Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
171 postów 2470 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Czy to państwo prawa czy już permanentny stan bezprawia?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Inne pytania na które musimy odpowiedzieć to „Ład, czy permanentne regulowanie permanentnego nieładu”? „Czy ma być państwo prawa czy państwo ładu społecznego?”. „Ład społeczny czy ład życia publicznego moralny moralnością Narodu Polskiego?"

Uwaga na Wojtasa. Tematy porusza ważne, choć bezpośrednio to to co wypisuje jest niebezpieczne. Nieuważnych czytelników zwodzi na manowce.

Buduje matrix – każda odpowiedź z listy możliwych będzie zła. Pyta: „czy Polska ma być PAŃSTWEM PRAWA, czy też PAŃSTWEM ŁADU SPOŁECZNEGO?”. Każe wybierać. - Wybierać sobie rodzaj śmierci, bo takie postawienie sprawy oznacza wybór między dwoma wartościami samymi w sobie jako tych, którym mielibyśmy się podporządkować.

Tak. Podporządkować interesownie – człowiek jak roślina, jak niewolnik i poganin dostosować się do warunków otoczenia. - „Podporządkowanie” i „porządek”, to już cienie, pochodne ładu którego potrzebujemy. Pochodne całkiem możliwe że od zupełnie innego kształtu jak kształt ładu, którego potrzebujemy. I tak „Państwo prawa” może być zarówno państwem prawa sprawiedliwego, jak niesprawiedliwego, a „Państwo ładu społecznego” może oznaczać i hierarchię zniewolenia oraz budowę przepaści między ludźmi, hierarchię równania w dół, jak i hierarchię wartości, hierarchię równania w górę, budowę zgodnej wspólnoty.

Mało tego. - Zaczynając od prawa nigdy nie dojdziemy do sprawiedliwości, a więc tym bardziej i do tych wymiarów człowieczeństwa którym sprawiedliwość ma służyć. Jest dokładnie tak, jak w opisywanym już przeze mnie paradoksie dobra i zła („Przeciwieństwem dla dobra jest zło, ale przeciwieństwem dla zła jest inne zło”.

Nie ma u niego mowy o duchu narodu – za to wszystko w zdradzieckiej dla człowieczeństwa narracji rzeczywistości przez prawo.

Przyjęcie przez członków społeczności narracji rzeczywistości przez prawo oznacza nieuchronność ich dania się zamknąć w matrixie, w pułapce mentalnej przekonanego o swojej wolności, ale zamkniętego w niej człowieka. - W pułapce, w której każdy jego wybór okazuje się w końcu zły tak dla niego, jak dla tych, za których jest odpowiedzialny.

Niby „państwu prawa” Wojtas przeciwstawia „państwo ładu”, tylko że jakąś diabelską sztuczką wychodzi mu że ten „ład” może stać choćby na „prawie kaduka”, czyli bezprawiu dyktowanym przemocą władzy aż po jej tyranię totalitarną, czyli pełne zniewolenie podwładnych.

A jest tu jeszcze fakt, że Wojtas pomija aspekt źródła władzy. A ja na to zwracałem uwagę już w notce: http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/134372,komisja-wenecka-a-ceta

gdzie piszę: „Monteskiusz wymyślił zasadę trójpodziału władzy. Jednocześnie pewnej grupie wybranych do rządzenia powierzył specjalną rolę – rolę ręcznego sterowania wszystkim. Musiał już wiedzieć, że to będzie i ogrom zbrodni i utopia. Planując przyszły ustrój Monteskiusz wziął ją właśnie rabując narodowi jego wartość niezbywalną – władzę zwierzchnią w państwie”.

U Monteskiusza władza zwierzchnia jest władzą uzurpatorską i zrabowaną, przejętą przemocą, gwałtem i wszelką zbrodnią bezkarną. I władza jest łupem i Monteskiusza „trójpodział władzy” to tylko dzielenie się szajki łupem jakim staje się naród. Władza od razu ustawiona jest więc na pozycji pasożyta i to zupełnie oderwanego od ludzkich potrzeb swojego żywiciela – narodu. Istotą władzy państwowej jest jej służebność narodowiktórego państwo jest. - Tu jest wymuszenie relacji odwrotnej. Patologia.

Nadto Wojtas kolejny raz pisze o cywilizacji w aspekcie hierarchii i egalitaryzmu odpowiednich struktur społecznych, a pomija hierarchię wartości, elitaryzm i naród. Razem mu z tego wychodzi jałowizna - poględzenie, poślizganie się po temacie, pobłyszczenie elokwencją i dążenie do pozostawienia spraw z ich patologiami tak jak są – nieważne czy z naszą zgodą własną czy nie. Problem stawia jako filozoficzny, a nie życiowy. Pomija całą strukturę duchową rzeczywistości.

Wywodzi słowo „władza” od „ładu”, a nie zauważa, że „ład” to „ładne poukładanie” - a jakież może być ładniejsze poukładanie jak znajdujące odzwierciedlenie w pięknie Boga – „źródła wszystkiego, co piękne”? Ładne poukładanie to zawsze Bóg na pierwszym miejscu. Jest zasada, że kiedy stawiamy Boga na pierwszym miejscu, wszystko nam się ustawia na swoim miejscu.

„Wszelka władza od Boga pochodzi”. „Bóg jest źródłem wszystkiego co piękne”. Władny to pochodny od piękna - od tego co gładkie, ładne. Pochodna to odpowiednik cienia, czyli piękny kształt. To władza ma być „w tym pięknym kształcie”, wewnątrz niego, a nie go kształtować – on nie jest już tak piękny jak ten, wewnątrz kogo jest. Przecież on już jest ukształtowany przez Boga. – To Bóg ukształtował wszystko co piękne, gładkie (do niedawna piękną kobietę nazywano gładyszką, w Hiszpanii do dziś na na piękną kobietę mówi się głapa (pisze guapa)), co ładne. Wszystko co dla nas ładne jest cieniem Bożego piękna. Cieniem, czyli pochodną. – Możemy co prawda całkować pochodną żeby sobie wyobrazić piękno Boga, ale zawsze pozostanie niepewność co do C, bo zabraknie warunków brzegowych.

Jest tu zasadnicza różnica co do tego „kto dla kogo”, co „przyczyną co skutkiem”, „co wartością niższego, a co wyższego rzędu”, „kto służy jako człowiek wolny z powodów wyższego rzędu, a kto jest gwałtem czy koniecznością życiową zmuszany do „służby”, czyli swojego faktycznego poniżenia, zdołowania, odczłowieczenia, niewolnictwa (często w pozorach wolnego wyboru i chcenia, a przy wmawianiu mu kłamstwa, że „chcącemu nie dzieje się krzywda”)”. Myślenie Wojtasa to już satanistyczna odwrotka – zmierza do tego żeby postawić ziemskiego władcę na miejscu Boga, czyli na pierwszym miejscu.

„Tworząc fundamenty istnienia wspólnoty jej założyciele określili zasady i normy współżycia, które można określić jako ŁAD SPOŁECZNY”. To oznacza u Wojtasa strukturę tego ładu hierarchiczną lub egalitarną. Czyli jakby nie było, jego narracja rzeczywistości to „człowiek na górze” – a więc to, co nam wmawia ideologia satanizmu. Tu nie ma prawa być ładu samopodtrzymującego się. Zawsze będą wojny i pasożytnictwo, oraz postępujące odczłowieczenie z samounicestwieniem się ludzkości w efekcie.

Aby ludzkość mogła przetrwać życie ludzkich społeczności musi być zorganizowane w ładzie samopodtrzymującym się. Taki ład społeczności może być tylko ładem opartym o wspólnego dobrego ducha, wspólna dobrą wolę, chroniącym i wspierającym tak rozumianych dobrych ludzi.

Kiedy ład, którego strzeże władza państwowa przestaje być ładem samopodtrzymującym się (tu typowym obrazem jest znany z automatyki układ ujemnego sprzężenia zwrotnego – za dużo, to ujmuje, a za mało to dodaje), mamy patologię władzy. Wtedy już typowymi nie są wolny rynek, a rynek regulowany, ale i wszelkie inne patologiczne uzurpacje władzy, za którymi idzie już konieczność „ręcznych interwencji”, wyjątków i przywilejów, niekończących się korupcji, zdrad, gwałtów, terrorów, faktów stanowionych i wojen.

Rolę służb publicznych społeczności państwowej Wojtas opisuje jako: „utrzymać W ŁADZIE, czyli sprawować władzę”. A to bzdura – bo dotyczy służby, a nie władzy. Oznacza że celem tej służby ma być ład, a nie bycie przy władzy. Być władzą dla władzy, a więc samemu być wartością samą w sobie (a to satanizm!), a w praktyce ręcznie sterować całym tym faktycznym nieładem. Tak! Zamiast ładu otrzymuje przy tym podejściu nieład, którym ręcznie musi sterować. Oczywiście, żeby nie było na niego, to nie rozporządzeniami władzy, ale ustawami prawa, czyli też z woli swojej władzy, ale w pozorach akceptacji społecznej, czyli „nowego ładu”, a więc fikcji, że społeczność zgadza się na „nowy ład”.

Najgorzej jest kiedy ten stan patologii władzy się utrwala i tonami produkowane są coraz to nowe ustawy, które mają ręcznie sterować wszelkimi dziedzinami polityki, włącznie z dziedzinami życia społecznego w które ochoczo wkracza „prawodawca” w imię „praw biznesu”. To już nie ład, a permanentne regulowanie permanentnego nieładu. To już permanentny stan bezprawia, chociaż ochoczo wciąż nazywany państwem prawa.

Tymczasem Wojtas pisze, że ład określić miały „zasady i normy współżycia”. Ich nie można określić ich jako ŁAD SPOŁECZNY, bo „zasady i normy współżycia” już muszą być rozumiane jako jako ŁAD ŻYCIA PUBLICZNEGO W PAŃSTWIE. Te „zasady i normy współżycia” to zawsze musi być spójny system sprawiedliwości, prawości i moralności oraz człowieczeństwa dojrzałego nakierowany trwale na przetrwanie i trwanie życia narodu, rodzin i osób indywidualnych, oraz nieustanny rozwój duchowy zmierzający do człowieczeństwa dojrzałego.

Kiedy patrzymy na ten ład życia publicznego z punktu widzenia moralności mamy w pierwszym rzędzie podlegającą jemu władzę z jej podstawowym zadaniem walki o materialne warunki dla trwania, przetrwania i rozwijania się w swojej kulturze narodu (o samej kulturze narodu mówimy już w aspekcie we wszystkich sferach człowieczeństwa - nie tylko moralności, ale i sprawiedliwości, i prawości, i człowieczeństwa dojrzałego i świętości, a więc w we wszystkich aspektach ludzkich wartości duchowych, ale i kulturze politycznej, a nawet materialnej. Narodu jako celu polityki państwa którym jest bieżący zarząd dobrami wspólnymi narodu w tym państwa.

