Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
171 postów 2470 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Tolerancja dziś

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Każdego dobrego człowieka jesteśmy w stanie tolerować w swoim otoczeniu. Od dawna piszę, że żyd to dobry człowiek, a dotyczy to i muzułmanina, i każdego uczciwego, rzeczywiście religijnego, mocno stojącego na gruncie swojej ludzkiej natury człowieka.

Każdy człowiek powoływany jest do życia zgodnie z Bożym planem i powołaniami wspólnymi wszystkim ludziom, ale i z miłości Bożej, a więc jako byt szczególny, wyjątkowy, niepowtarzalny, mający inne potrzeby i cele. Bóg więc kochając każdego, każdego kocha inaczej więc i choć uczy zasad relacji wspólnotowych, a wśród nich priorytetu wartości wspólnotowych przed indywidualnymi, to respektuje każdego wolną wolę.

Do wspólnych działań, koniecznych ludziom już choćby w procesie rozmnażania wymuszonego ludzką śmiertelnością, ludzie już muszą dobierać się sami. Z Jednymi w zgodne stadła łączymy się łatwo, budujemy trwałe wspólnoty, innych tylko równouprawniamy z sobą w pewnych uznanych za potrzebne i realizujących wspólny cel aspektach, innych zaś zaledwie w swoim otoczeniu tolerujemy.

Człowieka, który chce być innym od nas tolerujemy z szacunku dla jego wolnej woli, ale tylko wtedy, kiedy ta jego wybrana odmienność nie szkodzi nam, naszym bliskim i wspólnotom, oraz ładowi moralnemu sfery naszego życia publicznego w której funkcjonujemy.

Tych, których nie tolerujemy od swoich wspólnot odpędzamy, przed jeszcze innymi swoich wspólnot (w tym siebie) bronimy, przestępców penalizujemy, wrogom odbieramy wszelką zdolność szkodzenia nam, naszym bliskim, narodowi, jego dobru wspólnemu, w tym państwu, czy społeczeństwu państwowemu, a nawet zdolność szkodzenia zaprzyjaźnionym z nami narodom, w tym z walką na ich rzecz „za wolność waszą i naszą”.

 

Pamiętać trzeba iż tolerancja jest łaską, a więc jest ściśle związana z jej celem. Nie ma sensu poza wyznaczonym jej celem.

Wciąż pamiętać jednak trzeba o silnej odmienności tolerowanego, tym skąd się ona bierze, o jego innej tożsamości, o innym spojrzeniu na własność, a więc i władzę, moralność i człowieczeństwo dojrzałe, w tym rozumienie godności, wstydu, sumienia i docelowego pokoju. Tu on wszędzie może mieć inne cele. On tu wszędzie może próbować wyłudzić naszą tolerancję, a to już mogą być dla nas rzeczy nie tylko szkodliwe, ale i zabójcze.

Tolerowanego więc musimy porównać do swojego winowajcy, któremu przebaczyliśmy jego winę biorąc ją na siebie, a nadto pozostajemy w gotowości aby pomagać mu w naprawie jej skutków doczesnych, w przywracaniu rzeczywistości do stanu sprzed jej zaburzenia jego winą, a nawet stanu po zrekompensowaniu skutków zaburzenia tą winą normalnego funkcjonowania nas i naszych bliskich. Tak nasz winowajca, któremu przebaczyliśmy, jak tolerowany nie mogą być kojarzeni z niewolnikiem, który ma odpracować swoją winę, ale raczej z człowiekiem ułomnym, np. własnym ułomnym dzieckiem, któremu pomagamy w jego życiu, aby żył możliwie tak jak normalny człowiek, jak kochany ułomny człowiek. Cały czas odpowiedzialnie trzeba pamiętać o tej jego ułomności, a więc i o powodzie, dlaczego w naszych relacjach nie możemy przekroczyć granicy tolerancji.

Tak samo tolerancja jak przebaczenie są warunkowe – zawsze musimy je cofać kiedy nie zmierzają do zamierzonego celu, a już szczególnie kiedy nam szkodzą.

Celem całej tej tolerancji, tak jak i przebaczenia swojemu winowajcy jest przyczynienie się do jego użyteczności społecznej, umożliwienie jej integracji i funkcjonowania w zaufaniu. Oba te działania są z pozycji dobrego człowieka. Oba te przypadki to akty naszej miłości.

