Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
198 postów 2958 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Duch Świąt Bożego Narodzenia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Na początku było Słowo. I było to Słowo Życia, bo i pochodziło od Boga Żywego, i On cały się w nim wyraził, i Jego intencją było nasze ludzkie życie.

Cały świat został stworzony dla ludzkiego życia, cała Ziemia stworzona została jako kolebka i przestrzeń dla ludzkiego życia.

– Ludzkie życie było intencją Słowa Bożego jego kierunkiem dla zawartej w nim Prawdy Jedynej.

- Od początku, od stworzenia świata celem Bożym było ludzkie życie aż po życie wieczne – życie wieczne dla człowieka osiągalne jako ludzkie dziedzictwo duchowe. Tak bowiem był uformowany duch człowieka już w zamyśle Bożym przedwiecznym.

To dziedzictwo jest naszym ludzkim dobrem wspólnym, dobrem niekwestionowanym, dobrem niezbywalnym, dobrem które jest tożsame z własnością dziedziczną. Własnością którą sukcesywnie odkrywamy i poznajemy, cenimy ponad wszystko, chronimy jak to, co w nas święte, „z najwyższej półki”, i to wokół niego zabiegamy o konieczne nam do realizacji naszych powołań dobra osobiste.

Dziedzictwo, które wyraża że wszystkiego możemy się wyrzec, ale tego, co to dziedzictwo wyraża nigdy się nie wyrzekniemy.

Dziedzictwo któremu podporządkować mamy wszystko - zaczynając od naszego egoistycznego indywidualizmu.

Dziedzictwo z którego wynika nasze ludzkie braterstwo dzieci Bożych w Jezusie – braterstwo zawsze pierwotne i priorytetowe wobec naszych innych związków, organizacji czy porozumień. Braterstwo będące gwarantem, że te związki nie zaszkodzą naszemu trwaniu w godności dzieci Bożych.

Dziedzictwo duchowego braterstwa wyrażającego najwyższą możliwą ludzką godność – godność osobową dzieci Bożych, dzieci Boga osobowego, godnością człowieczeństwa. - Godność najdobitniej wyrażającą czym jest człowieczeństwo w relacji do jakichkolwiek innych stworzeń, a także pokus jakichś transhumanizmów, czy innych bestializacji i satanizmów, które zawsze prowadzą człowieka ku jego wyrzeczeniu się człowieczeństwa, jego degradacji, samozatraceniu, śmierci i potępieniu wiecznemu.

Dziedzictwo królestwa niebieskiego w nas jako z natury niezbywalne zachowujemy dotąd, dokąd tej godności osobowejsami w swoich sercach i sumieniach strzeżemy z całą ofiarnością wobec wartości niższego rzędu (nie mylić z godnością osobistą, która może doznawać uszczerbku na skutek działań innych ludzi, a która jest cechą naszej moralności).

- Ta moralność jest wartością ludzką niższego rzędu jak człowieczeństwo, co znaczy, że i godność osobista jest wartością niższego rzędu jak godność osobowa. – Dokładnie to wyraził Jezus wystawiając się na groźbę otrzymania od strażnika sądowego drugiego policzka podczas sądu przed arcykapłanem świątyni. – Swoją godność osobową, godność duchową Człowieka przez duże C, zakorzenioną w prezentowanej prawdzie dającej Mu i rację merytoryczną Jezus zachowywał do końca).

Tu ważne że nasze duchowe dziedzictwo, tak jak i nasza godność osobowa zależy tylko od nas. To tylko od nas zależy, czy będziemy wciąż dążyli do tego aby być doskonałymi jak doskonałym jest Ojciec nasz niebieski, czy przeciwnie – zwulgaryzujemy się, zbydlęcimy, zwiążemy ze światem i jego materią więziami interesów, pożądliwości i ideologii na „tu i teraz”, i to światem nas otaczającym jakim by on nie był, a więc i z perspektywą upodobnienia się do najniższych bytów – robaków, z perspektywą zaledwie pasożytowania na wszystkim co się na materię świata składa.

 

Godność dzieci Bożych zawsze jest twórcza i uczestnicząca w dziele Bożym. To właśnie to jest sensem i istotą naszego dziedzictwa.