Jasne, że „władza z jej podstawowym zadaniem walki o materialne warunki dla trwania, przetrwania i rozwijania się w swojej kulturze narodu” musi się być w pierwszym rzędzie mocno osadzona w kulturze narodu, ale zaraz z tym i w moralności narodu. Kiedy się jej sprzeniewierza, traci mandat społeczny do sprawowania władzy, wszystko co przedsiębierze podlega obywatelskiemu nieposłuszeństwu.

U Wojtasa tych zasad się nie dopatrzy. Przeciwnie - „ład społeczny” to u niego albo hierarchia, albo egalitaryzm, a więc UPORZĄDKOWANIE POLITYCZNE. . Ład społeczny to co innego - to a zasady harmonijnego współżycia społeczeństwa.

O tym, że Wojtas dąży do konserwacji istniejących patologii świadczy i jego następujące zdanie: „W przypadku struktury hierarchicznej – PRAWO może być narzucane niezależnie od oczekiwań, czy potrzeb społecznych. „Suwerenem”, albo inaczej – fundamentem struktury wspólnotowej jest nie wola społeczeństwa, a PRAWO któremu to społeczeństwo ma podlegać”.

Tym samym bierze w obronę I Prezesa Sądu Najwyższego prof. Małgorzatę Gersdorf, która występując w Sejmie, stwierdziła, że suwerenem nie jest naród, lecz konstytucja.

Prawo suwerenem, to i prawo wartością samą w sobie. To i suwerenem pieniądz, który też jest formą prawa.

To bóg obcy, czyli ”złoty cielec”. To i „prawo do zysku”, i wynoszenie „praw” nad posiadanie, a nawet nad własność, nad dobro wspólne narodu, nad życie i nad moralność.

Prawo suwerenem to również interes za wszelką cenę, za cenę sprawiedliwości (z wolnością i odpowiedzialnością), prawości (z naturą, tożsamością, własnością, rozumem i dobrem wspólnym), z moralnością (zdrowiem, życiem, zdolnością przeżycia rodziny, narodu i ludzkości), człowieczeństwa dojrzałego (z godnością osoby ludzkiej, sumieniem i pokojem). Prawo suwerenem to i ideologia prawnictwa w miejsce Boga, to i narracji rzeczywistości przez prawo, a więc już bez odniesień do Boga.

Budowanie na prawie, a nie na prawdzie i dobrym duchu to w konsekwencji zawsze zbrodnia – uprzywilejowuje wszelkie elementy patologiczne i aspołeczne.

Kiedy żydzi zbudowali pomnik złotemu cielcowi Mojżesz kazał wymordować 23 tysiące aktywnych i powstrzymał zarazę. Nie na zawsze. Za czasów Jezusa banksterstwo miało już swoje stoły w samym centrum kultu Bożego. Ilu by dziś Mojżesz kazał wymordować?

KOMENTARZE

  • Małe wyjaśnienie
    Uważny czytelnik z pewnością nie ma wątpliwości który fragment tekstu notki uznałem za kluczowy dla niej przez związanie z nim tytułu, ale dla nieuważnych go podkreślę:

    "Aby ludzkość mogła przetrwać życie ludzkich społeczności musi być zorganizowane w ładzie samopodtrzymującym się. Taki ład społeczności może być tylko ładem opartym o wspólnego dobrego ducha, wspólna dobrą wolę, chroniącym i wspierającym tak rozumianych dobrych ludzi.

    Kiedy ład, którego strzeże władza państwowa przestaje być ładem samopodtrzymującym się (tu typowym obrazem jest znany z automatyki układ ujemnego sprzężenia zwrotnego – za dużo, to ujmuje, a za mało to dodaje), mamy patologię władzy. Wtedy już typowymi nie są wolny rynek, a rynek regulowany, ale i wszelkie inne patologiczne uzurpacje władzy, za którymi idzie już konieczność „ręcznych interwencji”, wyjątków i przywilejów, niekończących się korupcji, zdrad, gwałtów, terrorów, faktów stanowionych i wojen.

    Rolę służb publicznych społeczności państwowej Wojtas opisuje jako: „utrzymać W ŁADZIE, czyli sprawować władzę”. A to bzdura – bo dotyczy służby, a nie władzy. Oznacza że celem tej służby ma być ład, a nie bycie przy władzy. Być władzą dla władzy, a więc samemu być wartością samą w sobie (a to satanizm!), a w praktyce ręcznie sterować całym tym faktycznym nieładem. Tak! Zamiast ładu otrzymuje przy tym podejściu nieład, którym ręcznie musi sterować. Oczywiście, żeby nie było na niego, to nie rozporządzeniami władzy, ale ustawami prawa, czyli też z woli swojej władzy, ale w pozorach akceptacji społecznej, czyli „nowego ładu”, a więc fikcji, że społeczność zgadza się na „nowy ład”.

    Najgorzej jest kiedy ten stan patologii władzy się utrwala i tonami produkowane są coraz to nowe ustawy, które mają ręcznie sterować wszelkimi dziedzinami polityki, włącznie z dziedzinami życia społecznego w które ochoczo wkracza „prawodawca” w imię „praw biznesu”. To już nie ład, a permanentne regulowanie permanentnego nieładu. To już permanentny stan bezprawia, chociaż ochoczo wciąż nazywany państwem prawa".
  • @miarka 10:01:58
    https://wpolityce.pl/polityka/357102-sedziowie-murem-za-prezesem-sadu-okregowego-w-lodzi-to-tylko-potwierdza-jak-konieczna-jest-zdecydowana-reforma
    Ps..Na potomstwo UBeków w sądach jest rada. Ławy przysięgłych. A co sędziowie maja decydować o prezesie sądu ? Zawsze szef ma władzę żeby zwolnic niesfornego kierownika. Ta banda nierobów nie powinna mieć nic do powiedzenia. Albo nadzwyczajna kasta zostanie wyrwana z korzeniami albo będzie tak jak było. Żadna praca i stanowisko nie jest dane raz na cale życie. Nie ma ludzi niezastąpionych. Czas na ludzi młodych i nie związanych z żadnymi układami.
  • @kula Lis 67 10:42:04
    „Na potomstwo UBeków w sądach jest rada. Ławy przysięgłych”.

    Poruszasz tu parę problemów. Pierwszy, który tu się kojarzy, to że sądy nie są w ogóle władzą państwową. Są władzą w imieniu narodu. I to władzą nie rządzenia, a władzą sądzenia.
    Ławy przysięgłych reprezentują Naród Polski i wszystko jest od razu dobrze ustawione. Wina zostaje ustalona – na winnych można wymuszać ich odpowiedzialność, czy jako dodatek nakładać ustawowe kary.
    Sędziowie zawodowi są tylko od zadbania o procedury.

    W dzisiejszej rzeczywistości (korzeniami sięgającej do masońskiej, monteskiuszowskiej zasady trójpodziału władzy) jest niestety i tendencja do uzurpowania sobie przez sędziów (jako mafii/korporacji/spisku) już roli władzy państwowej przejmowania władzy i w państwie, nad innymi władzami państwowymi, jak i tendencja do eliminacji narodu (i to nie tylko z jego roli władzy zwierzchniej nad władzami państwowymi).
    Sędziowie już podejmują inicjatywy ustawodawcze, czy jak w wielu państwach ich wyroki nabierają rangi prawa które respektują już wszyscy sędziowie w kraju – starczy że adwokat w podobnej sprawie powoła się na ich werdykt.
    To oczywiście rodzi gigantyczne patologie – nie tylko korupcję polityczną, ale i sabotaż władz państwowych, i instalowanie w przestrzeni życia publicznego dowolnych ideologii służących możnym tego świata, a poza jakąkolwiek moralnością, a co mowa moralnością narodu, którego państwo jest.

    A co do rady na potomstwo Ubeków to po pierwsze nie dotyczy to tylko ich dziedzictwa przez bezpośrednie wychowanie, ale i przez całą ich zbrodniczą ideologię.
    Druga to, że chcesz ich dalej zostawiać w sądach mimo iż nie można mieć zaufania do nich, że nie znajdą sposobu, aby nam jednak szkodzić, czy wspierać interesy naszych wrogów.

    Takie podejście z godzeniem się na życie obok nas ludzi złych, czy jawnych demonów jest czysto pogańskie.
    Sprawiedliwość musi być realizowana w granicach ściśle wyznaczanych przez ścisłą ideowość. Inaczej by groziły "rządy prawa" rozumiane jako bezduszna, zabójcza, niszcząca człowieczeństwo, naród i rodzinę litera prawa.
  • @kula Lis 67 10:42:04
    Krótko
    gdy burdel źle funkcjonuje to nie wymienia sie firanek ale qurwy
    pzdr.
  • @Husky 13:17:31
    100/100! ******!!! Pzdr!
  • @miarka 12:09:04
    Jaki o wymiarze sprawiedliwości: "Sędziowie muszą zrozumieć, że to nie ludzie są ich podwładnymi, tylko że oni służą ludziom".


    https://wpolityce.pl/polityka/357112-jaki-o-wymiarze-sprawiedliwosci-sedziowie-musza-zrozumiec-ze-to-nie-ludzie-sa-ich-podwladnymi-tylko-ze-oni-sluza-ludziom
  • @kula Lis 67 13:40:04
    "Sędziowie muszą zrozumieć, że to nie ludzie są ich podwładnymi, tylko że oni służą ludziom".

    Oczywiście, to podstawa, ale sędziowie muszą zrozumieć znacznie więcej. Przede wszystkim to, ze prawo nie jest wartością samą w sobie, że ani Konstytucja, ani Biblia i Dekalog nie są wartością samą w sobie, że każda wartość ma swoją służebność, a co mowa instytucja, czy władza. - Że tylko Bóg jest wartością samą w sobie.