One ze swojej natury funkcjonują jak akty łaski. Udzielanie ich nigdy nie może nam szkodzić. Nam i osobom z nami związanym, osobom wobec których już mamy zobowiązania, zwłaszcza naszych wspólnot. - Nie możemy do tego dopuścić, bo łaska to nie dar, którego dokonuje się z dóbr, bez których można się obejść. Łaski udziela się z dóbr z których się korzysta w realizacji swoich własnych zobowiązań i powołań.

 

Po serii moich notek o tym, że Żyd to dobry człowiek (i serii nieporozumień) przychodzi czas otrzeźwienia.

W podstawie tolerancji jako motywowanej byciem dobrym człowiekiem i doszukiwanie się w każdym „dobrego człowieka” , a więc i rozpoczynania kontaktu z drugim człowiekiem od doszukiwania się w nim dobrych cech, od zakładania zawsze jego dobrych intencji, od traktowania go jako niewinnego dopóki mu się nie udowodni winy, od ochoczych prób przebaczania wszystkiego z zaczynaniem od nowa z nowym zaufaniem z nowym uznaniem za prawdomównego, wiarygodnego i solidnego łatwo zgubić zdrowy rozsądek, umiar i popaść w naiwność. Miana „dobrego człowieka” i „tolerancyjnego człowieka” mogą być i szydercze.

Żyd to tutaj tylko przykład – zwłaszcza solidności, pozytywnego stereotypu i bycia tym typowym „dobrym człowiekiem”. Nieporozumienie wzięło się stąd, że pewien rabin stwierdził, że Żyd to zawsze dobry człowiek. To oznacza że jak zrobi coś złego to zawsze przestaje być Żydem. Okazało się, że jest z tym problem praktyczny. Bo praktycznie to namnożyło się żydów fałszywych. – Bo on przestaje być żydem, ale jego społeczność o tym nie wie, a nawet jak wie to nic z tym nie robi, albo przekręca fakty tak, aby wskazywały że to ktoś inny, że to „nie jego ręka”, że „nie chciał, ale musiał”, że to „mniejsze zło”, że inni robią gorzej, a nawet że ... nie ma w tym zła, a nawet w ogóle nie ma zła... I tak dochodzimy do ideologii rewolucji kulturalnej Gramsciego i UE, i ONZ i postępującą bezkarnością czynienia zła.

Tak samo jak na dzisiejszych Żydów w pierwszym spojrzeniu nie wolno patrzeć jak na biblijnych „dobrych ludzi”, a trzeba jak na wymieszanych z nimi i liczniejszych Chazarów – tych wypędzonych z bardzo przecież pogańskiej i zademonionej, okultystycznej Azji jako zbyt zdemoralizowanych i zbestwializowanych. Także i na wszystkich innych obcych nam kulturowo, a nawet formalnie bliskich, ale spoza naszych wspólnot, spoza kręgów osób z którymi pozostajemy w stałym kontakcie nie wolno już patrzeć jak na „dobrych ludzi”, a jak na podejrzanych o to, że będą nam szkodzili. Dopiero jak z bliska okażą się ludźmi godnymi zaufania, za dobrych ludzi można ich uważać i tolerować.

I nie ważne, czy tak zamierzają, czy zostali wmanipulowani przez innych. I nieważne, czy im nie można postawić prawniczych zarzutów złego postępowania w przeszłości, jeżeli należą do grupy, w której są podejrzani, a więc trzeba tu specjalnego postępowania jak dla przestępczości zorganizowanej lub dla stanu wojennego.

 

Mamy do czynienia nie tylko z naszą pochopnością w tolerowaniu obcych, którzy tak naprawdę nie okazują się dobrymi ludźmi przychodzącymi jako pokorni przybysze potrzebujący pomocy... Mamy do czynienia nie tylko z mniej lub bardziej jawnymi roszczeniowcami chcącymi zaprowadzać swoje rządy pasożytów drogą terroru i gwałtu, oraz wymuszania specjalnych przywilejów w randze praw. Mamy też do czynienia i z uzurpatorami rządów i na skalę państwową, i europejską, i globalną, którzy tworzą polityczną i wspieraną przez korporacjonistyczno-syjonistyczno-globalistyczne media atmosferę promującą tą właśnie pochopność i niefrasobliwość, a nawet demoralizację i wynaturzenia wszelakie co już ostatecznie skompromitowało nasze naiwne podejście do tolerancji na którą się zwykli powoływać, choć nie wytłumaczyli co to jest. Nawet nie wytłumaczyli różnicy z pobłażliwością dla zła, czy luzactwem i bezmyślnością, a przecież wielu tak pojmuje tolerancję.