Nasza droga dzieci Bożych to nie tylko naśladowanie naszego Ojca i Pana w Duchu Świętym, ale i przygotowywanie drogi Panu.

Przygotowywanie zwłaszcza pod Nawiedzenie Pańskie.

Ten sam jest Duch, co był na początku, co jest „tu i teraz” i co będzie na wieki wieków.

Jezus przychodzi ze swoim nawiedzeniem zwłaszcza jako dobry Lekarz ze swoim osądem na chwilę bieżącą, z jednej strony świadomy jej przyczyny, a z drugiej strony grożącego skutku. Przychodzi ze swoich wyżyn, ale nie by rządzić, a by służyć. Przychodzi i od razu kieruje się do dna naszego ubóstwa i upadku. - Przychodzi do tych, którzy źle się mają. Przychodzi aby ratować przed zatraceniem najmniejsze choćby ziarenka prawdy, dobra, piękna i chleba, i każdego słowa które pochodzi z ust Bożych które w nas się zachowały. Przychodzi, choć wie że tylko z rzadka trędowaty Jemu podziękuje, i w Nim będzie pokładał nadzieję na pozostanie już w zdrowiu.

 

I nie chodzi tu tylko o pamiątkę zdarzenia historycznego. Nie chodzi tu tylko o wywyższenie rodziny mówiącej Bogu „tak”.

I nie tylko chodzi tu tylko o „nawiedzenie eucharystyczne”, czyli w Komunii Świętej dla tych co chcą żyć w stanie godności dzieci Bożych jako stan normalności naszego ludzkiego ducha o którą modlimy się w modlitwie „Ojcze Nasz”, normalności umocnionej „pokarmem na drogę życia wiecznego”.

- Chodzi nie tylko o przygotowanie na ostateczne przyjście Pana, bo na nie i tak zawsze musimy być gotowi, czujni wobec zagrożeń, gdyż i wpływu na jego czas nie mamy żadnego.

- Najbardziej to jednak chodzi o przyjście Pana z Jego nawiedzinami w dowolnej chwili naszego życia aby nas wyrywać z pędzącemu ku samozatraceniu świata i prowadzić na dobrą drogę. On w swojej miłości do człowieka w nas przychodzi do nas pierwszy.

Kiedy „się w nas rodzi” jesteśmy już gotowi zostawić wszystko i iść za Nim.

 

Niepoprawnym politycznie poszukiwaczom prawdy jedynej dla życia nią i jej odważnego głoszenia życzę jej nieustannego znajdowania, a już zwłaszcza znalezienia w tym błogosławionym okresie świąt Bożego Narodzenia.

Wszystkim Polakom w szczególności życzę Błogosławionych owoców Nawiedzenia Pańskiego dla Ojczyzny naszego Narodu, dla naszych rodzin i w wymiarze osobistym.

KOMENTARZE

  • A po co,
    w jakim to wszystko celu było? A czy to wielkie dzieło stworzenia człowieka mogło być działaniem bezcelowym? Czy jesteśmy dla naszego, a może kogo innego dobra sprowadzeni na tę Ziemię? Może jesteśmy tylko narzędziem ,a może dawcą?
  • @zadziwiony 09:27:06
    Wiara nas zbawi, nie wiedza...
    Po co Ci to wszystko wiedzieć i zaprzątać sobie umysł, zamiast ten czas przeznaczyć na poznawanie naszego Zbawiciela, Który dał juz tyle przykładów na to że się o nas troszczy a nam jest ciągle mało i wypatrujemy zbawienia w jakichś róznych ufoludkach
  • @zadziwiony 09:27:06
    Zachęcam do umacniania Wiary, zamiast szukania wiedzy.
    Żywoty świętych doskonale się do tego nadają.
  • @zadziwiony 09:27:06
    "Czy jesteśmy dla naszego, a może kogo innego dobra sprowadzeni na tę Ziemię? Może jesteśmy tylko narzędziem ,a może dawcą?".

    Nie, zupełnie nie to. Cały świat włącznie z materią i czasem, oraz z Ziemią został przez Boga stworzony pod zamiar powołania do życia człowieka.


    "A po co, w jakim to wszystko celu było? A czy to wielkie dzieło stworzenia człowieka mogło być działaniem bezcelowym?"