    Muszą też zrozumieć to, co już pisałem gdzie indziej:
    "samo prawo (w sensie prawa jako wartości samej w sobie) nie umożliwia wychodzenia z bezprawia - jest jedynie zastępowaniem jednej przemocy inną przemocą, jednego terroru innym terrorem, jednej iluzji inną iluzją, jednej patologii inną patologią, jednej ideologii inną ideologią, czy otwieraniem im drogi.
    Prawo ma sens tylko jako otwieranie drogi ku rzeczom dobrym, a więc jako realizacja zamiennika za spełniony umówiony obowiązek i tyle. ”
  • @miarka 15:27:56
    Dodam jeszcze,
    - że sędziowie muszą wiedzieć że skończył się czas ich bezkarności.
    - Że wiemy iż nastąpiła przestępcza prywatyzacja prawa przez nich.
    - Że nastąpiło, jego zawłaszczenie przez ich uzurpatorską w sensie politycznym władzę.
    - Że nastąpiło za ich sprawą i za sprawą ideologii, które wbrew woli Narodu Polskiego wdrażali, oderwanie go od jego duchowych korzeni które są w Bogu, życiu, człowieczeństwie, narodzie i rodzinie.
    - Że prawo ma różne wymiary, ale w wymiarze prawa państwowego jest niezbywalną własnością narodu jako pochodna jego moralności dla stanowienia pisanych zasad ładu życia publicznego w państwie i
    - że poza Narodem Polskim nikt nie ma prawa nic do niego dodawać ani odejmować, ani też go interpretować. Każde takie próby muszą spotkać się ze zdecydowanym potępieniem jako bezprawie (patrz obrazek wprowadzajacy z Kornelem Morawieckim).
  • @miarka 15:53:41
    Niektorzy,nawet na Neonie podniecaja sie okresleniami "panstwo prawa",konstytucja itp. a praktycznie nic to nie znaczy.
    Panstwami prawa byly takze 3 Rzesza czy Rosja sowiecka a dzialaly przeciwko niektorym swoim obywatelom.Konstytucja czy litera prawa ma takze malo istotne znaczenie i mozna przytaczac wiele przykladow gdzie litera prawa byla sprzeczna ze sprawiedliwoscia czy nawet zdrowym rozsadkiem.
    Bez umocowania prawa np. w milosci blizniego to interpretacja i tworzenie prawa bedzie zawsze zwiazane z korupcja i niesprawiedliwoscia.
  • @mac 17:23:36
    "Niektorzy,nawet na Neonie podniecaja sie okresleniami "panstwo prawa",konstytucja itp. a praktycznie nic to nie znaczy".

    Jasne. Mają znaczenie wyłącznie jako narzędzia do osiągania celów ludzkich, narodowych, czy rodzinnych. To jest konkret. Cała polityka to tylko narzędzia.


    "Bez umocowania prawa np. w milosci blizniego to interpretacja i tworzenie prawa bedzie zawsze zwiazane z korupcja i niesprawiedliwoscia".

    Oczywiście. Już umocowanie prawa w miłości bliźniego daje potężne narzędzie na rzecz budowy państwa sprawiedliwego (chociaż to jeszcze nie sprawiedliwość, bo trzeba by jeszcze przynajmniej umocowania w miłości odpowiedzialnej wspólnotowo (a więc i w harmonii z wolnością, równością i braterstwem widzianymi zawsze razem). - Grozi bowiem nadmiar indywidualizmu, a to już patologia, która może uniemożliwić życie wspólnotowe nawet w wymiarze prokreacji, wychowania dzieci czy obronności państwa).
  • @miarka 18:08:23
    ORZECZENIE ZA ŁAPÓWKĘ? PROKURATURA BADA, CZY MAFIA VATOWSKA ZAPŁACIŁA ZA KORZYSTNE STANOWISKO SĄDU NAJWYŻSZEGO!

    Prokuratura pod wodzą Zbigniewa Ziobry i Bogdana Święczkowskiego rusza na kolejny bój. Tym razem dorwani mają być nie tylko zwykli przestępcy wyłudzający VAT. Obecnie prowadzone śledztwo zostanie uzupełnione o wątki dotyczące przyczynienia się wymiaru sprawiedliwości do wyłudzeń vatowskich na gigantyczną skalę. Na celowniku są sędziowie Sądu Najwyższego, którzy wydali korzystne dla mafii vatowskiej orzeczenie. Wszystko na to wskazuje, że po wakacjach zostanie powołana kolejna komisja śledcza mająca za zadanie wyjaśnić proceder wyłudzania VAT-u w latach 2008–2015. Za rządów PO–PSL na przestępczym procederze Skarb Państwa mógł stracić nawet 250 mld zł. O komisji śledczej zaczęto mówić coraz głośniej po tym jak resort finansów w ostatnich dniach zaprezentował wyniki z wpływów podatku VAT do budżetu państwa. W lipcu wpływ z tego podatku był wyższy o 1 mld zł niż rok wcześniej. Natomiast od początku roku do kasy państwa wpłynęło ponad 18 mld zł więcej niż w analogicznym okresie z roku 2016. Bez wątpienia głównym powodem uszczelnienia VAT-u jest determinacja rządu, a także Krajowej Administracji Skarbowej, m.in. do tego by przeciwdziałać wyłudzeniom.

    Licencja na wyłudzenia


    W październiku ubiegłego roku Zbigniew Ziobro zlecił śledztwo mające ustalić odpowiedzialność organów państwa, na czele z samym premierem i ministrem finansów, w sprawie braku reakcji na olbrzymie wyłudzenia podatku VAT. Śledztwo prowadzą prokuratorzy z Białegostoku. Działalność mafii vatowskiej była możliwa nie tylko z powodu niedopatrzeń urzędników z centralnych instytucji państwa, ale także z powodu bierności w ściganiu tego rodzaju przestępstw – chodzi głównie o prokuratorów, ale także i sędziów. Prokuratorzy w tym czasie masowo odmawiali wszczynania śledztw związanych z wyłudzeniami VAT-u. Zła i niedokładna praca prokuratorów była skutkiem orzeczenia Sądu Najwyższego, jakie zapadło w sierpniu 2008 r. Sędziowie całkowicie bezpodstawnie i wbrew logice, a także obowiązującemu prawu uznali, że przestępstwa gospodarcze związane z VAT-em mogą być ścigane tylko i wyłącznie na podstawie Kodeksu karno-skarbowego. SN stwierdził, że porównanie tych przepisów z Kodeksem karnym prowadzi do wniosku, że pierwszeństwo mają przepisy z Kodeksu skarbowego, uznając je jako lex specialis, czyli prawo o większym stopniu szczegółowości. Co ważne, orzeczenie to nie odwoływało się do żadnych wcześniejszych orzeczeń sądowych w tym zakresie, co jest rzadko spotykane w wydawanych orzeczeniach SN. Ta nowa sytuacja interpretacyjna dała możliwość kwalifikowania przestępstw vatowskich wyłącznie w oparciu o przepisy karno-skarbowe, z konsekwencjami w postaci niższego zagrożenia karą czy też krótszego okresu przedawnienia. Przestępcy podatkowi właśnie przez taką wykładnię unikali także tymczasowego aresztowania, a w efekcie czuli się bezkarni i pewni braku poniesienia jakichkolwiek konsekwencji. Nowa sytuacja prawna stała się rajem dla tych, którzy oszukiwali państwo na wiele milionów złotych. Zdaniem niektórych śledczych, z którymi rozmawialiśmy, orzeczenie SN mogło zostać „zamówione” przez grupy, którym zależało na tym, aby sparaliżować państwo na odcinku ścigania przestępstw vatowskich. Śledztwo prowadzone w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku poszerzone zostało właśnie o wątek związany z odpowiedzią na pytanie, czy to orzeczenie mogło być wynikiem działania mafii vatowskiej. Inaczej mówiąc: czy sędziowie Sądu Najwyższego przyjęli łapówkę w zamian za to kuriozalne orzeczenie. Jeśli powstanie komisja śledcza, będzie ona zmuszona ten wątek dogłębnie zbadać, jak i prześledzić całą ścieżkę legislacyjno-prawną w zakresie podatku VAT w latach 2008–2015. Zdaniem Zbigniewa Ziobry materiały zgromadzone do tej pory wykazują duży związek między bezpodstawnym orzeczeniem Sądu Najwyższego a wzrostem wyłudzeń VAT-u.

    Prokuratorom też się oberwie


    Orzeczenie SN odgrywało wiodącą rolę. Wiele organów państwa, takich jak policja czy nawet służby specjalne, działające pod nadzorem prokuratury, po orzeczeniu SN zaczęło działać niewłaściwie, mało precyzyjnie albo w ogóle zaprzestało swoich działań. Obszar ścigania przestępczości w zakresie VAT-u dla wielu śledczych został wyraźnie zawężony właśnie przez Sąd Najwyższy, a następnie także przez samą prokuraturę. W toku śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Białymstoku badany jest także wątek przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez ówczesne kierownictwo Prokuratury Krajowej. Wygląda to tak, że prokuratorzy szli na łatwiznę, kierując się katastrofalnymi dla Skarbu Państwa wytycznymi SN z 2008 r. Prokuratura Krajowa pod kierownictwem Święczkowskiego ustaliła, że po feralnym orzeczeniu SN doszło do fali umorzeń za sprawą błędnej interpretacji prawa przez prokuratorów. Pierwszym wymienianym z imienia i nazwiska prokuratorem, który zapewne niedługo będzie musiał tłumaczyć się ze swoich decyzji w sprawie śledztw vatowskich, ma być Krzysztof Parchimowicz. To on był dyrektorem Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji, kiedy prokuraturą kierował Andrzej Seremet. Parchimowicz jest dziś zagorzałym przeciwnikiem i krytykiem Zbigniewa Ziobry, jest też prezesem niedawno powstałego stowarzyszenia Lex super omnia. Bogdan Święczkowski twierdzi, że to właśnie Parchimowicz w piśmie z dnia 27 lutego 2009 r. wydał podległym sobie jednostką prokuratury zalecenie, aby łagodniej kwalifikować przestępstwa VAT-owskie w oparciu o przepisy karno-skarbowe. Nakazał także wyselekcjonować sprawy zagrożonych przedawnieniem oraz przygotować alternatywne wnioski o wymiar kary w oparciu o przepisy kodeksu karno-skarbowego. Moje dyrektorskie pismo z 27 lutego 2009 r. było reakcją na chaos w kwalifikowaniu zdarzeń, widoczny wówczas w praktyce prokuratorskiej i orzecznictwie sądów powszechnych – broni się Parchimowicz. Jego zdaniem celem pisma było ograniczenie wniosków o odszkodowania za oczywiście niesłuszny areszt, a także zapobieżenie przedawnieniom.


    https://warszawskagazeta.pl/felietony/pawel-miter/item/5085-orzeczenie-za-lapowke-prokuratura-bada-czy-mafia-vatowska-zaplacila-za-korzystne-stanowisko-sadu-najwyzszego
  • @miarka 18:08:23
    https://warszawskagazeta.pl/media/k2/items/cache/a7dd4e8906f827fd05b5e8adff75740a_L.jpg

    BEZCZELNOŚĆ MŁODYCH KULCZYKÓW! CZYLI DZIECI MILIARDERA POZYWAJĄ DZIENNIKARZY GAZETY FINANSOWEJ .