Ostatecznie więc nie wystarczy patrzeć na dobre strony tych wszystkich, których należy uznać za obcych żyjących wśród nas. Trzeba widzieć i złe, a nawet najpierw te złe.

W ogóle to najpierw trzeba poznać się dobrze z sąsiadami i ich rodzinami oraz przyjaciółmi, bo tu się w ostatnim czasie dużo zmienia, i najpierw patrzeć na to, czy aby nie mają tych złych, zwłaszcza moralnie stron, które wykluczają nasze głębsze bratanie się z nimi. Zwykle szkoda czasu na takie kontakty, bo w razie potrzeby zawodzą.

Dopiero wtedy jest sens patrzeć na pozostałych - na to czy bardzo starają się żyć jak normalni dobrzy ludzie, bo to dopiero minimum do naszej tolerancji dla z jednej strony, a minimum do ich integracji z nami z drugiej strony.

Przecież po komunie i po III RP mamy w spadku ogrom ludzi nie zintegrowanych wewnętrznie, a co mowa w zintegrowanych w duchu polskości. Już tu mamy z pewnością pracy na parę pokoleń aby się zintegrować, a i to przy dobrym rządzie, który nie będzie już mieszał, a dbał o moralny ład życia publicznego, o ściganie patologii i chronił od jakiegokolwiek napływu obcych, aż będziemy pewni, że już jesteśmy zintegrowani jako Naród Polski.

Przede wszystkim to tolerancja obcych odbywa się kosztem wielkiego wysiłku gospodarzy i pod groźbą, że jak nie staną się ludźmi dobrymi i użytecznymi społecznie, a dopuścimy ich do społeczności z nami jako tolerowanych, to albo nas spasożytują, „zjedzą”, zniewolą, albo wymordują. Grozi nawet, że nie będziemy mieli żadnych narzędzi po temu, aby się obronić a może i spróbować się zorganizować dla samoobrony.

Przecież to nie tylko otwarcie granic, ale i „prawa”, czyli faktyczne przywileje czyli gwałt prawny, gwałt dokonywany rękami aparatu państwowego na własnych obywatelach w imię idiotycznych zobowiązań międzynarodowych władz państwowych co prawda, ale w demokracji fasadowej, więc z pewnością Narodu Polskiego nie muszących chronić.

Nie może być zgody Narodu na żaden napływ cudzoziemców, a i Ukraińców jak tylko będzie można, trzeba odesłać, ich prawa pod to ustawiać, bo my się nimi zajmować nie możemy - bo my naprawdę mamy co robić, aby się zintegrować najpierw w swoim gronie i obronić przed wielkimi niebezpieczeństwami, które nam grożą.

Dopóki nie będziemy się czuli w pełni sobą i między swymi nie ma mowy o jakiejkolwiek integracji z nowymi obcymi, których nam „fundują” biznes, rząd, Kościół, UE i ONZ (choć naciskają, to obawiać się trzeba że to nie na ich koszt, a na koszt zniewolenia przyszłych pokoleń naszego Narodu, a nawet jego likwidacji). I pędzić ich zdecydowanie od naszych granic, choćby to miały być „tylko” narzucane nam próby ich tolerancji.

Dlaczego tak ostro? A dlatego że w stanie w jakim jest w tej chwili społeczeństwo polskie, to przede wszystkim my jesteśmy zagrożeni w swoim bycie. Nikt nas nie przekona że czyjeś tam zagrożenie jest ważniejsze. Nie jest. Czy jest inny kraj w tak licznych groźbach zniewolenia – poziomych (niemiecko-ukraińska i niemiecko-rosyjska, unijno-niemiecka) oraz pionowej (amerykańsko-izraelska) i globalnej (watykańsko-ONZ-owska)?

KOMENTARZE

  • Ad tematu
    Nie ma znaczenia co myślą o tobie.

