci ludzie? Jakimi kryteriami prawnymi ich opisać, aby mogli sprawować funkcję właścicielską w państwie?”

    Moim zdaniem tu nie trzeba nic szczególnego, tylko troszkę organizacji. Ta „ współcześnie żyjąca grupa ludzi...,dbająca o dobro wspólne” to zwykli członkowie Narodu Polskiego jako normalni, świadomi swojej tożsamości, uczciwi ludzie.
    Oni już potrafią wyłonić z siebie elity polityczne, czy ocenić od strony moralnej kandydatów na konkretne stanowiska nie będących członkami Narodu (a niewątpliwie będą i takie potrzeby). Ważne żeby to sam Naród Polski typował kandydatów.
    Oczywiście w tle tej „współcześnie żyjącej grupy ludzi...,dbającej o dobro wspólne” będą i elity duchowe funkcjonujące na wyższym poziomie świadomości rzeczywistości i wykształcenia, oraz kultury , czy zaprawieni w bojach i doświadczeni - naturalni przywódcy co do działań i zdolności kształcenia innych, autorytety duchowe zdolne do dalekowzrocznych refleksji co do przebywanej drogi, ale to już inna sprawa. To zasoby wspólnoty – ich zawsze musi być więcej jak aktywnie działających w polityce.


    „Ps.
    Uważam, że podstawową sprawą przy tworzeniu nowej konstytucji jest określenie , kto jest właścicielem państwa.
    Czy ma to być ponownie subiektywna grupa nazywająca się naród lub awangarda narodu?”

    Oczywiście że naród, tylko z podkreśleniem, że „Naród Polski”. On nie jest subiektywną grupą.


    „Według mnie prawo własności państwa należy do wszystkich podatników RP z wyłączeniem tych , którzy w trybie administracyjnym zadeklarują, że nie są Polakami.”

    A według mnie nie istnieje prawo własności. Prawo może regulować kwestie posiadania.
    Do nikandera pisałem o tym: „Własność rodzi prawa w swoim zakresie, a więc jest ponad prawem. Prawo ma jedynie chronić własność obywateli. Nazwanie czyjejś własności posiadaniem prawa własności to już podwójny błąd logiczny, bo to własność rodzi posiadanie, a nie odwrotnie. To już oszustwo i czyjaś uzurpacja, czyjś zamiar przywłaszczenia sobie czyjejś własności”.

    Po drugie to: tytuł własności państwa nie należy do wszystkich podatników RP z wyłączeniem tych , którzy w trybie administracyjnym zadeklarują, że nie są Polakami.
    On należy nawet do dzieci członków Narodu Polskiego i to jeszcze nie narodzonych. To, że ktoś pracuje i płaci należne podatki to tylko spełnia swoje obowiązki. Zwykle można powiedzieć że jest tylko najemnikiem, który pracuje dla zapłaty, a jego „podatki” ledwo pokrywają bieżące koszty funkcjonowania państwa.
    Tytuł własności państwa, jak i wszystkich dóbr wspólnych Narodu należy do Narodu nie z racji pełnienia obowiązków a z tytułu podejmowania dobrowolnej odpowiedzialności, ofiarności i służebności związanych z tym, żeby to dobro wspólne wzrastało.
    Inaczej mówiąc – jak ktoś się nie przyczynia do realnego wzrostu dóbr wspólnych, to i nie ma w nich udziału. Oczywiście z wyjątkiem tych, którzy swój udział odziedziczyli po przodkach, oraz z zaznaczeniem, że dobra wspólne narodu mają nie tylko wymiar materialny.



    „Duchowe, religijne, genetyczne kryteria komplikują sprawę w stopniu uniemożliwiającym efektywne wykorzystanie dóbr wspólnych”.