    Sebastian i Dominika Kulczykowie, spadkobiercy najbogatszego Polaka, pozwali w ostatnich miesiącach „Gazetę Finansową” i jej dziennikarzy, bagatela, dwa razy po 300 tys. zł. Chodziło o publikacje, więcej niż niewinne, bo opisujące fakty i przypominające karierę i sposób zarobienia ogromnych pieniędzy przez seniora rodu.

    Alternatywa, którą nam dano, nie była dolegliwa. Mieliśmy napisać drobne „przepraszam” i przestać pisać o interesach Doktora. Ponieważ, mówiąc językiem młodzieżowym, spuściliśmy oficjalnych (i nieoficjalnych) wysłanników młodych Kulczyków „na drzewo”, to ci odpowiedzieli pozwami, które mogą mieć tylko jeden cel – zastraszenie dziennikarzy. Po jednej stronie stoją bowiem nieograniczone, liczone w miliardach złotych, zasoby tej familii, po drugiej - nieduże wydawnictwo.
    Taktyka brutalnej siły, którą doradził ktoś młodym Kulczykom, nie na wszystkich jednak działa. Osobiście rozumiem dyskomfort dzieci Jana Kulczyka, że nie chcą, aby ktoś im przypominał, jak dorobił się ojciec. Wciąż jednak prawo ludzi do zapoznania się z tą wiedzą jest większym prawem niż ich do tego, aby nikt im nie psuł wizerunku ojca. Brutalna prawda jest taka, że Jan Kulczyk nie był żadnym przedsiębiorcą. Miliardy zarobił na interesach zrobionych z państwem, dzięki państwu, a także takich, które w dużej części szkodziły Polsce i wszystkim jej obywatelom. Tak było, gdy na początku lat 90. za bezcen kupował od państwa browary Lech, dlatego że był polskim biznesmenem, a chwilę później opychał akcje ze znacznym zyskiem zagranicznemu inwestorowi. To co, państwo nie mogło samo sprzedać? Mogło, ale wówczas nie zarobiłby dr Kulczyk i jego przyjaciele. Podobnie było także w sztandarowej „prywatyzacji” pod okiem Doktora – sprzedaży państwowego monopolisty TP SA państwowej firmie francuskiej. No i pytanie, po co rząd polski potrzebował Kulczyka, aby sprzedać monopolistę rządowi Francji? Odpowiedź jest jasna: bo ktoś chciał zarobić. Młodzi Kulczykowie zapadli na specyficzną chorobę. Uznali, że posiadany majątek i pozycja dają im prawo i możliwości wymuszenia milczenia na swój temat. Kuracja i sprowadzenie na ziemię będą więc bolesne. W bieżącym wydaniu „Gazety Finansowej” publikujemy tekst o interesach rodziny Kulczyków, dotyczących morskich farm wiatrowych, a to dopiero początek. Ze wszystkich nauk dr. Kulczyka jego dzieci nie przyswoiły sobie najważniejszej: doktor Jan mawiał, że duże pieniądze lubią spokój, a wielkie – ciszę.


    https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5099-bezczelnosc-mlodych-kulczykow-czyli-dzieci-miliardera-pozywaja-dziennikarzy-gazety-finansowej
  • @miarka 18:08:23
    OPERACJA „TEMIDA”, CZYLI PRAWORZĄDNOŚĆ III RP W PIGUŁCE.

    I. Zwerbować sędziego

    Na marginesie zawieszonej chwilowo kampanii o reformę wymiaru sprawiedliwości sądzę, że nie od rzeczy będzie przypomnienie operacji „Temida”, jaką w 2000 r., za czasów rządów AWS–UW, przeprowadził ówczesny Urząd Ochrony Państwa, a która polegać miała na werbowaniu pracowników śląskich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości – prokuratorów i sędziów. Sprawa ta i jej różnorakie wątki poboczne bowiem skupiają jak w soczewce rozmaite patologie funkcjonowania III RP z sądownictwem włącznie.

    Interesująca nas historia zaczęła się 12 października 2000 r., kiedy to śląski UOP aresztował Krzysztofa Porowskiego – biznesmena znanego z postkomunistycznych powiązań. Zatrzymanie miało skłonić go do zeznań przeciw znanym politykom SLD – Sekule, Millerowi, Siemiątkowskiemu, a także wiceprezesowi katowickiego sądu wojewódzkiego – sędziemu Andrzejowi Hurasowi. O ile w przypadku działaczy lewicy można od biedy założyć, że celem było obnażenie jakichś nieczystych układów polityczno-biznesowych (miały być zbierane materiały dotyczące m.in. nielegalnych inwestycji z pieniędzy PZPR), o tyle ustawienie celownika na sędzim Hurasie miało ewidentnie ułatwić jego werbunek. Tu zastrzegę od razu, że sędzia Huras to żadne niewiniątko – członek PZPR, były komornik, a następnie wizytator komorników, który wspólnie z żoną (też komornikiem) na swej działalności dorobił się znacznego majątku, by później lekką stopą przeskoczyć na fotel sędziowski i ostatecznie dosłużyć się funkcji wiceprezesa sądu wojewódzkiego. Już sam fakt, że taka kariera była w III RP możliwa, świadczy o głębokich patologiach aparatu sprawiedliwości.

    II. Sfingowany proces

    W tym jednak przypadku mamy do czynienia z „szyciem” ze strony UOP ewidentnej prowokacji opartej na preparowaniu fałszywych dowodów w celach werbunkowych. Był to zresztą główny modus operandi – prokuratorów i sędziów pozyskiwano bowiem poprzez szantażowanie ich groźbą wytoczenia sfingowanych procesów korupcyjnych. Całość operacji „Temida” nadzorować miał wiceszef śląskiej delegatury UOP – kpt. Mariusz Szekiel. On też miał namawiać Porowskiego do dostarczenia „haków” na sędziego Hurasa, którego wcześniej UOP próbował zwerbować, jednak bez powodzenia. Porowski odmówił, co przypłacił wieloletnim procesem (też ciekawostka – tacy ideowi, czy bali się narazić współpracą z „prawicowym” UOP komuś jeszcze możniejszemu?). Zemstą służb (a zapewne również przestrogą dla pozostałych werbowanych pracowników sądów i prokuratury) stała się wytoczona sędziemu Hurasowi sprawa. Na podstawie zeznań dwóch powiązanych z Porowskim świadków (zwanych w UOP „dwiema świniami”, bo zeznawali wszystko, czego się od nich żądało) zarzucono mu m.in. przyjęcie od Porowskiego 100 tys. dolarów łapówki, a także ułatwienie nabycia po korzystnej cenie od komornika Jana G. 400 skonfiskowanych samochodów, za co Porowski zrewanżować się miał sędziemu prezentem w postaci mercedesa. Co interesujące, sprawy zarówno Porowskiego, jak i Hurasa trafiły szybko do prokuratury w Gdańsku, którą kierował wówczas... osławiony Janusz Kaczmarek. Jana G. również werbowano do współpracy, i również wytoczono mu proces.

    W każdym razie okazało się, że jedna z firm Porowskiego faktycznie nabyła od Jana G. samochody, lecz po normalnej cenie, zaś mercedes należał do żony Hurasa i został nabyty za jej własne pieniądze, które potrafiła udokumentować (mówimy o zamożnej właścicielce kancelarii komorniczej). Sprawy toczyły się w sumie do 2015 r. Najpierw, w 2010 r. krakowski sąd prawomocnie uniewinnił Hurasa, stwierdzając m.in., że prokuratura „stawiała zarzuty bez dowodów lub nawet wbrew nim”, oraz że interpretacja dokumentów „różniła się od tego, co z nich faktycznie wynika”. Dodać należy, że sąd zwrócił się również o wydanie akt operacji „Temida”, lecz ABW (następczyni UOP) odmówiła. Następnie Andrzej Huras wytoczył Skarbowi Państwa proces o zadośćuczynienie w wys. 500 tys. zł. Warszawski sąd okręgowy odszkodowanie przyznał w 2014 r., lecz rok później, w czerwcu 2015 r. Sąd Apelacyjny uchylił wyrok I instancji, argumentując, że czynności organów ścigania nie nabierają cech bezprawności tylko dlatego, że oskarżonego uniewinniono. Zwróćmy uwagę, że sąd w tym przypadku kompletnie pominął wątek zaangażowania w sprawę służb specjalnych i operacji „Temida”.

    III. Przyszyć „Temidę” Kaczyńskiemu

    Na uwagę zasługuje tu pewien wątek poboczny. Otóż w operację „Temida” usiłowano wmanipulować Lecha Kaczyńskiego, jako że był ministrem sprawiedliwości podczas opisywanych tu wydarzeń. Sprawę odgrzano w czasie jego prezydentury, m.in. Wirtualna Polska opublikowała w 2006 r. obszerny tekst Anny Szulc Temida w rękach tajnych służb, niedwuznacznie sugerujący powiązania ówczesnego ministra sprawiedliwości z operacją. Głównym zarzutem przeciw Lechowi Kaczyńskiemu był przebieg spotkania z sędzią Hurasem, do jakiego doszło w sejmowej restauracji już po wszczęciu sfingowanego procesu. Kaczyński miał domagać się ustąpienia Hurasa z funkcji wiceprezesa sądu, grożąc, że w przeciwnym wypadku go „zniszczy”. Ponadto Lech Kaczyński podczas wizyty na Śląsku w grudniu 2000 r. żądał podania się do dymisji prezesa sądu w Katowicach – sędziego Tadeusza Kałusowskiego. Przy sejmowej rozmowie obecny był mec. Leszek Piotrowski – obrońca zarówno sędziego Hurasa, jak i Krzysztofa Porowskiego. Zmarły w 2010 r. Piotrowski w latach ’80 zasłynął jako obrońca górników, w III RP związany był z prawicą, zaś w latach 1997–1999 z rekomendacji Porozumienia Centrum był wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka, zamieszczał także felietony w „Gazecie Polskiej”. Później jednak dokonał dość raptownej i zastanawiającej wolty, przechodząc na wrogie wobec PiS-u pozycje.