    W notce napisałem:
    "Godność dzieci Bożych zawsze jest twórcza i uczestnicząca w dziele Bożym. To właśnie to jest sensem i istotą naszego dziedzictwa".

    I to by było na tyle jeśli chodzi o naszą rolę. Natomiast cel Boży tego wszystkiego to już zupełnie inna pieśń. To nam w niczym nie przeszkadza że treść jej słów pozostaje dla nas tajemnicą ... póki żyjemy.
  • A mnie jakoś
    te tłumaczenia nie satysfakcjonują. Nie sądzę bowiem,by czysty altruizm był powodem naszego tutaj stworzenia i istnienia. Zostaliśmy stworzeni na wzór i podobieństwo, a więc ponieważ naszym ludzkim projektom zawsze jakiś zysk towarzyszy mniemam ,że podobne intencje przyświecały naszemu Stwórcy. I nie wiem,czy są one dla nas dobre czy też złe.
    No cóż ,żyję więc myślę i pytam albowiem nie wierzę , że taki wielki projekt powstał bezinteresownie. I robię to choć wiem, że odpowiedzi nie dostanę puki żyję. A obawiam się, że w wielkim ziemskim ZOO jesteśmy zamknięci i wolałbym to wiedzieć, niż bezmyślnie na rzeź iść.
    I na koniec - żadnych pism ani przekazów nie uważam za nieomylne wyrocznie bo z reguły wszystkie one kontroli nad niewolnikami służyły.
  • @zadziwiony 14:47:57
    "Zostaliśmy stworzeni na wzór i podobieństwo, a więc ponieważ naszym ludzkim projektom zawsze jakiś zysk towarzyszy mniemam ,że podobne intencje przyświecały naszemu Stwórcy".

    I tu się od razu grubo mylisz. Działanie dla zysku jest elementem mentalności niewolniczej.
    Ludzie wolni kierują się użytecznością społeczną podejmowanych działa - dla dobra wspólnoty i dla użuteczności dla nas, dla perspektyw życia, jego bezpieczeństwa, trwałości itd. Użyteczność społeczna buduje na miłości, która z natury jest bezinteresowna.
    Tu nie ma myślenia o zysku, zysk wyraża pasożytowanie.


    "I nie wiem,czy są one dla nas dobre czy też złe".

    Dopierwo mentalność ludzi wolnych pozwala na dokonywanie ocen pod kątem dobra i zła.


    "I na koniec - żadnych pism ani przekazów nie uważam za nieomylne wyrocznie bo z reguły wszystkie one kontroli nad niewolnikami służyły".

    Jeśli chodzi o konkretne proroctwa czy zapowiedzi kierowane do ludzi odgórnie tak jak zwykli to robić tyrani, czy inni "panowie niewolników" to i tak zazwyczaj było - albo i oni sami zniekształcali przekaz aby tak brzmiał. Tylko że to nie reguła.
    Przypadek ze zniszczeniem Sodomy, kiedy to Bóg ogłosił zamiar, a Abraham wstawiał się za mieszkańcami twierdząc że są tam i sprawiedliwi (i stanęło na tym że jeżeli jest ich chociaż dziesięciu to zniszczoną nie będzie) pokazuje jednak że jako ludzie zawsze szansę mamy.

    Tak więc i dobrze że jesteś sceptyczny. To samo dotyczy i nas wszystkich - w objawienia prywatne wierzyć nie musimy...

    Jednak liczyć się trzeba i z tym, że wiele przepowiedni, aby się nie spełniły wymagają traktowania ich jako ostrzeżenia i podejmowania ukierunkowanej aktywności.
  • @miarka 15:30:24
    jeśli masz rację, to pokaż mi proszę jednego człowieka żyjącego którego działanie jest nastawione wyłącznie dla dobra innych ,a jego zysk szeroko rozumiany w jego intencjach w ogóle nie występuje.
  • @zadziwiony 17:10:25
    Oczywiście że masz rację, że będzie ich trudno znaleźć, bo nam jest narzucana gospodarka globalistyczno-satanistyczna, w której dominuje opodatkowanie wszystkiego co się choćby kojarzy z zyskiem tak gdzie są działalności gospodarcze jednoosobowe, rodzinne, czy drobne – po to, aby całe rynki i wszelką własność mogły z wykorzystaniem przymusu aparatu państwowego przejmować korporacje prywatne funkcjonujące na specjalnych, bandycko-promocyjnych, uprzywilejowanych zasadach aż po „prawo do zysku” adresowane pod nie.