    A skąd pomysł, żeby dobra wspólne Narodu „efektywnie wykorzystywać”. Przecież to by było samozatraceńcze. To że dotychczasowe rządy się sprzeniewierzyły i za psi grosz sprzedały paserom większość majątkowych składników dóbr wspólnych Narodu Polskiego to zbrodnia która nie może być nikomu darowana (ani złodziejom, ani paserom) – i one wszystkie do Narodu Polskiego muszą wrócić i to z rekompensatami. To, że bankster Morawiecki teraz banki bezczelnie odkupuje od paserów, to powinien za nie ze swoich zapłacić.

    Przede wszystkim to o dobra wspólne Narodu Polskiego trzeba dbać żeby wzrastały, a swoje dobra indywidualne już wszyscy Obywatele Państwa Polskiego mają budować wokół nich.


    „Sami przez swoje lenistwo lub niechlujstwo pojęciowe tworzymy przestrzeń dla niedomówień prawnych, które skutecznie zagospodarowują kościoły , korporacje i agentury mniejszości narodowych”.

    Nie. Sam system ideologii prawnictwa i narracji rzeczywistości przez prawo jest patologią. Prawo nie może wkraczać w kwestie własności. – Każda autentyczna własność jest źródłem praw - zwłaszcza własność dóbr wspólnych Narodu (który sam jest źródłem praw i nigdy nie uchwaliłby przepisów prawnych które by go niszczyły).



    „Jeżeli w nowej konstytucji nie zostanie zapisane, że współwłaścicielami państwa są Polacy proporcjonalnie do ich ogólnej liczby , to znowu będziemy narzekać ...”

    A niby dlaczego by to miało być wyliczane? A gdzie wola naszych przodków? Przecież ci co jej nie realizują nie zasługują na udział w spadku po nich.
    A gdzie tytuł własności naszego nienarodzonego potomstwa i dalszych potomków?
    Przecież to by była uzurpacja tej części Narodu, co teraz żyje - i to zapewne ma ponad 18 lat.

    Po drugie Konstytucja to tylko literki i wabik propagandowo-manipulatorski. Obecna przynajmniej w kilku punktach nie jest realizowana (przez poprzedników też). Kto powstrzyma zdradzieckie i uzurpatorskie władze państwowe jak zechcą ją złamać?


    „… że banksterzy, watykańczycy, syjoniści , masoni , postkomuniści, postnaziści itd.itp. zawłaszczają korzyści a nam zostawiają tylko koszty funkcjonowania państwa.
    I ani słowa nie powiemy , że sami sobie zgotowaliśmy ten los...”.

    A niby dlaczego mielibyśmy tak mówić. Już 73 lata dokonuje się na nas gwałt, zbrodnia i wymuszenie, terror i przemoc – z czerwonego jeszcze nie wyrośliśmy, a przyszedł niebieski jeszcze bardziej zbrodniczy tylko bardziej podstępny, bo właśnie swoją propagandą uderza w te tony:
    - „sami sobie zgotowaliśmy ten los...”;
    - „samiśmy sobie winni”;
    - „chcącemu nie dzieje się krzywda”...

    My nie na siebie tu mamy tu patrzeć, a na to bandyctwo, co nas obsiadło, wywłaszcza, pasożytuje, zniewala, pozbawia podstaw bytu i warunków do dobrego wychowania potomstwa, wypędza na zagraniczną poniewierkę, grozi państwem więziennym, sprowadza banderowców, zmusza do ludobójczych szczepionek, dopuszcza GMO w produktach spożywczych, posypuje nas truciznami z chemtrailsów, grozi i innymi formami eksterminacji, z pozycji bandyckich nadludzi zwanymi depopulacją.

    Winy tu naszej nie ma. Jedynie trzeba przetrwać wrogą nawałę i szykować się żeby rozliczyć zbrodniarzy oraz urządzić się w swoim kraju i w pełni jego niepodległości, a suwerenności Narodu.
  • @miarka 17:05:46
    No cóż, z Twojej odpowiedzi nie umiem wyłuskać, kim jest w sensie praktycznym , prawnym politycznym naród...
    Twoje obszerne rozważania trudno przełożyć na jasne kryteria konstytucyjne....Ale może innym użytkownikom Neonu 24 to się uda.

    Dziekuj]ę za rozmowę...
    Miłej soboty

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930