    Rzecz w tym, że Lech Kaczyński sugerował się aktami prokuratury przygotowanymi pod dyktando UOP, zaś o operacji „Temida” nie wiedział. Przypomnę, że sprawę Hurasa i Porowskiego prowadziła gdańska prokuratura pod kierunkiem Janusza Kaczmarka, do którego Lech Kaczyński miał pełne zaufanie – jak się okazało, na własne nieszczęście, zważywszy na ponurą rolę Kaczmarka u schyłku pierwszego rządu PiS-u. Krótko mówiąc, Lech Kaczyński padł ofiarą dezinformacji i podsuniętych mu spreparowanych dowodów. Wkrótce zresztą wybuchł konflikt między Ministerstwem Sprawiedliwości a UOP-em – co ciekawe, na tle aresztowania odpowiedzialnego za „Temidę” kpt. Mariusza Szekiela (choć samo zatrzymanie miało związek z inną sprawą). Prokuratura domagała się przeszukania w siedzibie śląskiej delegatury UOP, za którą ujął się koordynator ds. służb specjalnych Janusz Pałubicki. Jerzy Buzek w sporze stanął po stronie Pałubickiego, co skończyło się dymisją Lecha Kaczyńskiego.

    IV. Ujawnić agenturę!

    Tak to, proszę Państwa, wyglądało „demokratyczne państwo prawa”, za jakie uchodzić ma wedle jej obrońców III RP. A teraz konkluzja. Otóż akta operacji „Temida” wciąż pozostają utajnione – zakładając oczywiście, że jeszcze istnieją, bowiem Robert Walenciak w rozmowie z Siemiątkowskim dla postkomunistycznego „Przeglądu” (2005 r.) napomknął, że były one niszczone w 2002 r., czemu Siemiątkowski nie zaprzeczył. Zwróćmy uwagę – mieliśmy zakrojoną na szeroką skalę operację werbunkową w aparacie sprawiedliwości. Wiadomo, że nie udało się zwerbować sędziego Hurasa i komornika Jana G., którym przetrąciło to kariery. A contrario wynika z tego, że pozostali werbowani poszli na współpracę, bo tylko wspomnianej dwójce uszyto lipne procesy. Kim są ci, których zwerbowano? Jakie pełnią obecnie funkcje? I czy operacja „Temida”, zawężona do Śląska, była jedyną taką akcją? Jaki jest powód, że po dziś dzień pozostaje tajna, zaś ABW odmawia wydania akt nawet sądowi? Myślę, że są to dobre pytania do koordynatora ds. służb specjalnych – min. Mariusza Kamińskiego. Jeżeli poważnie traktujemy kwestię oczyszczania wymiaru sprawiedliwości, to może warto zacząć od upublicznienia akt „Temidy” lub tego, co z nich zostało...


    https://warszawskagazeta.pl/felietony/gadajacy-grzyb/item/5090-operacja-temida-czyli-praworzadnosc-iii-rp-w-pigulce
  • @miarka 18:08:23
    https://warszawskagazeta.pl/media/k2/items/cache/2e450f42a780f0330e85e743eda99e05_L.jpg


    KORPORACJA LEKARSKA ZAMYKA USTA LEKARZOM! DR JERZY JAŚKOWSKI Z ZAWIESZONYM PRAWEM WYKONYWANIA ZAWODU!

    Okręgowa Izba Lekarska w Gdańsku zawiesiła prawo wykonywania zawodu dr. n. med. Jerzemu Jaśkowskiemu, który mimo cenzorskich upomnień sądu lekarskiego, publicznie wypowiadał się krytycznie na temat szczepień, nieujawnionej korupcji i powszechnej ignorancji osób odpowiedzialnych za system rzekomej „ochrony zdrowia” i szczepień. Lekarski związek branżowy liczy, że będzie to ostrzeżeniem dla lekarzy, którzy wspierają pacjentów poszkodowanych przez wadliwy system i szkodliwe szczepionki.

    O sprawie poinformowało jedno z czasopism medycznych, hojnie obdarowywane przez przemysł farmaceutyczny (źródło informacji o darowiznach: kodeksprzejzystosci.pl). Oberwało się też rodzicom małych pacjentów, którzy zorganizowali 3 czerwca protest o prawo do świadomej zgody i wolność wyboru w kwestii szczepień, chociaż korzystają z niej obywatele 17 państw europejskich.

    „Eksperci” nie potrafią dotrzeć do dowodów naukowych, którymi posłużył się lekarz

    Zapytani przez czasopismo etatowi eksperci – dr Paweł Grzesiowski i prof. Włodzimierz Gut – zaprzeczyli, że istnieją poniższe badania, na które powoływał się ukarany lekarz. Nazywają to „brakiem wiedzy” i żądają ścigania „ruchów antyszczepionkowych” z urzędu.

    Jednym z nich jest znane badanie z Indii, przeprowadzone w 1979 r. przez Indian Council of Medical Research, które miało potwierdzić skuteczność szczepień na gruźlicę, a okazało się klapą. Po blisko 8 latach obserwacji 260 tys. osób stwierdzono, że częstotliwość występowania gruźlicy jest większa u szczepionych niż u nieszczepionych. Nie znaleziono dowodu na ochronne działanie szczepionki. Cytuję: Dystrybucja nowych przypadków gruźlicy bakteryjnej wśród osób niezakażonych w trakcie jej podania nie wykazał żadnych dowodów na ochronne działanie szczepionek BCG.

    Dr Jerzy Jaśkowski krytykował również m.in. niepopularną i kontrowersyjną szczepionkę na grypę. Warto wspomnieć, że temu szczepieniu nie poddaje się 96% Polaków i 94% lekarzy według informacji podawanych przez media. Ze względu na niską jakość dostępnych danych naukowych, nie można wyciągnąć wniosków na temat skuteczności szczepień przeciwko grypie wśród osób w wieku 65 lat lub starszych – mówią wnioski z badania Cochrane Collaboration pt. Vaccines for preventing influenza in the elderly, na które powoływał się dr Jaśkowski.

    Cenzura ma swoje ofiary

    Pisałam już w „Warszawskiej Gazecie” o historii wspaniałej i szanowanej przez pacjentów dr Elżbiety Dąbrowskiej, którą działania Wielkopolskiej Izby Lekarskiej doprowadziły do zapaści zdrowotnej i śmierci. Opisywałam też ukaranie karą nagany popularnej dr Anety Kotwas z Konina za realizację praw pacjenta i udostępnianie rodzicom ulotek szczepionek. Kolejną lekarką postawioną przed sądem jest dr Katarzyna Bross-Walderdorff za wypowiedzi na temat szczepienia chorych dzieci na sejmowej debacie zorganizowanej przez obecnego wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Co znamienne, działania przeciw lekarzom są podejmowane, gdy o swoich obserwacjach mówią otwarcie w mediach lub w sejmie. Dwie z nękanych lekarek nadal mimo ryzyka sankcji odważnie biorą udział w posiedzeniach Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Szczepień Ochronnych w obecności przedstawicieli głównych urzędów.

    Zapał w cenzurowaniu sceptyków szczepień a bliskie związki z przemysłem

    Warto zadać pytanie, jakie znaczenie w sprawie sankcji wobec dr. Jerzego Jaśkowskiego ma to, że firma Via Medica wydaje biuletyn Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku. W stopce redakcyjnej widnieje nazwisko jej prezesa. Na stronie kodeksprzejzystosci.pl łatwo znaleźć informację, że wydawnictwo otrzymuje setki tysięcy od koncernów farmaceutycznych. Można tam znaleźć również informację, że darowizny przyjmowała także Naczelna Izba Lekarska i jeden z urzędów – Narodowy Instytut Leków.

    Dr Jerzy Jaśkowski zadawał pytania o deklarację konfliktu interesów. Pytania zadawało również Stowarzyszenie STOP NOP. Odpowiedzi brak. Brak radykalnych decyzji ze strony premier Beaty Szydło, od której żądaliśmy rozwiązania tego problemu. Przekazała sprawę ministerstwu zdrowia. Obywatele nie mogą liczyć też na podjęcie działań przez ministra Konstantego Radziwiłła, który sam jest lekarzem i przez wiele lat pracował w NIL. A na wiceministra powołał Zbigniewa Króla, byłego członka zarządu jednego z koncernów…

    Samorząd lekarski cenzuruje i godzi w godność lekarzy! Pozbawia pacjentów prawa do rzetelnej informacji medycznej!

    Polska to kraj, w którym lekarzowi stającemu po stronie pacjenta samorząd może odebrać prawo do pracy za wierność etyce zawodu. Ten sam samorząd, który również bierze pieniądze od przemysłu.

    Lekarze! Czy pozwolicie, żeby sprowadzano Was do roli wyrobników, żeby odbierano Wam wszelkie prawa? Czy pozwolicie zamykać sobie usta bez prawa do własnych obserwacji i opinii? Po co studia, po co konieczność ciągłej edukacji, skoro i tak jesteście zmuszani do wygłaszania odgórnie narzuconych opinii, realizowania procedur opracowanych przez przemysł farmaceutyczny?

    Pacjenci! Czy czujecie się bezpiecznie? Dzisiaj to kwestia szczepień, a za chwilę będzie to dotyczyło wszystkich leków i procedur medycznych. Kto nam powie prawdę?

    Gdyby lekarze mogli mówić otwarcie, już dawno wszystko to, o co walczy STOP NOP, mogłoby się zmienić... Prawo do zadawania pytań, rzetelna informacja o ryzyku szczepień, indywidualne podejście do naszych dzieci, wnikliwa obserwacja powikłań oraz wycofanie zbędnych i niebezpiecznych preparatów.

    Petycja Stowarzyszenia STOP NOP pt. Stop lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej powstała, żeby zapobiec niszczeniu lekarzy, jednak nie zatrzymała tego procesu. Wręcz przeciwnie – sama ma zostać ocenzurowana. Cenzurowani są nie tylko lekarze i rodzice, ale również dziennikarze, gdy urzędnicy za korporacją lekarską wysyłają kolejne publiczne żądania ograniczenia wszelkiej dyskusji i krytyki obecnego systemu szczepień.

    Podpisz petycję o zaprzestanie tego procederu!

    http://zmienmy.to/petycja/stop-lobbystom-koncernow-farmaceutycznych-w-administracji-publicznej/

    Korporacja lekarska w swoich totalitarnych zapędach wcieliła się rolę Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk rodem z PRL-u. Role partii pełnią koncerny farmaceutyczne, a nadrzędnym celem jest zysk – bez względu na koszty, jakie ponoszą nasze dzieci.

    Jak się bronić przed cenzurą i sankcjami wobec lekarzy, rodziców i społeczników?

