Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
171 postów 2470 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Żydzi a miłość dobrych i złych

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jako Polacy stoimy w obliczu potrzeby suwerennego uporządkowania życia publicznego Państwa tak, aby odzwierciedlało zasady moralności Narodu Polskiego.

W szczególności wymaga to naszego suwerennego decydowania o tym z kim z obcych nacji i na terenie Polski możemy układać swoje relacje tak, aby były dla nas konstruktywne. Okazuje się, że najtrudniej nam stosować własne kryteria wobec żydów.

Ci cwani manipulatorzy choć nie zamierzają się z nami integrować, to działając w sposób zorganizowany, wykorzystując wymordowanie polskich elit przez Niemcy i ZSRR i Niemcy w czasie II WŚ i żydokomunę która przyjechała na ruskich czołgach po niej, oraz stając się stroną oszustwa Okrągłego Stołu i próby wasalizacji Polski przez UE przez cały ten czas załatwiali sobie polskie obywatelstwa (nawet i w znacznej części polskie nazwiska), oraz zniesienie wpisywania narodowości do dowodów osobistych i to nie tylko celem wyłudzenia równouprawnienia ale i celem przejmowania roli polskich elit, i w ogóle przejścia na pozycje uprzywilejowane w Państwie Polskim.

Do tego tak już rozpowszechnili swoją narrację rzeczywistości, iż grozi, że chcąc ruszyć temat uporządkowania z nimi relacji narażamy się, że od razu od razu nagłośnią sprawę na cały świat jako „chęć skrzywdzenia ofiar Holokaustu”, albo że robimy to z nienawiści do wszystkich żydów. Tu bloger Fischer ostatnio stwierdził, że „Nie każdy żyd to zły żyd” i wezwał aby „nie siać nienawiści do wszystkich żydów” odsiewając tylko tych złych.

Sytuacja na pewno jest na tym tle wybuchowa. Różne, nawet obyczajowe mniejszości zyskują przywileje względem Narodu Polskiego, narodu gospodarzy. Stara patokracja, nawet zbrodnicza wciąż jest nierozliczona, na każdym kroku promowani przez władze polityczne od lat są cudzoziemcy.

Mamy niewątpliwie słuszne i historycznie uzasadnione obawy co do tego czym grozi oddanie im steru państwa żydom, niemniej jednak na postawienie się pod pręgierzem światowej opinii publicznej pozwolić sobie nie możemy bo nas zakrzyczą. Jedynym sensownym planem wydaje się wypracowanie niepodważalnych zasad z kim możemy układać sobie konstruktywne relacje ze szczególnym naświetleniem tematu chrześcijańskiej miłości do ludzi dobrych i złych.

 

Miłość zawsze jest łaską, nie darem, co znaczy że osoba której jej udzielamy podlega pewnym warunkom.

Miłość zawsze stawia wymagania, których spełnienie prowadzi do przemiany życia, a i łaskawcę zobowiązuje to do współdziałania z osobą ją przyjmującą i pozwalającą się prowadzić do jej celu, oraz wycofywania swojej łaski kiedy jest źle wykorzystywana, a zwłaszcza kiedy miałaby szkodzić jej samej czy innym obiektom jej miłości.

 

Adresując swoją mowę do żydów Jezus tłumaczył, że łatwo jest kochać tych, którzy dobrze nam czynią. Jako swoim uczniom Jezus przykazał i nam kochać dobrych i złych.

Nie znaczy to że mamy zacierać granicę między dobrymi, a złymi. Przeciwnie – kochać dobrych i złych znaczy każdego kochać inną miłością, kochać w nich inny obraz dobra, piękna, czy życia. Kochać prawdziwie to i angażować się całym sercem, a więc po nienawiść tych, którzy rywalizują aktualnie z przedmiotem naszej miłości aż jej cel zostanie osiągnięty. Kiedy zostanie – osoba przed chwilą nienawidzona znów może być kochaną, a odpowiednio jej ewentualny rywal nienawidzony.

Ważne aby pamiętać dobrze o odmiennej tożsamości tych złych jak dobrych z którymi przebywamy na co dzień (w tym we własnym towarzystwie i w świadomości obecności Boga) i godzić się na ewentualną niesprawiedliwość tylko w imię racji wyższego rzędu (trzeba jeszcze wyraźnie widzieć i perspektywę ich nawrócenia i jakie wyniknie z tego dobro wyższego rzędu jak rodzaj naszych ofiar, czy poświęceń).