    Wciąż jednak gdzieś się tlą i dotychczasowe zasady zdrowej, moralnej gospodarki.

    Ogólnie to chodzi o zawody społecznej użyteczności, zwane też zawodami społecznego zaufania – one zwykle operują w zarobku z pieniędzy już opodatkowanych przez państwo czy działalności gospodarcze non-profit. Te nie płacą podatku, ale do zawieranych umów nie naliczają sobie zysku, tylko kalkulują pod swoją robociznę i realne koszty, ale i potrzeby swoje swoich rodzin i swoich firm, a wtedy i swoich pracowników.
    To np. strażacy, żołnierze, lekarze, farmaceuci (raczej zielarze), księża, czy nauczyciele, pszczelarze, rolnicy, czy przetwórcy żywności (zwłaszcza babcie czy dziadki dostarczające swój własny towar na rynek).

    Kiedyś rozmawiałem z takim dziadkiem. Narzekał że nic się nie opłaci, ale oni produkują niezależnie od opłacalności bo to dla siebie, zdrowia swoich rodzin, podtrzymania tradycji... czy na wymianę z sąsiadami - pieniądze nie są tu ważne. Muszą czasami coś sprzedać bo i są rzeczy na które trzeba mieć grosze. Nawet chleb tradycyjny jeszcze pieką.

    Oczywiście demoralizacja i tu jest potężna, zwłaszcza młodzi dają się łatwo tumanić. Demoralizację wymuszana jest też przez zdradzieckie władze państwowe i zbójnicki system kolonialny, wymuszana nie tylko przez „pieniądz drukowany z powietrza, ale i równie bandyckie ceny produktów i usług „drukowane z powietrza”, a narzucane z mocy przemocy wielkich firm i ich zmów, przy wsparciu skorumpowanych i zdradzieckich władz.
    Jednak świadomość realnej alternatywy dla gospodarki opartej na zysku i długu wciąż w narodzie istnieje.
  • @miarka 20:32:00
    Wiesz, trochę spłyciliśmy temat.
    Ja po prostu uważam (nie twierdzę,że mam rację) , iż zostaliśmy stworzeni z podobnego powodu dla którego kukurydza GMO zastąpiła tę naturalną, a nasz Bóg nie jest stwórcą wszechrzeczy , a jedynie bezpośrednim kreatorem naszej dzisiejszej postaci. I zrobił to w określonym celu którego nie znamy, a który wg.mnie służy lub miał służyć jego dobru , a nie naszemu. Ot i wszystko.
  • @zadziwiony 21:03:15
    Oj, widzę że się pogubiłeś. To skąd się wzięły te "wszechrzeczy"?

    Poza tym to jaki by to miało sens dla Boga? Przecież jakby jakichś dóbr potrzebował, to bez trudu mógłby je sobie stworzyć.

    Poza tym ta kukurydza GMO to nie pochodzi od Boga tylko jest wymysłem diabelskim dokonanym rękami satanistów.
    Tak, oni chcą być kreatorami naszej rzeczywistości. Im się roją nawet plany przemiany ludzi w jakieś stwory transgeniczne - nawet ludzi z maszynami.
    To tu jest problem, bo idzie za tym i zagłada ludzkości i same trans- - szybko się okaże że nie będą zdolne do życia. Bóg sobie nie pozwoli z siebie kpić.
  • @miarka 23:30:32
    A ja osobiście skłaniam się ku hipotezie, że Bóg do którego odwołują się wszystkie religie na Ziemi nie jest stwórcą wszechświata, a jest jedynie istotą materialną odpowiedzialną za nasze stworzenie poprzez właśnie inżynierię genetyczną,być może przeobrażając tą technologią istoty człekopodobne tutaj już żyjące w naszą obecną postać. . Od tego zresztą czasu "wcięło " go i nie wiadomo co się z tą cywilizacją z której się wywodzi stało. Pewnie Jezus miał do wykonanie jakąś misję na Ziemi,nie wiadomo czy mu się to udało i to był ostatni kontakt fizyczny ludzi z Ich Twórcą. Od tego czasu cisza..., To oczywiście nie moja hipoteza nie jestem badaczem spraw biblijnych ,ale jestem skłonny dać wiarę takiemu rozwojowi wypadków na Ziemi. Po prostu taka hipoteza współgra z moim "czuciem" tego tematu. A jak naprawdę było i jaka jest nasza rola do spełnienia dowiemy już najdalej za lat kilkadziesiąt gdy stracimy cielesną powłokę.....
  • @zadziwiony 08:25:37
    Hipotezę możesz stawiać zawsze, tylko że akrat tą uważam za z gruntu błędną, Bo Bóg jako Stwórca świata materialnego jest Duchem, który owszem, żyje w nim, ale żyje i poza nim, i poza czasem, i to będąc poza nim go stworzył.