    Już minął czas przyglądania się niekorzystnym zmianom zza monitora. Konieczne jest zaangażowanie wszystkich ludzi dobrej woli. 24 sierpnia 2017 r. w Inowrocławiu odbędzie się marsz w obronie rodziny, którą postawiono przed sądem za odmowę szczepienia noworodka. STOP NOP liczy na obecność wielu osób, które powiedzą dość tej agresywnej ingerencji w autonomię rodziny. Więcej informacji na stronie www.stopnop.com.pl/protest. 26 sierpnia w Warszawie odbędzie się natomiast konferencja „Szczepienia XXI wieku” z udziałem lekarzy, naukowców i społeczników, której uwieńczeniem będzie podpisanie Deklaracji Warszawskiej – Karty wolności wyboru w przyjmowaniu tzw. szczepień ochronnych. Więcej informacji www.fundacja-qlt.pl/

    Bierni nie pozostają również rodzice z innych państw. 9 września 2017 r. odbędzie się protest przeciw przymusowi szczepień w Paryżu (rząd planuje rozszerzyć liczbę obowiązkowych szczepionek od 1 stycznia 2018 r.). Natomiast 16 września Niemcy będą protestować przeciw wprowadzenia przymusowej „edukacji” u lekarza na temat jednostronnych korzyści szczepień pod groźbą kary grzywny. Kolejne posiedzenie sądu w sprawie karnej za petycję Stop lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej odbędzie się 6 września w Poznaniu.


    https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5093-korporacja-lekarska-zamyka-usta-lekarzom-dr-jerzy-jaskowski-z-zawieszonym-prawem-wykonywania-zawodu
  • @miarka 18:08:23
    https://warszawskagazeta.pl/media/k2/items/cache/713a8540e6db58559c652a766f4c9757_L.jpg

    DLACZEGO GENDER WCHODZI DO SZKÓŁ I PRZEDSZKOLI? CZY GENDER MA COŚ WSPÓLNEGO Z WŁADZĄ? POSŁUCHAJCIE ODPOWIEDZI!

    Elżbieta Lachman – poznanianka, mama siódemki dzieci, działaczka społeczna na rzecz rodzin wielodzietnych i obrony życia od poczęcia. Dziennikarka i marketingowiec. Pomysłodawczyni programu „Lobby dla Rodziny”.

    Kilka dni temu, Elżbieta powróciła z Niemiec. Pojechała tam, by dowiedzieć się dlaczego wpycha się do szkół i przedszkoli chorą ideologię gender? Jak wygląda ona w swym niemieckim wydaniu? W Badenii Wirtembergii i Hesji powstały nagrania dwóch rozmów na ten właśnie temat.

    Pierwszym rozmówcą Eli był ks. Thomas Kuhn. Kapłan z niemal 30 letnim doświadczeniem duszpasterzowania rodzinom.

    Musimy poznać, jak wielkim zagrożeniem dla naszych dzieci i przyszłych pokoleń jest gender, przede wszystkim dlatego, by umieć się przed nim obronić.

    https://youtu.be/Ed9eXiFFWyE
  • Wersja robocza Konstytucji Narodu Polskiego
    7. Prezydenta do zarządzania w Naszym imieniu i zgodnie z Naszą wolą Polską Państwem Narodu Polskiego powołujemy i odwołujemy tylko My Naród Polski w wyborach z co najmniej 60% udziałem Narodu Polskiego

    8. Premiera jako pierwszego z ministrów rządu Prezydenta do kierowania w swoim imieniu administracją powołuje i odwołuje Prezydent.
  • Wersja robocza Konstytucji Narodu Polskiego
    KONSTYTUCJA PAŃSTWA POLSKA

    JAKO NAJWYŻSZA UMOWA NARODU POLSKIEGO

    ZBIÓR PRAW I OBOWIĄZKÓW W PAŃSTWIE POLSKIM
    USTANOWIONYCH NINIEJSZYM NAJWYŻSZYM AKTEM PRAWNYM
    OBOWIĄZUJĄCYM OD DNIA OGŁOSZENIA.
    wersja robocza
    W IMIĘ OJCA NASZEGO KTÓRY JEST W NIEBIE

    00.My Naród Polski jesteśmy właścicielami Państwa Polska leżącego na naszych
    odwiecznych Ziemiach między Odrą a Bugiem oraz Bałtykiem a Tatrami.

    01. Nasze, Narodu Polskiego Państwo Polska jest Państwem świeckim.

    02. Religia jest prywatną, osobistą sprawą, wyrazem duchowej potrzeby każdej osoby,
    oprócz religii godzących w godność i wolność człowieka.

    03. Konstytucja ta jest Prawem Najwyższym i wszystkie oraz wszelkie prawa czy przepisy
    administracyjne niezgodne z jej zapisami są z góry bezprawne i nieważne.

    1. Przyjmujemy, że Narodem Polskim są Obywatele Polski którzy swoją działalnością ,
    przywiązaniem oraz patriotyzmem są godni tego miana.

    2. Nikt kto nie jest Narodowości Polskiej nie może z żadnym wyjątkiem ani pod żadnym
    pozorem pełnić żadnych funkcji państwowych, administracyjnych czy publicznych.

    3. To samo dotyczy Polaka Narodowości Polskiej, jeśli ma także inny paszport oprócz
    Polskiego bo nie można dwom panom służyć.

    4. Także nikt i nigdy pod żadnym pozorem ani pretekstem nie może pełnić żadnych dwóch
    funkcji państwowych, administracyjnych czy publicznych bo jawnie zachodzi konflikt
    interesów, jedna osoba to jedna funkcja, urząd czy stanowisko.

    5. Narodowość i Państwowość jest tak ustanowiona po wieczne czasy bez możliwości
    zmiany czy pominięcia i obowiązkowo wpisywana od urodzenia w każdy dokument danej
    osoby czy o danej osobie.

    6. W Polsce, Państwie Narodu Polskiego, inne narodowości i mieszane małżeństwa
    mogą żyć tylko i wyłącznie według Naszych Praw i na naszych zasadach, a
    później dopiero po trzech pokoleniach uzyskać Narodowość Polską.
    .
    7. Prezydenta do zarządzania w Naszym imieniu i zgodnie z Naszą wolą Polską
    Państwem Narodu Polskiego powołujemy i odwołujemy tylko My Naród Polski w
    wyborach z co najmniej 60% udziałem Narodu Polskiego

    8. Premiera jako pierwszego z ministrów rządu Prezydenta do kierowania w swoim imieniu
    administracją powołuje i odwołuje Prezydent.

    9. Prawo do własności prawnie nabyte, dające gwarancję stabilności nigdy, przenigdy i pod
    żadnym pozorem czy pretekstem nie może być naruszane a cokolwiek by je naruszało
    jest z góry nieważne i bezprawne bez żadnych wyjątków czy obchodzenia co
    potwierdzamy i ustanawiamy raz na zawsze po wieczne czasy.

    8. My Naród Polski ustanawiamy na terenie Naszego Państwa Polska od WSZYSTKICH I
    KAŻDEGO kto otrzymuje cokolwiek BEZ ŻADNYCH WYJATKÓW po wieczne czasu na
    zawsze bez możliwości zmiany czy obejścia jeden jedyny PODATEK w wysokości 10% OD
    PRZYCHODU OPRÓCZ SPADKÓW tak jak to już Bóg przykazał bez żadnych wyjątków czy
    zwolnień tak aby każdy miał swój JEDYNIE sprawiedliwy Dumny Udział w Swoim
    Państwie.

    9. Sądy Rozjemcze Cywilne, wg. Prawa Naturalnego i Zwyczajowego

    10. Nie ma kary bez szkody czy straty

    11. Policja Rozjemcza

    12. ZAWSZE szkoda musi być naprawiona a strata wyrównana
  • Przykłady rozmiaru bezprawia w Polsce
    przedstawiają pokrzywdzeni działaniami urzędników i wymiaru sprawiedliwości we wczorajszym programie M.Ogórek Studio Polska:
    https://www.youtube.com/watch?v=OSzYvf-iOfs
    Warto obejrzeć. Swoje wojny przed sądami w Polsce najpierw prezentuje me. Kos, który przez 17 lat bezskutecznie walczył o zwrot placu, którego jest spadkobiercą. Wszystkie procesy poprzegrywał, dopiero Trybunał Sprawiedliwości w Strassburgu orzekł, że plac należy mu zwrócić. Wówczas to urzędnicy P. HGWalz postanowili zmienić plan zagospodarowania przestrzennego dla tej części miasta w ten sposób, że na placu nie można budować niczego. Tak więc p.Kos musi płacić tylko podatki, kary za opóżnienie- bo musiał na własny koszt usunąc drzewa. które uschły w związku z budową metra w tej okolicy. Starszy i nie pozbawiony humoru pan postawił zatem na działce samolot - dla HGW, aby niezwłocznie się ewakuowała z urzędu. Nadzór budowlany nakazał samolot usunąć, a mecenas Kot się odwołał od decyzji. Twierdzi, że będzie się odwoływał do wyczerpania wszystkich środków zaskarżenia. Chciał na działce postawić kawiarnię-to w sąsiedztwie Placu Defilad, a skoro nie pozwolono na jej zabudowę, to wystąpił o budowę podziemnego parkingu- również odmowa. Warto dodać. że po drugiej stronie ulicy już zmieniony plan nie obowiązuje-tam powstaje wysoki wieżowiec.
    Przekręty zwane reprywatyzacjami wymagały kilku miesięcy do nabycia własności kamienic przez nieuprawnionych.
  • @miarka 12:09:04
    http://www.fronda.pl/site_media/media/uploads/article/.thumbnails/krolikowski_michal_screenshot_republika-746x280.jpg

    Koniec kariery mec. Królikowskiego? Portal tvp.info ustalił, że prof. Michał Królikowski, były wiceminister sprawiedliwości, który dziś doradza prezydentowi przy projektach ustaw o KRS i SN w przeszłości był pełnomocnikiem firmy, której właścicieli w lutym tego roku zatrzymało CBŚP w związku z wyłudzeniem 700 mln złotych z VAT. Właściciele mieli to zrobić w niespełna rok- proceder trwał od lipca 2015 do sierpnia 2016 r. Śledczy zatrzymali wówczas siedem osób. Właściciele firmy paliwowej z Węgrowa, w ocenie policji, byli "mózgami" całego procederu. Według ustaleń policji i prokuratury, paliwa miały być sprowadzane do Polski od zagranicznych dostawców, przy pomocy pośredników, którzy "znikali" po trzech miesiącach, nie płacąc podatku. Firmy te miały być "słupami", między którymi krążyły lewe faktury. Paliwa transportowano natomiast bezpośrednio do przedsiębiorstwa z Węgrowa, czyli ostatecznego ich odbiorcy. Niemal w tym samym czasie profesor Michał Królikowski reprezentował przedsiębiorstwo podczas sprawy wymiaru podatkowego za 2012 r., prowadzonej wobec firmy przed Urzędem Skarbowym w Białymstoku.