Trzeba też patrzeć szerzej. - Działanie w aspektach miłości i nienawiści to sfera naszej sprawiedliwości indywidualnej. I tyle. To nie sięga kwestii prawości, ani moralności. Ale najpierw to nie sięga wartości wspólnotowych.

 

Z samego systemu ludzkich wartości wiemy że nasze wartości tego samego rzędu mają jeszcze swoje priorytety.

Priorytetem dla wartości indywidualnych są wspólnotowe. Oznacza to tyle, że nie powinniśmy ani kochać ani nienawidzić ludzi z innych wspólnot przed członkami naszych własnych.

Jeśli to robimy, praktycznie wyłączamy się z ochrony swojej wspólnoty - ewentualne kłopoty ściągamy na siebie osobiście.

Kiedy nasza wspólnota się dopatrzy, że to może jej szkodzić, może nas wykluczyć ze swojego grona w słusznym odruchu samoobronnym.

W normalnych sytuacjach nie wolno nam też podejmować zobowiązań wobec osób z innych wspólnot, jeśli już mamy zobowiązania wobec członków swojej wspólnoty, czy jej jako całości. To bardzo poważne naruszenie obowiązków, czy odpowiedzialności. Nawet zdrada - kiedy ktoś mam ufa i może być jej wielki koszt, kiedy przez to nie przedsiębierze środków asekuracyjnych.

Mimo to nie odżegnujemy się od tych miłości. Żydzi mają inaczej.

 

Żeby w ogóle podejmować z kimś relacje na poziomie sprawiedliwości musimy najpierw widzieć w danym człowieku kogoś mającego taki jak i my stosunek do prawdy (jedyna), uczciwego i wiarygodnego, dotrzymującego słowa. Mało tego - jeszcze przedkładanie sprawiedliwości nad zawierane umowy i prawo stanowione które nie jest prawem sprawiedliwym - w sytuacjach wątpliwych decyduje sprawiedliwość.

Oczywiście nie ma w życiu państwa innej sprawiedliwości jak wspólnotowa, a w państwie jest obowiązującym priorytet sprawiedliwość narodu, którego państwo jest, podobnie jak i cały ład moralny życia publicznego w państwie. To nie sąd ostateczny gdzie sprawiedliwość jest jedna - Boża.

Dalej prawość a więc szacunek dla naszej tożsamości jednakowe rozumienie własności i logiki, oraz dobra i dobra wspólnego wspólnoty do której państwo należy.

Bycie dobrym człowiekiem to dopiero punkt wyjścia do tolerancji jako minimum dla dalszych relacji. Dobry człowiek respektuje też priorytet dobra wspólnego narodu, którego jest państwo w którym żyje niezależnie od narodowości.

A jest i więcej warunków - najpierw poszanowanie ładu w życiu publicznym państwa które jest własnością narodu, który przyjął cudzoziemca - tu żyda - i to dopóki nie zintegruje się w pełni choćby i 50 pokoleń pobytu miała dana rodzina. I nie chodzi tu o stanowiony polityczny ład państwowy, a ład moralny narodu właścicieli i gospodarzy.

Przybysz może pozostawać w swojej dalekoidącej odmienności, nawet może demonstrować je publicznie, ale nigdy nie może liczyć na jakieś przywileje z tej racji względem gospodarzy, czy próbować ich równouprawniać ani próbować robić nimi jakieś multi-kulti.

Cały ład życia publicznego w państwie może stać wyłącznie na jednym, spójnym, sprawdzonym jako moralny, samopodtrzymujący się dzięki systemowi wartości, trwały i umożliwiający pokojowe współżycie oraz realizację ludzkich powołań (pierwsze z nich, to do życia wolności, miłości, natury, tożsamości i własności, rodziny i narodu, rozmnażania się i wychowania potomstwa według swojego uznania).

Podsumowując, to na tych trzech poziomach: sprawiedliwości, prawości i moralności wszędzie mamy do czynienia z relacjami osób indywidualnych i wspólnotowymi.

Na poziomie sprawiedliwości dominują relacje indywidualne z ograniczeniami wewnętrznymi, czy raczej pod presją priorytetu relacji wspólnotowych.