    TAM OJCZYZNA TWOJA, GDZIE DOM TWÓJ, GDZIE TWOI BLISCY, RODZINA, GDZIE KOSCI PRZODKÓW.
  • @Fischer 03:36:40
    http://wolnosc24.pl/wp-content/uploads/2017/08/polak_tir_pobity_wolnosc.jpg

    Imigranci zaatakowali polskiego kierowcę w Belgii. Trafił do szpitala z poranioną twarzą. Imigranci zaatakowali polskiego kierowcę w Belgii. Wczoraj w nocy, na parkingu nieopodal belgijsko-holenderskiej granicy napadnięto polskiego kierowcę ciężarówki. Mężczyzna został raniony w twarz i trafił do miejscowego szpitala. Ta niebezpieczna sytuacja wydarzyła się przy belgijskiej autostradzie E34, na parkingu Gierle, w gminie Vosselaar. Polski kierowca w wczesnych godzinach rannych zauważył grupę imigrantów, którzy chcieli włamać się do ładowni jego ciężarówki. Polski kierowca, który na widok intruzów ruszył w kierunku ciężarówki, został agresywnie zaatakowany i raniony w twarz. Według informacji, które podała policja z Turnhout, po przybyciu na miejsce patrolu, sprawców ataku na kierowcę już nie było. Wszystko wskazuje więc na to, że ukryli się oni w pobliskim lesie. Zraniony kierowcę trafił do szpitala, gdzie opatrzono jego rany. Na szczęście nie okazały się one groźne i kilka godzin później został on wypisany. Według świadków mógł on kontynuować trasę. Imigranci w Gierle cały czas są dużym nierozwiązanym problemem. Kierowcy tirów ciągle są atakowani przez bandy imigrantów chcących dostać się do Wielkiej Brytanii. Dla przykładu 31 lipca duża grupę Irakijczyków chciała się włamać się do ciężarówki jednego Anglika i dostać do Wielkiej Brytanii. Do ataku na Polaka doszło pomimo faktu, że parking w Gierle w godzinach nocnych zawsze pilnowany jest przez 2 policjantów. Jak widać skala problemu przerasta miejscowych funkcjonariuszy. Dwóch policjantów jak widać to za mało by utrzymać tam porządek.
  • @Fischer 03:36:40
    Obrazek wprowadzający dobrałem pod temat notki jako demaskujący fałsz dziś nam narzucanej definicji tolerancji.

    Później zacząłem się zastanawiać, dlaczego ten smok z obrazka przypomina mi Angelę Merkel.
    Myślę, że te Twoje słowa: "TAM OJCZYZNA TWOJA, GDZIE DOM TWÓJ, GDZIE TWOI BLISCY, RODZINA, GDZIE KOSCI PRZODKÓW" potęgują całą zawartą w tym fałszu definicyjnym słowa "tolerancja" ironię.
    Ironię odwołującą się już do bezkarnego, a nawet uśmiechniętego satanizmu, a za nim i do zamiaru pełnego zniszczenia Domu, Ojczyzny, bliskich, rodziny, a nawet pamięci o kościach Przodków.
    Miałby zostać tylko smok.
  • @kula Lis 67 11:07:59
    No dobrze. Podałeś przykład patologii.
    Jest nawet bezkarność sprawców - bezpośrednia przyczyna nasilania się patologii. Wielka patologia.
    Ci imigranci skądś się wzięli, więc jest problem jakim prawem. Kto im dał te prawa? To już superpatologia.
    Jest i bezradność ofiar. Kolejna patologia.
    Przypadek traktowany jak wypadek indywidualny, kiedy to już efekt przestępczości zorganizowanej, a nawet wojny wypowiedzianej europejczykom i europejskiemu ładowi w transporcie międzypaństwowym. Cała seria patologii.
    Dotyczy i Polaka, a więc sprawa dotyczy polskiej dyplomacji. Kolejna patologia.
    Emocje rosną w kosmos.

    Problem, że na tym poprzestałeś. Rozmywanie tematu notki. Para w gwizdek. Tolling. Tematy zastępcze.
    Nie nawiązałeś do tematu tolerancji, a co mowa do tematu jej rozumienia i definiowania, obrony przed błędami i przezwyciężaniem patologii a stanowienia moralnego i dalekowzrocznie widzianego, samopodtrzymującego się ładu życia publicznego.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930