    Ja twierdzę że:

    "Ten sam jest Duch, co był na początku, co jest „tu i teraz” i co będzie na wieki wieków.

    Jezus przychodzi ze swoim nawiedzeniem zwłaszcza jako dobry Lekarz ze swoim osądem na chwilę bieżącą, z jednej strony świadomy jej przyczyny, a z drugiej strony grożącego skutku. Przychodzi ze swoich wyżyn, ale nie by rządzić, a by służyć. Przychodzi i od razu kieruje się do dna naszego ubóstwa i upadku. - Przychodzi do tych, którzy źle się mają. Przychodzi aby ratować przed zatraceniem najmniejsze choćby ziarenka prawdy, dobra, piękna i chleba, i każdego słowa które pochodzi z ust Bożych które w nas się zachowały. Przychodzi, choć wie że tylko z rzadka trędowaty Jemu podziękuje, i w Nim będzie pokładał nadzieję na pozostanie już w zdrowiu".

    Twój problem, że oczekujesz Boga jako wielkiego Pana, od razu na rydwanach i w otoczeniu armii aniołów, jako panującego odgórnie.

    Tymczasem On przychodzi do nas oddolnie, na nasze ubóstwo, nawet skrajne, takie jakim np. była stajenka jako miejsce do narodzin Jezusa, przychodzi na naszą pokorę, na iskierkę Prawdy w nas, przychodzi do tych, co Go potrzebują, a więc i wierzą w Niego.

    Dał nam wolną wolę, czym uczynił nas podobnymi sobie, i ją szanuje. Nie przyjdzie tam, gdzie w swojej woli nie zrobimy Mu miejsca, gdzie we wszystkim będziemy chcieli kierować się swoją wolą i swoim Jego wyobrażeniem ...

    Jego przyjście do nas to zawsze łaska, którą potrzebujemy przyjąć i współpracować z nią, a więc i trwać w Komunii z Nim.
    Kiedy ją odrzucamy, zaczyna się dla nas rozpacz i piekło na ziemi, wpadnięcie w uwodzicielskie szpony szatana i droga zatracenia, droga co prawda wygodna, przyjemna i z górki, ale już bez nadziei na oglądanie Boga.
    To w tym stanie już nie widać Boga, a przyznawać można boskie atrybuty satanistom od GMO ...
  • @miarka 10:34:54
    mamy odmienne widzenia świata, ale nic w tym złego.
  • @zadziwiony 22:00:30
    "mamy odmienne widzenia świata, ale nic w tym złego".

    Raczej "może nie być w tym nic złego". - Może, kiedy i tak dochodzimy do zgodnych wniosków.
    Problem tylko w tym, czy zawsze tak będzie?
    Bo jednak to nasze widzenie świata może się opierać na fundamencie różnych "prawd", a te choćby i początkowo miały cele zgodne, to w końcu poprowadzą nas gdzie indziej.
    A wtedy to przynajmniej dla jednego będzie jednak źle.
    Mało tego. - Kiedy będziemy mimo to trwali w związku, to nawet kiedy jeden będzie się opierał na "prawdzie jedynej", to skutek będzie zły dla obu. Tak już bowiem działają ludzkie wspólnoty, że dzielimy się nie tylko swoim dobrem, ale i złem.
    Reasumując, to taka sytuacja, kiedy nie jesteśmy w stanie osiągnąć zgodności nakazuje nam mimo wszystko albo dalsze przekonywanie się, albo separację.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031