Na poziomie prawości musimy już być bardziej czujni wobec odmienności. Możemy udzielać łaski tolerancji (podobnie jak przebaczenia win swojemu winowajcy), ale czas zachowując pamięć odmienności i pozostając w gotowości jej cofnięcia.

Natomiast na poziomie moralności nasze relacje osobiste mogą dotyczyć wyłącznie osób w pełni zintegrowanych z Narodem Polskim (dopiero tu tu jest pełne równouprawnienie).

 

Oczywiście na poziomie międzywspólnotowym ze wspólnotami już z natury niezintegrowanymi w kwestiach ładu życia publicznego w Państwie nie ma mowy o żadnych relacjach i wchodzi w rachubę jedynie bezwarunkowe podporządkowanie się wspólnoty przybyszów do przestrzegania ładu życia publicznego w państwie według moralności narodu gospodarzy.

Żadnych "praw równouprawniających" oni otrzymywać nie mogą. Tu podstawowym kryterium jest ich wspólnota celów z celami Narodu Polskiego.

Istotą równouprawnienia jest, ze mogą próbować iść inną jak my drogą do tego samego celu (a więc najpierw przetrwania Narodu Polskiego w jego tożsamości, obrony jego własności i osiąganie jego dobrobytu i pokojowych relacji ze wszystkimi pragnącymi pokoju). Dalej droga integracji z Narodem Polskim.

Warunkiem jednak przejścia do budowy warunków dla równouprawnienia jest uzyskanie przez nich łaski tolerancji, a tu jeszcze zwykle jest daleka droga.

 

Tak więc aby unikać ewentualnych zatargów na tle sądów „kto jest dobrym, a kto złym człowiekiem”, czy też „kogo kochać, a kogo nienawidzić” (w związku z notką: http://fischer.neon24.pl/post/140061,nie-kazdy-zyd-to-zly-zyd ), możemy te kryteria zastąpić naszymi, w pełni suwerennymi kryteriami: kogo możemy tolerować, a kogo równouprawniać?

A tu już wracamy do tematu mojej poprzedniej notki:http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/140056,po-problemy-swiat-idzie-wbrew-ludzkim-wartosciom

 

 

KOMENTARZE

  • rodzaje miłości;
    cyt: "Przeciwnie – kochać dobrych i złych znaczy każdego kochać inną miłością,..."

    Obrazowo pokazuje te sprawy poniższy stary kawał:

    Do kołchozu w ZSRR przyjechał prelegent agitator aby zainspirować załogę do miłości do ojczyzny. Zaczął od opisania rodzajów miłości mówiąc: mamy 3 rodzaje miłości; miłość mężczyzny do kobiety i kobiety do mężczyzny i u nas w ZSRR ta miłość oczywiście występuję; miłość mężczyzny do mężczyzny albo kobiety do kobiety, która to u nas w ZSRR nie występuje; i wreszcie miłość obywatela do władzy i władzy do obywatela, która u nas ZSRR występuje i jest najważniejsza.
    Po prelekcji do agitatora podszedł zadumany kołchoźnik i zapytał: towarzyszu prelegencie, ten pierwszy rodzaj miłości jest dla mnie jasny, ten drugi też jakoś potrafie sobie wyobrazić, ale powiedzcie mi towarzyszu, w tym trzecim rodzaju, kto tu kogo pie...li.
  • @Nibiru 16:21:15
    "i wreszcie miłość obywatela do władzy i władzy do obywatela, która u nas ZSRR występuje i jest najważniejsza."
    "ale powiedzcie mi towarzyszu, w tym trzecim rodzaju, kto tu kogo pie...li.|

    Widać że stary kawał, bo nie czytali tej notki. A tu pisze czarno na białym:

    "Priorytetem dla wartości indywidualnych są wspólnotowe".

    Sam towarzysz Stalin mówił, że nigdzie nie ma takiej demokracji jak w ZSRR.
    Naród-partia, partia-naród, wspólnota i władza ludowa to jedno.
    Priorytet władzy jest niekwestionowany. Wladza pie...liła naród, naród pałał miłością wzajemną.
  • @
    Zmieniłem tytuł i wstęp na wyraziściej przedstawiające temat.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930