    "O ile pamiętam, w drugiej połowie 2016 r. wypowiedziałem pełnomocnictwo do prowadzonej sprawy. Z tego, co publicznie słyszałem, aresztowania nastąpiły w związku z działaniami z lat późniejszych- wyjaśniał w rozmowie z portalem tvp.info były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL.

    W rządzie Donalda Tuska Królikowski pracował m.in. nad reformą kodeksu postępowania karnego. Jedną z wprowadzonych zmian było m.in. skrócenie okresu przedawnienia o 5 lat. Okazało się, że przepisy najbardziej przysłużyły się... mafii paliwowej. Już w 2015 r. w samej stolicy prokuratorzy z powodu przedawnienia musieli umorzyć ponad 70 spraw związanych z mafią paliwową.

    Królikowski jest również pełnomocnikiem prezydenta Radomia, Radosława Witkowskiego, którego CBA oskarżyło pod koniec stycznia 2017 r. o złamanie ustawy antykorupcyjnej. Witkowski miał zasiadać w radzie nadzorczej Świętokrzyskiego Rynku Hurtowego. Prezydent nie został odwołany na wniosek CBA, a prof. Królikowski nadal jest jego pełnomocnikiem. Z kolei w sprawie prezydenta Lublina, Krzysztofa Żuka, były wiceminister sprawiedliwości stanął po stronie Biura.

    Michał Królikowski urodził się w roku 1977 i należy do najbardziej rozpoznawalnych prawników młodego pokolenia. Skończył studia na UW, szybko zrobił doktorat, a następnie habilitował się.

    "Pracował w Cardiff Law School i na wydziałach prawa University of Stirling w Szkocji. Był stypendystą Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Jest autorem artykułów prasowych w „Więzi” i „Tygodniku Powszechnym”, a także członkiem Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. W latach 2006–11 był zastępcą redaktora naczelnego „Przeglądu Sejmowego”, przewodniczył radzie naukowej „Zeszytów Prawniczych BAS”- pisze tvp.info. Dzięki Markowi Jurkowi został dyrektorem Biura Analiz Sejmowych w Kancelarii Sejmu w 2006 roku. W 2010 r., po katastrofie smoleńskiej, w której zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński, Królikowski pomagał w przejęciu przez ówczesnego marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego, obowiązków prezydenta.

    Do resortu sprawiedliwości, według nieoficjalnych informacji, miał trafić z rekomendacji prof. Andrzeja Zolla, którego jest znajomym. Podczas posiedzeń rządu były premier Donald Tusk często żartował z młodego prawnika. Wszystko ze względu na konserwatywne poglądy prof. Królikowskiego. Jako oblat benedyktyński, pracując w resorcie nierzadko wdawał się w spory ideologiczne. Był m.in. przeciwnikiem "konwencji antyprzemocowej", krytykował pomysły ustaw o związkach partnerskich, bronił prof. Chazana, nie popierał refundacji in vitro. Co ciekawe, pracując w Ministerstwie Sprawiedliwości popadł w konflikt z Prokuratorem Generalnym, Andrzejem Seremetem, któremu nie podobały się forsowane przez młodego wiceministra zapisy dotyczące zwiększenia odpowiedzialności prokuratorów za prowadzone postępowania.

    W 2014 r. przygotował wywiad rzekę z arcybiskupem Henrykiem Hoserem, który ukazał się nakładem wydawnictwa Apostolicum pt. „Bóg jest większy”. Jeszcze jesienią tego samego roku został odwołany ze stanowiska. Jego zdaniem, stały za tym środowiska związane z TVN i "Gazetą Wyborczą".

    Kiedy odszedł z ministerstwa, założył kancelarię adwokacką, specjalizującą się w prawie karnym gospodarczym i skarbowym.

    Od czerwca jest jednym z doradców prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie reformy sądownictwa. Oficjalna lista osób doradzających w tej kwestii głowie państwa nie jest jeszcze znana.

    yenn/tvp.info, Fronda.pl


    Ps..Oblat benedyktyński to niby miało być jak marka, tylko że kariera zawodowa i zawodowe powiązania tej marki nie potwierdzają. Następny podrzutek w ślicznym kościółkowym opakowaniu. I dodajmy, wszechstronnie umoczony, czego lista w powyższym artykule. "Pisowcy" są wyczuleni po akcjach takich "pięknie wykształconych" z lat 2005-2007 na nowe przykłady takich POdrzutków. Nie dziwi zatem sympatia i przygarnięcie go przez wychowanka niesławnej pamięci nieboszczki Unii Wolności. Sęk w tym, że większość Polaków głosujących na PiS w obu wyborach w 2015 nie tego oczekiwała i nie taki był program, z którym PAD wygrał urząd Prezydenta RP wraz z zaszczytem reprezentowania woli Polaków, zapisanej w tymże programie, a który konkretnie do czegoś go zobowiązuje, o czym przypomną mu wyborcy już za 3 lata. "Jeszcze jako wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, Królikowski przygotowywał reformę kodeksu postępowania karnego. Jedną ze zmian, którą wówczas wprowadzono, było skrócenie okresu przedawnienia o pięć lat. Już po wejściu przepisów w życie okazało się, że beneficjentem tych zmian jest głównie mafia paliwowa. W 2015 r. w samej tylko Warszawie z powodu przedawnienia prokuratorzy musieli wówczas umorzyć ponad 70 spraw dotyczących mafii paliwowej." http://www.tvp.info/.../obiekt-zartow-tuska-zadarl-z....Nie chce mi się wierzyć, że można komuś takiemu dać pisać czy pomagać przygotować ustawy o sądownictwie.
  • @Husky 13:17:31
    Jego pomysł na referendum to 100% klapa. PAD już przegrał następne wybory. Stracone zaufanie tak to się nazywa. On jest członkiem palestry i zawsze będzie dla niej lojalnym, mamy tego dowody. Królikowski jest obrońcą mafii prawniczej, Duda też. Żadnych zmian w sądach nie będzie. Raka sądów będzie pudrem leczył aby było jak było to co robi to działania pozorne. Patrzmy dobrze kto go otacza bo wygląda to fatalnie. Pycha i władcze zapędy źle się skończą. Już ludzie wyczuwają fałsz i obłudę. Albo Polska albo WSI. Albo Duda będzie realizował program pod którego szyldami kandydował, albo Duda będzie musiał odejść. I to przed upływem kadencji. Marsz miliona wściekłych Polaków zdmuchnie Dudę przez okna z pałacu. Jeżeli kampania o sądach wzbudza taką wściekłość opozycji to znaczy, że swój cel spełniła. Orban też tak robił na temat Sorosa. Referendum nie interesuje wcale wyborców PiS. Na referendum niech idzie z Żurkiem i Smolarem. Kornhauser Duda, sam jest w rodzinie pod ścisłą kontrolą żydowskich( najemników SOROSA) i byłej Unii Wolności, a to zgody być nie może! To nie przypadek, że przez wetami, spotkał się z A. Smolarem! Kornhauser DUDA przygotowuje zamach stanu w formie przejęcia totalitarnej kontroli nad SĄDOWNICTWEM. To właśnie oznaczałoby wprowadzeniem DYKTATURY Kornhausera, poza wszelką kontrolą NARODU!
  • @kula Lis 67 07:53:17
    P. Wojtas ma swoje maki (swoje koniki), m.in. nienawidzi hierarchii.

    A przecież hierarchia może być budowana w sposób cywilizowany, zgodnie z zasadami ŁADU (rozumianego jako uznanie dla niej samej) aprobowana, bez walk w obrębie niej samej)

    Podobnie też jest z wojtasowym egalitaryzmem - on może charakteryzować się po prostu najzwyklejszą anarchią.

    Inwestować trzeba w prawo jako wartość samą w sobie i osoby potrafiące się dogadywać i ujmować istotę spraw, nie bacząc sztywno na kompetencje (ale i ich nie naruszając), a nie w konkretny (antyhierarchiczny) system. Bolszewicy też byli (do czasu) antyhierarchiczni, a wyszła z tego największa i najbardziej sztywna hierarchia, jaką można sobie wyobrazić.

    Tak samo jak bożkiem dla JKM jest deregulacja wszystkiego (a niekiedy trzeba nałożyć regulację, np. w przypadku akumulatorów, bo w przeciwnym razie będą stać po lasach przez kilkaset lat, bo ekologia jest nieekonomiczna i liberalizm jej nie ceni, a wszyscy cenimy sobie środowisko), tak samo bożkiem Wojtasa jest antyhierarchiczność.
  • @maharaja 10:25:02
    „Czy ma być państwo prawa czy państwo ładu społecznego?”

    W normalnych warunkach nie ma antynomii ŁAD - PRAWO !!!!!!

    To są synonimy, z tym, że 1) ŁAD WARTOŚCI rodzi 2) PRAWO, które daje 3) ład społeczny. To trzy temporalnie różne etapy, można je porównać z Dziadkiem, Ojcem i Dzieckiem tudzież z trzema kategoriami pierwotnymi: abstrakcyjny system religijny / wyrosła z niego władza realna, sprawowana z nadaniem tego pierwszego / posłuszeństwo.

    [Oczywiście "złe prawo" (a takie mamy w spadku po komunie i postkomunie) nie ma nic wspólnego z PRAWEM. Najczęściej stoi w sprzeczności z ŁADEM WARTOŚCI (i ta sytuacja dziś ma miejsce w obrębie Wymiaru Sprawiedliwości i dlatego PIS tak usilnie (wspólnie z prezydentem RP) dąży do reform sądownictwa. "prawo" przez małe "p| pisane można poznać po tym, że złe owoce rodzi (nie daje ładu społecznego). Dlatego w dobrach przyklasztornych, w których decyzje personalne i strategiczne podejmowali zakonnicy (bądź wskazani przez nich profesjonalni zarządcy) panował błogostan i zwartość załogi (żadnych rewolucji), a majątkach utracjuszy (wszyscy widzieli, że wypracowany zysk jest przepijany lub przegrywany w karty) co rusz musiano jakiegoś chłopa wychłostać, by utrzymać zwartość i posłuszeństwo.

    ŁAD WARTOŚCI to niedefiniowalna kategoria, która cechuje pewne osobowości. Należą do nich Jarosław Kaczyński (do momentu, w którym go ponosi i od zdradzieckich mord w sejmie wyzywa Budkę), Andrzej Duda, Beata Szydło, Mateusz Morawiecki, ale także Kosiniak-Kamysz, Leszek Miller, Małgorzata Kidawa-Błońska... Pieronek, Boniecki, jest wiele takich osób. Klasycznym przedstawicielem ŁADU WARTOŚCI był Mazowiecki. Osobowościowo (szkoda że za tym nie poszły walory intelektualne) także Aleksander Kwaśniewski. Wprost wzorcowym (i tragicznym) przykładem osób należących do kategorii ŁADU WARTOŚCI był oczywiście Lech Kaczyński. Poniekąd także Komorowski. Można tych ludzi scharakteryzować jednym szkicem węgla: preferują dialog i negocjacje (wyważenie interesów) ponad kłótnię i walkę.


    Dlatego nieuchronną drogą ewolucyjną każdej partii jest pozbawienie lidera władzy faktycznej i nadanie mu władzy honorowej, jednak to on wyznacza tego, kto sprawuje władzę faktyczną - zapewne też honorowym liderem PIS zostanie niebawem JK, prezesem tej partii (po prezydenturze) Andrzej Duda, a realizatorami woli wynikającej z tego elementarnego Ładu Społecznego: gowinowcy w sojuszu z Zakonem. A spajaczem: kaczyści.

    Opozycją będą rydzykowcy, ziobryści i Antoni.

    To już widać choćby w ich stanowisku do mniejszości ukraińskiej w Polsce: proliberalni gowinowcy są ZA, z kolei Rydzyk uderza w postwołyńskie traumy i budzi niechęć, hasła odwetu itd. Co za paradoks - redemptorysta, który nie wybacza. Nieprzypadkowo dominikanie trzymają alians z Polską Razem Gowina.

    Hitler próbował zacząć od etapu Ojca, i dlatego mu nie wyszło.
    Stalin - próbował Ojczyma wcisnąć na pozycję dziadka, a dziecko na pozycję ojca. I stąd taki bałagan był.
  • @maharaja 10:58:18 polecam artykuł i komentarze pod nim.
    Skandal! Syn prokuratora nie trafił do aresztu. Sąd poprzestał na niskiej kaucji.
    http://niezalezna.pl/forum/202985-skandal-syn-prokuratora-nie-trafil-do-aresztu-sad-poprzestal-na-niskiej-kaucji
  • @kula Lis 67 14:06:11
    właśnie dlatego warto byłoby trochę ten wymiar sprawiedliwości (własne sobiepaństwo) zmienić na Służbę Wartościom.
  • @kula Lis 67 18:32:23
    Nie napisałeś dlaczego przytaczasz ten przykład z młodymi Kulczykami, to i przez jakiś czas nie wiedziałem co odpisać... Teraz odpowiem:
    Tak, to bardzo dobry przykład na budowę patologicznego stanu państwa bezprawia.

    Pieniadze "młodych", a w istocie "starych bestii" ideologii prawnictwa (w znaczeniu "prawo jest bogiem", a że pieniądz jest formą prawa, to i "pieniądz jest bogiem" "ingerują ręcznie" w system prawa, narzucają jego własną interpretację dla ich przypadku.

    I to nie jest korupcja ani materialna, ani polityczna. Ci, co mają "im załatwić sprawę korzyści z tego nie mają.
    Gorzej - oni chyba nawet nie mogą się bezkarnie wywinąć od dalszego psucia nie tylko stanu sprawiedliwości i praworządności.

    Tak jest bo, bo ten stan "ładu życia publicznego", który te bestie tworzą, to stan wyniesienia prawa z pozycji jego służby na rzecz sprawiedliwości (a w okolicznościach już istniejącej i respektowanej w naszym patologicznym systemie demokracji fasadowej (w którym zza fasady sprawowane są rządy faktyczne; zza fasady, czyli i spoza zasad demokracji, prawa i sprawiedliwości) do rangi służby "prawu fasadowemu".
    To "prawo fasadowe jest już skutkiem narzucanej społeczeństwu przez system uzurpatorskiej władzy nad nim jako obowiązującej ideologii prawnictwa, ideologii w której to "prawo ręcznie sterowane" wyniesionym zostaje do rangi religii.
    Religii w której to oni (z racji ilości posiadanych pieniędzy (one tu nabierają funkcji prawodawcy i suwerena zarazem)) są w randze bogów. Znaczy - pogańskich bożków którym trzeba służyć (często niewolniczo), a ich żadne zasady nie obowiązują - ani co do praw, ani reguł sprawiedliwości, czy prawości, ani nawet moralności, czy człowieczeństwa.
    Pogańskie bożki zwykle bywają dobre lub złe według swojego uznania.

    "Młodzi" Kulczykowe chcą narzucenia Polsce systemu panującego pogaństwa, w którym to oni będą bożkami, a więc i sprowadzenia jej do roli "państwa prawa fasadowego", a faktycznego państwa bezprawia.

    Ps. Widzę, że wyszła z tej odpowiedzi gotowa ważna notka do szerokiego rozpowszechnienia, za co zaraz spróbuję się zabrać.
  • @maharaja 10:58:18
    "W normalnych warunkach nie ma antynomii ŁAD - PRAWO !!!!!!
    To są synonimy, z tym, że 1) ŁAD WARTOŚCI rodzi 2) PRAWO, które daje 3) ład społeczny".

    Z tym się zgadzam.


    "Oczywiście "złe prawo" (a takie mamy w spadku po komunie i postkomunie) nie ma nic wspólnego z PRAWEM. Najczęściej stoi w sprzeczności z ŁADEM WARTOŚCI (i ta sytuacja dziś ma miejsce w obrębie Wymiaru Sprawiedliwości i dlatego PIS tak usilnie (wspólnie z prezydentem RP) dąży do reform sądownictwa" .

    Nie więm czy prezydenta tu można doliczyć...


    "ŁAD WARTOŚCI to niedefiniowalna kategoria, która cechuje pewne osobowości. Należą do nich Jarosław Kaczyński (do momentu, w którym go ponosi i od zdradzieckich mord w sejmie wyzywa Budkę), Andrzej Duda, Beata Szydło, Mateusz Morawiecki, ale także Kosiniak-Kamysz, Leszek Miller, Małgorzata Kidawa-Błońska... Pieronek, Boniecki, jest wiele takich osób. Klasycznym przedstawicielem ŁADU WARTOŚCI był Mazowiecki. Osobowościowo (szkoda że za tym nie poszły walory intelektualne) także Aleksander Kwaśniewski. Wprost wzorcowym (i tragicznym) przykładem osób należących do kategorii ŁADU WARTOŚCI był oczywiście Lech Kaczyński. Poniekąd także Komorowski. Można tych ludzi scharakteryzować jednym szkicem węgla: preferują dialog i negocjacje (wyważenie interesów) ponad kłótnię i walkę".

    Takie postawienie sprawy nie ma nic wspólnego z wartościami. W sferze wartości nie ma handli ani kompromisów, a tu jest wszystko handlowane za tzw. "święty spokój" potrzebny dla dokonywania przekrętów i zdrad.


    "... z kolei Rydzyk uderza w postwołyńskie traumy i budzi niechęć, hasła odwetu itd. Co za paradoks - redemptorysta, który nie wybacza".

    Jak tak robi, to jak najlepiej świadczy o nim jako chrześcijaninie, katoliku, że o Polaku i narodowcu już nie wspomnę.

    Brak wybaczenia to naturalna postawa w tej sytuacji, w jakiej jesteśmy. Nienaturalną by była poprawność polityczna za którą idą idiotyczne próbowania zrobienia obowiązków z miłości i przebaczania win swoim winowajcom. To obowiązkiem być nigdy nie może gdyż są to nasze łaski, a więc są obłożone licznymi warunkami tak dla nas, jak i dla nich.
  • @miarka 22:21:18
    A to ciekawe stanowisko.... przebaczyć dopiero, gdy winy są naprawione.
    W sumie tak właśnie powinno to się dziać w polityce....
  • @maharaja 22:36:33
    "... przebaczyć dopiero, gdy winy są naprawione.
    W sumie tak właśnie powinno to się dziać w polityce...."

    Błędnie upraszczasz. Nie chodzi o to, że już naprawione. Warunkiem pierwszym jest uznanie się krzywdziciela (czy spadkobiercy - szeroko pojętego) winowajcą i chęć naprawy win. Następuje przebaczenie, ale wciąż warunkowe, uzależnione od stawania się osoby której przebaczamy normalnym, godnym zaufania, wiarygodnym członkiem społeczności, a przy tym ważna jest jego postawa w naprawie krzywd, czy rekompensowania innych strat, Przebaczenie to początek procesu pojednania, a to jego warunkiem jest naprawa skutków wyrządzonego zła.
    Pojednanie jest tu procesem. Ma wymiar najzupełniej realny gotowości i zdolności do pokojowego współżycia.
  • @miarka 12:09:04
    Przypadkiem zajrzałem i widzę, że sam tu popełniłem błąd, niestety rozpowszechniony.

    "sądy nie są w ogóle władzą państwową. Są władzą w imieniu narodu. I to władzą nie rządzenia, a władzą sądzenia.
    Ławy przysięgłych reprezentują Naród Polski i wszystko jest od razu dobrze ustawione. Wina zostaje ustalona – na winnych można wymuszać ich odpowiedzialność, czy jako dodatek nakładać ustawowe kary.
    Sędziowie zawodowi są tylko od zadbania o procedury.

    Chodzi o źle użyte słowo "odpowiedzialność". Zamiast tego miało być: "wyciągać wobec nich konsekwencje", albo "wymuszać ponoszenie ponoszenie przez nich konsekwencji ich postępowania (czy ich decyzji, albo ich wyborów dotyczących innych osób)".

    Całe zdanie powinno brzmieć:
    "Wina zostaje ustalona – wobec winnych można wyciągać konsekwencje, oraz jako dodatek nakładać ustawowe kary",
    albo:
    "Wina zostaje ustalona – na winnych można wymuszać ponoszenie przez nich konsekwencji ich postępowania, czy jako dodatek nakładać też ustawowe kary",
    czy np.:
    "Wina zostaje ustalona – na winnych można wymuszać ponoszenie przez nich konsekwencji ich decyzji dotyczących innych osób, naprawianie wyrządzonych krzywd, czy rekompensowanie ponoszonych przez nich strat, np. w formie nawiązek za utracone możliwości zyciowe, czy też w związku z krzywdą której zaznali jako dodatek nakładać też ustawowe kary".

    Sama "odpowiedzialność" ma inne znaczenie - związane ze sprawiedliwością, co wytłumaczę w specjalnej notce.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930